Na każde zawołanie. Jak wołać psa, żeby zawsze przyszedł? - Psy.pl - mamy nosa!

Na każde zawołanie. Jak wołać psa, żeby zawsze przyszedł?

Szkoleniowcy prowadzący kursy posłuszeństwa wciąż słyszą od sfrustrowanych właścicieli psów: Ja bym tylko chciał, żeby on przychodził na zawołanie... A przecież naprawdę łatwo jest tego nauczyć - zwłaszcza szczeniaka.

Nie zniechęć psa
do przychodzenia na zawołanie

  • nie wołaj psa, jeśli przypuszczasz, że nie zareaguje
  • nie karć go, gdy podejdzie (nawet po długim czasie)
  • nie bierz na smycz za każdym razem, gdy przyjdzie na twoje zawołanie
  • nie wołaj psa, jeśli chcesz go wykąpać lub obciąć mu pazury

 

Powrót do przewodnika na zawołanie to jedna z podstawowych umiejętności dobrze wychowanego psa. Właściciel, który chce spuszczać swojego pupila ze smyczy podczas spacerów, musi być w stanie odwołać go, gdy zbytnio zainteresuje się np. dzieckiem jedzącym kanapkę lub innym psem. Co więcej – od prawidłowej reakcji na przywołanie może zależeć życie psa, gdy odbiegnie w jakieś niebezpieczne miejsce.

Ze szczeniakiem łatwiej

W nauce posłuszeństwa zawsze najlepsze efekty uzyskamy, pracując już ze szczeniakiem. Do momentu wejścia w okres dojrzewania psiak jest nastawiony na kontakt z przewodnikiem, współpracę i zabawę z nim. Paromiesięczny maluch chętnie i szybko się uczy. Wystarczy poświęcić pięć minut dziennie na ćwiczenia i wzmacniać nagrodami wszelkie pozytywne zachowania – np. spontaniczne podejście do przewodnika – by w przyszłości czerpać profity z doskonałej relacji z psem.

Tylko silny, zapoczątkowany w szczenięctwie związek między właścicielem i psem gwarantuje łagodne przejście przez okres dojrzewania czworonoga, w którym pojawiają się problemy. Jednak, paradoksalnie, najczęściej jest odwrotnie – z powodu błędów przewodnika we wczesnej młodości pies nabywa niepożądanych nawyków.

Pod wpływem kolegów

Właściciele szczeniąt zazwyczaj specjalnie odwiedzają parki w porach, gdy są one oblężone przez psiarzy. Spuszczone ze smyczy czworonogi bawią się z sobą i wydaje się, że świetnie się socjalizują. Podczas wspólnej zabawy wyzwalają się jednak emocje – zbyt silne, by maluch potrafił sobie z nimi poradzić. Pozycja przewodnika słabnie względem uczuć, którymi szczenię zaczyna darzyć inne psy. Bo czy właściciel potrafi biegać tak sprawnie, by gonienie go było wyzwaniem dla młodego sportowca? Czy jakikolwiek człowiek pozwoli się stale podgryzać w zabawie? Czy któraś z dwunożnych istot z radością zgodzi się tarzać po trawniku i da się chwytać za gardło?

Po takich doświadczeniach na widok innego psa szczeniak zaczyna piszczeć z podniecenia i ciągnąć w jego stronę. Spuszczony ze smyczy nie zwraca uwagi na swojego pana, gotów pobiec za kolegą na psi koniec świata.

Dlatego zamiast stać i przyglądać się kotłowaninie, lepiej iść na wspólny spacer. Psy zainteresują się wówczas zwiedzaniem otoczenia i przestaną się zajmować sobą nawzajem. Jest to dużo lepszy sposób socjalizacji niż szalone, niekontrolowane zabawy. Twój pies będzie się w ten sposób uczył neutralnego, prawidłowego stosunku do innych czworo­nogów.

Zbyt dużo słów

Dla osoby, która nie ma doświadczenia w wychowywaniu psa, dużą trudność stanowi komunikowanie się z nowym domownikiem – bądź co bądź przedstawicielem innego gatunku. Najczęściej właściciele nieświadomie stosują wobec czworonoga ludzki sposób przekazywania informacji – dużo do niego mówią. Komendę wypowiadają po kilka razy, często coraz głośniej – naiwnie zakładając, że pies jej nie wykonał, bo nie dosłyszał.

Tymczasem zmysł słuchu nie jest dla psa tak ważny jak dla nas. Najistotniejsze informacje uzyskuje on za pomocą węchu i wzroku. To dlatego komend optycznych czworonogi uczą się dużo szybciej niż słownych. Pies skupiony na obserwowaniu czegoś lub węszeniu tym bardziej będzie ignorować docierające do niego dźwięki – choćbyśmy go wołali wiele razy. Zresztą nawet gdy wykazuje chęć współpracy, wielokrotne powtarzanie komend też nie jest wskazane, bo prowadzi do wykonywania ich z opóźnieniem. Toteż wołając przez dłuższy czas psa, który węszy w zaroślach lub bawi się z innym czworonogiem, właściciel popełnia błąd – jego podopieczny uczy się w ten sposób tylko tego, że komendę można zignorować.

Gdy hormony szaleją

W okresie dojrzewania suczki stają się zwykle spokojniejsze, bardziej nastawione na pilnowanie swojej rodziny niż na zawieranie nowych znajomości. Natomiast w gorszej sytuacji są właściciele samców. Pobudzane szalejącymi hormonami, zainteresowane są każdym napotkanym psem – lecz raczej już nie pod kątem wspólnej zabawy. Instynkt każe im sprawdzać status społeczny innych samców. Jeśli do tego czasu przewodnik nie stworzył silnego związku ze swoim psem i nie nauczył go przychodzenia na zawołanie, ma marne szanse na to, że uda mu się odwołać pupila od innych czworonogów. Nie będzie więc w stanie go kontrolować. Na szczęście na naukę nigdy nie jest za późno – choć w wypadku starszego psa może być ona trudniejsza.

Z wiekiem ujawnia się jeszcze jeden instynkt, który sprawia, że zwierzak wymyka się spod kontroli przewodnika i nie reaguje na przywołanie – instynkt polowania. W zależności od wrodzonych predyspozycji i zdobytych doświadczeń pies uczy się gonić koty, rowerzystów, dzikie zwierzęta lub podążać za ich zapachem, głuchnąc na komendy. Niektóre rasy są szczególnie predysponowane do takich zachowań. Samowolne podjęcie tropu zwierzyny zdarza się najczęściej gończym, natomiast widok szybko poruszającego się obiektu jest w stanie pobudzić każdego psa o dużym temperamencie – od owczarka po charta.

Zacznij bez błędów

Jeśli jesteś w tej szczęśliwej sytua­cji, że masz szczeniaka, nie zwlekaj z rozpoczęciem nauki przywołania. Szkolenie za pomocą metod pozytywnych jest możliwe już w wypadku małego psiaka. Wybierz słowo komendę, które z czasem zacznie oznaczać dla psa „przyjdź do mnie, a dostaniesz nagrodę” i staraj się wypowiadać je zawsze w ten sam sposób – ułatwisz tym malcowi naukę. Unikaj natomiast stosowania imienia jako komendy na przywołanie, ponieważ pies słyszy je często, w różnych sytuacjach i od różnych osób. Lepsze jest krótkie, dźwięczne słowo (np. „chodź”, „do mnie”) lub gwizdnięcie.

Zacznij ćwiczenia w domu, gdzie malucha nic nie będzie rozpraszać. Przywołuj go i nagradzaj sowicie, gdy przyjdzie. Nie używaj natomiast komendy na przywołanie, jeśli masz zamiar zrobić coś, co się psu nie spodoba – na przykład wyczyścić mu uszy lub obciąć pazury – skojarzenia z nią muszą być wyłącznie pozytywne.

Z czasem zacznij ćwiczyć w trudniejszych dla psa sytuacjach – w obecności innych osób, w pobliżu włączonego odkurzacza… Specjaliści twierdzą, że aby pies dobrze utrwalił sobie komendę na przywołanie, niezbędne jest przynajmniej sto poprawnych powtórek tego ćwiczenia w różnych okolicznościach.

Jeśli w którejś sytuacji pies nie reaguje na wołanie, podejdź do niego (nie okazuj gniewu!) i weź go na smycz. Ćwicz dalej w okolicznościach, w których jest już w stanie opanować pokusy i wykonać komendę. Po kilku dniach ponów próbę.

Poznaj jego słabości

Jeśli masz dorosłego psa, zastanów się, co jest dla niego atrakcyjne i utrudnia mu powrót na zawołanie. Zapisz to na kartce i uszereguj – od rzeczy najmniej interesujących po takie, którym twój pies nie potrafi się oprzeć. W ten sposób stworzysz wasz indywidualny plan nauki.

Zacznij ćwiczyć w sytuacji, która jest pierwsza na liście, a więc najłatwiejsza – na przykład w pustym parku. W miarę postępów w nauce przejdź do kolejnego miejsca z waszej listy – np. mniej odludnej alejki w tym samym parku. Każdą sytuację musicie przerobić osobno – nawet jeśli nauczysz psa wracać do ciebie w pobliżu dzieci bawiących się piłką, nie oznacza to, że zignoruje on również przebiegającego kota.

Wypróbuj różne sposoby nagradzania i stosuj te, które najlepiej działają na twojego psa. Nie znaczy to jednak, że jeśli nie masz przy sobie nagród rzeczowych, nie dasz rady z nim ćwiczyć. Możesz go przecież pogłaskać, rzucić mu patyk lub szyszkę albo chwilę z nim poszaleć.

Nigdy nie karć psa, gdy nie zarea­guje od razu na przywołanie i przyjdzie do ciebie po dłuższym czasie lub gdy sam go złapiesz. Opanuj przepełniającą cię złość – jeśli w tym momencie ukarzesz zwierzaka, nie dość, że niczego go nie nauczysz, to dodatkowo osłabisz jego relację z tobą. Wówczas będzie jeszcze mniej prawdopodobne, że cię posłucha następnym razem.

Sytuacje wyjątkowo trudne

Niektórzy właściciele muszą się pogodzić z tym, że w pewnych sytuacjach instynkty wezmą górę nad posłuszeństwem. Tak będzie z samcami wykazującymi wyjątkowo silne zainteresowanie suczkami. Pozostaje wówczas prowadzenie psa na smyczy lub spacery w mało uczęszczanych miejscach. Warto też rozważyć kastrację. Może ona uchronić nas przed nawarstwianiem się problemów z zachowaniem i ułatwi pracę nad istniejącymi.

Także oduczenie gonienia za zwierzętami – zwłaszcza psa, który już w tym zasmakował – czasami nie leży w zakresie naszych możliwości. W takiej sytuacji warto poprosić o pomoc specjalistę.

Najlepiej oczywiście zapobiegać nabieraniu złych nawyków i prowadzić psa na smyczy wszędzie tam, gdzie może się nadarzyć okazja do pogoni. Pamiętajmy, że jeśli nasz podopieczny wymknie się nam spod kontroli trzy razy, wówczas gonienie kota lub zająca może stać się utrwalonym zachowaniem, z którym będzie nam trudno sobie poradzić. Warto także wiedzieć, że pasję pogoni za poruszającymi się obiektami u młodego psa dodatkowo rozbudzają intensywne zabawy w aportowanie. Jeśli więc czworonóg ma skłonność do pogoni za rowerami, ograniczmy rzucanie mu piłeczek lub patyków.

Posłuszeństwo codzienne i sportowe

Każdy regulamin zawodów sprawdzających posłuszeństwo psa zawie­ra co najmniej jedno ćwiczenie z przywołania. Nie należy się jednak spodziewać, że pies, który otrzyma dobrą ocenę na zawodach, będzie automatycznie równie posłuszny na co dzień. Podczas przygotowań do zawodów setki razy powtarza ćwiczenia, wykonując je zawsze w ten sam, określony regulaminem sposób. Miejsce ćwiczeń, postawa i zachowanie przewodnika podpowiadają mu, co ma robić. W innych okolicznościach przychodzi mu to trudniej.

Poza tym na zawodach psa nie rozprasza to wszystko, co może napotkać na spacerze. Z drugiej jednak strony każde szkolenie za pomocą pozytywnych metod zwiększa stopień porozumienia psa z przewodnikiem. Dlatego uprawianie obedience lub innych sportów ułatwi nam nauczenie naszego pupila wracania na komendę również w codziennych sytuacjach.

Przywołanie głuchego psa

Aby móc przywoływać niesłyszącego psa, trzeba go nauczyć częstego spoglądania na właściciela. Osiągniemy to, nagradzając jego przypadkowe, spontaniczne spojrzenia w naszą stronę. Jeśli będziemy konsekwentni, pies szybko zacznie spoglądać na nas celowo – aby dostać nagrodę.

Następnym etapem jest nauczenie go odpowiedniej reakcji na sygnał ręką oznaczający „do mnie”. Niestety, jeśli pies akurat na nas nie patrzy, takie przywołanie nie zadziała.

Autor: Magda Urban
5 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *