Pierwsze dni ze szczeniakiem? O tym warto pamiętać!


Czas spędzony ze szczeniakiem to zarówno wspaniała przygoda, jak i porządna lekcja cierpliwości. Co należy mieć na uwadze, przyjmując do domu młodego psa?

Ostatnio zacząłem tworzyć Wincentowi konto w mediach społecznościowych i przy okazji, przeglądając różne zdjęcia, natknąłem się na fotografię małego Wincenta z czasów, gdy był jeszcze szczeniakiem. Wróciło do mnie trochę wspomnień z tego okresu. Pomyślałem wówczas, że dobrym początkiem bloga będzie napisanie kilku słów o tym, jak bez zbędnego stresu cieszyć się pierwszymi chwilami ze swoim szczeniakiem.

Jeśli nie jest się doświadczonym w bojach właścicielem lub też po prostu minęło trochę czasu, od kiedy wzięło się młodego psa pod swój dach, będąc świeżo upieczonym opiekunem można czuć się nie tylko szczęśliwym, ale i nieco zagubionym. Było tak też w moim przypadku. Po czasie uważam, że uczucie to było naturalne, ale być może dla innych przeczytanie opisu moich doświadczeń okaże się pomocne w przyjęciu i opanowaniu części niespodzianek.

Przygotuj dom na przybycie psa

Bezpieczeństwo jest najważniejsze! Co oczywiste, szczenięta są ciekawe świata, energiczne i nieostrożne – to na was spoczywa odpowiedzialność, by zapewnić bezpieczeństwo pupilowi. Musicie przewidzieć kilka podstawowych rzeczy, aby uchronić psa przed niebezpieczeństwem.

  • Nie zostawiajcie kabli w łatwo dostępnym miejscu – szczeniak może zainteresować się nimi, zacząć je gryźć i szarpać, co oczywiście wiąże się z dużym niebezpieczeństwem.
  • Sprawdźcie, czy na wysokości, do jakiej dorasta wasz pies, nie ma ostrych rogów, kantów i tego typu przestrzeni, o które zwierzę mogłoby się skaleczyć. Jeśli tak, spróbujcie je zabezpieczyć.
  • Sprawdźcie, czy w ogrodzie nie ma jakiegoś zagrożenia dla psa.
  • Innym istotnym środkiem bezpieczeństwa jest usunięcie detergentów z przestrzeni dostępnej dla czworonoga. Trzymajcie je w bezpiecznym, niedostępnym dla szczeniaka miejscu. Pomoże to uniknąć zatrucia, jeśli szczeniak uzyska do nich dostęp.
  • To samo dotyczy leków, które są częstym powodem zatrucia szczeniaków.
  • Baterie również stanowią zagrożenie dla młodego psa, który może chcieć się nimi bawić – trzymajcie je w bezpiecznym miejscu.
  • Kolejną ważną rzeczą jest przypilnowanie, by pies nie spadł z wysokości. Najlepiej odciąć szczeniakowi dostęp do schodów (zwłaszcza kiedy zostaje sam) oraz do innych miejsc, które umożliwiają wejście na pewną wysokość i upadek.

Aby przeczytać więcej o tym, jak zabezpieczyć dom przed przyjęciem psa, możecie spojrzeć na te artykuły: www.psy.pl/jak-przygotowac-dom-na-przybycie-psa oraz www.psy.pl/bezpieczny-dom-dla-psa.

Poznaj swojego psa i… pozwól mu poznać siebie!

Dobrze jest wykorzystać ten czas, aby lepiej poznać swojego psa. Obserwujcie, jaki ma charakter: czy jest ruchliwy, czy leniwy, jakie nawyki się w nim kształtują. Wiedząc, ile uwagi oraz jakiego poziomu dyscypliny i ruchu wymaga pies, będziecie mogli skuteczniej zaopiekować się nim w przyszłości. Warto też dać psu poznać siebie. Pamiętajcie, że poświęcając mu uwagę, ucząc go nowych rzeczy z pomocą pozytywnych metod, nie karcąc go niepotrzebnie, a także okazując mu odpowiednio dużo czułości, budujecie zaufanie i pozytywną relację już od pierwszych chwil.

Nie lękaj się, bądź spokojny i cierpliwy

Poznając bliżej psa, pamiętajcie, że w waszej relacji nie wszystko potoczy się tak, jak to sobie wyobrażaliście czy też zaplanowaliście. Poniżej opiszę kilka sytuacji, które nie poszły do końca po mojej myśli i sprawiły, że zacząłem się nadmiernie i, jak się okazało niepotrzebnie, niepokoić. Część czytelników może uznać moje obawy w tych sytuacjach za głupie – podejrzewam jednak, że każdy mniej doświadczony właściciel spotka się z czymś, co będzie go w jakimś stopniu niepokoić. Zapoznanie się z moimi doświadczeniami ze szczeniakiem i wnioskami przedstawionymi poniżej może więc okazać się choć trochę pomocne.

Pierwsze dni ze szczeniakiem – załatwianie się w domu

Zacznijmy od tego, że młody Wincent po przyjściu do naszego domu zaczął regularnie załatwiać się (głównie sikać, ale nie tylko…) na posadzkę. U szczeniaków jest to oczywiście naturalne. Wiedząc o tym, na początku podszedłem do sprawy racjonalnie – mając na względzie to, że Wincent jest jeszcze szczeniakiem, uznałem, że „jest jeszcze głupi i niedługo mu to minie”. Gdy załatwiał się w domu, reagowałem stosownie – jeśli zdążyłem wyłapać czynność, wynosiłem go na zewnątrz. Nie karciłem, lecz gdy tylko zdarzyło mu się załatwić się na zewnątrz, nagradzałem go.

To początkowe podejście było racjonalne. Byłem jednak pewny, że Wins nauczy się nie brudzić w domu relatywnie szybko (w trakcie dwóch, trzech tygodni). Zajęło mu to jednak sporo dłużej (ze stopniową poprawą, o ile dobrze pamiętam, dwa lub trzy miesiące). W pewnym momencie zacząłem się martwić, czy Wincent ma jakieś szczególne trudności z oduczeniem się załatwiania w domu. Przestraszyłem się, że zostanie mu to na stałe.

Obawa okazała się bezzasadna. Potrzeba było tylko trochę cierpliwości i wytrwałości. Każdemu psu oduczenie się brudzenia w domu zajmie inną ilość czasu – jest to indywidualne! Nie karćcie więc swojego pupila. Nie tylko będzie to dla niego stresujące, ale też nie jest wcale pewne, że „psi bobas” zrozumie, o co się złościcie. Ponadto stworzy to ryzyko, że popsujecie fundamenty zaufania na przyszłość całej waszej relacji. Wykażcie się cierpliwością i konsekwencją. Wystawiajcie psa do ogrodu, aby załatwiał się poza domem. Nagradzajcie go, kiedy tylko nie nabrudzi w domu, a wszystko powinno być w porządku.

Pierwsze dni ze szczeniakiem – ząbkowanie

Gdy u Wincenta rozpoczął się okres ząbkowania, zaczął gryźć otaczających go ludzi oraz przedmioty. Oczywiście, tak jak opisana powyżej sytuacja z sikaniem w domu – u szczeniaków jest to zachowanie absolutnie naturalne. Psom wyrzynają się zęby, co swędzi je i powoduje, że gryzą „co popadnie”. Doskonale zdawałem sobie z tego sprawę. Zachowanie to trwało jednak u Wincenta dłużej, niż się spodziewałem (o ile pamiętam, jakieś dwa, trzy miesiące, a może i więcej).

Po jakimś czasie, gdy podchodziłem do Wincenta, by go pogłaskać, a on praktycznie zawsze gryzł mnie bardzo mocno, czasami prawie do krwi, zacząłem się bać, że chodzi o coś innego niż wyrzynające się zęby. Pojawiły się myśli, że być może nie lubi on mojej obecności, a gryzie mnie w obronie lub po to, by mnie odgonić. Mimo że obawa była nieuzasadniona, wynikała po części z tego, że Wincent gryzł mnie zaskakująco mocno i zaciekle. To oczywiście było przeze mnie bardzo niepożądane. Co więcej, nie chcę nawet wspominać, ile par butów w tamtym okresie straciły moja mama i siostra.

Tak jak w przypadku sikania w domu, tak i tutaj moje obawy związane z ząbkowaniem były absurdalne. Pies gryzł mnie, ponieważ zaczął ząbkować i próbował znaleźć sposób na to, by uśmierzyć nieprzyjemne odczucie. Nie miało to nic wspólnego z agresją. W takiej sytuacji należało (co robiłem, ale niewystarczająco konsekwentnie, czyli nie za każdym razem) zabrać rękę, a w jej miejsce podsunąć zabawkę do gryzienia. Odradzam trzymania ręki w celu sprawdzenia, kiedy pies przestanie gryźć.

Ty też masz wątpliwości?

Mój strach wynikał z zaangażowania psychicznego. Chciałem, żeby wszystko układało się jak najlepiej. Niepokoiłem się, gdy pojawiały się wątpliwości, czy nie zaczyna się dziać coś złego. Wydaje mi się jednak, że obawa taka nie pojawiła się tylko u mnie. Ważne, żeby pamiętać, że tego typu rzeczy są normalne, a przede wszystkim indywidualne – u każdego psa wystąpią w różnym natężeniu i miną po innym czasie.

Pierwsze dni ze szczeniakiem – brak chęci chodzenia na spacery

Jako szczeniak Wincent nie był przesadnie chętny, żeby chodzić na długie spacery. Często zdarzało się, że po przejściu niezbyt długiego odcinka zatrzymywał się. Kiedy zaś próbowałem go wołać, by poszedł dalej lub nawet delikatnie ciągnąć smyczą, zapierał się, kładł i nie dawał szansy, by kontynuować spacer. Po pewnym czasie zaczęło to wywoływać we mnie niepokój. Nie chodziło nawet o to, że bałem się, że Wincentowi coś dolega i dlatego nie chce iść. Widziałem, że jest zdrowy, a poza tym nie zdarzało się to na każdym spacerze. Raczej miałem poczucie, że moim obowiązkiem jest wyprowadzenie go na długi spacer, tak aby dostarczyć mu odpowiedniej ilości ruchu i bodźców.

W momencie, gdy praktycznie po chwili, od kiedy ruszyliśmy na spacer, Wins zatrzymywał się i w efekcie zmuszał mnie do powrotu, miałem poczucie, że nie wypełniam wobec niego swoich powinności. Zawodzę, pozbawiam go ruchu czy nowych doświadczeń. Ponadto niepokoiło mnie też to, że to Wincent dyktuje warunki. Pamiętając, że to człowiek, a nie pies powinien być „przewodnikiem stada”, chciałem, aby słuchał mnie, na spacerze chodził tam, gdzie ja chcę i tak daleko, jak ja planuję, a nie według jego widzimisię. Alternatywą do powrotu było jednak ciągnięcie go na siłę, a ja nie chciałem tego robić. Nie chciałem, by pies słuchał mnie z powodu siły, a nie autorytetu. Poza tym spacer miał być przyjemnością głównie dla niego, nie dla mnie.

Podobnie jak w poprzednich sytuacjach związanych ze szczeniakiem, okazało się, że potrzeba było po prostu odrobinę więcej cierpliwości. Z czasem Wincent nabrał większej ochoty na dłuższe spacery. Jeśli pies naprawdę nie chce dalej iść, nie warto go do tego zmuszać. Na Wincenta podziałało to, że w okolicy były inne psy, z którymi chciał się obwąchać i pobawić. Skuteczne okazało się też cierpliwe przeczekiwanie jego humorów oraz spokojne zachęcanie go, a czasami też drobne przekupywanie nagrodami.

Spokój to podstawa

Opisane powyżej przykłady powinno się oczywiście przyjąć zdroworozsądkowo. Jeśli sytuacja wykracza poza pewne „normalne” ramy i oczywiste staje się to, że z psem jest jakiś problem, martwienie się i próba znalezienia rozwiązania jest jedyną słuszną reakcją. Czasami (lub raczej zwykle) na początku wypada podejść do potencjalnych problemów spokojnie, tak aby nie dostarczać sobie i psu niepotrzebnych negatywnych emocji i doświadczeń.

Pierwsze dni ze szczeniakiem – socjalizacja

Ostatni akapit o spacerach przypomniał mi o jeszcze jednej kluczowej kwestii związanej ze szczeniakiem – socjalizacji. Od kiedy tylko Wincentowi skończył się okres ochronny po szczepieniach (w trakcie którego nie mógł wychodzić), od razu zaczęliśmy zabierać go na spacery w taki sposób, aby miał jak najwięcej styczności z innymi psami. To pomogło wychować go na łagodnego olbrzyma, który jest chętny do zabawy. Wie też, jak zachować się przy innych czworonogach, a przede wszystkim jest delikatny względem małych psów.

Socjalizacja jest kluczowa. Jeśli pies od samego początku zobaczy, że inne zwierzęta oraz ich opiekunowie nie są zagrożeniem, lecz towarzyszami do spacerów i zabaw, bardzo prawdopodobne, że kiedy dorośnie, nie będzie stwarzać problemów i zachowywać się agresywnie. Najprawdopodobniej będzie po prostu świetnie dogadywać się z innymi psami.

Oczywiście socjalizując szczeniaka, trzeba być ostrożnym. Najlepiej pytać opiekunów obcych psów, czy nie są one agresywne. Jeśli nasz pies zostanie poważnie zaatakowany, istnieje ryzyko, że do końca życia będzie lękliwy i agresywny względem innych psów (sytuacja odwrotna od tej, którą ma umożliwić socjalizacja). W przypadku zabawy z większymi psami należy doglądać, czy mniejszemu psu nie dzieje się krzywda. Dobrze jest też od samego początku korygować niepożądane zachowania u pupila względem innych psów. Jeśli wcześnie się ich oduczy, jest duża szansa, że nie będą występować one w przyszłości. Przy tych środkach ostrożności socjalizacja od młodego wieku powinna dać świetne efekty.

Ciesz się i doceniaj uroki posiadania psa

Bardzo ważne jest też, żeby zwyczajnie nie zapomnieć cieszyć się pierwszymi chwilami ze swoim psem. Tak jak opisałem, przyjęcie nowego psa do domu wymaga pewnej uważności, staranności i wysiłku. Może również wiązać się z drobnym stresem. Sam to wszystko przeżyłem.

Koniec końców jestem jednak całkowicie przekonany, że Wincent to wspaniały pies. Naprawdę nie wyobrażam sobie, że mogłem trafić na lepsze, bardziej pasujące do mnie zwierzę. Jeśli tylko będziecie uważni i dopilnujecie kilku kluczowych spraw, a przede wszystkim od samego początku poświęcicie psu uwagę i okażecie odpowiednio dużo czułości, jestem pewny, że po jakimś czasie będziecie mogli powiedzieć dokładnie to samo. Tego życzę każdemu z was!

Autor: Wincent.The.Bullmastiff (www.facebook.com/WincentTheBullmastiff)