Doda załamana po stracie przyjaciela. Artystka pożegnała ukochanego shih tzu

Całkiem niedawno – 20 czerwca – Doda, pożegnała swoją ukochaną babcię Pelagię, a z powodu żałoby odwołała kilka koncertów. Kilka dni temu piosenkarka podzieliła się ze swoimi fanami kolejną smutną wiadomością – śmiercią czworonożnego przyjaciela, pupila rasy shih tzu. Pies Bandzior towarzyszył Dodzie przez 13 lat.

Artystka niejednokrotnie podkreślała w mediach, jak bardzo zżyta jest ze swoim psem, którego jednocześnie nazywała swoim najlepszym przyjacielem. W mediach społecznościowych Doda umieściła filmik z Bandziorem w roli głównej, a pod nim wzruszający wpis o swoim pupilu.

Ukochany pies Bandzior

Dziś odszedł mój ukochany pies Bandzior. Nawet jak był chory, to z merdającym ogonkiem, prawdziwy przyjaciel. Każdy, kto mnie zna, wie, jaką psiarą jestem i jaki to dodatkowy pocisk z serii w moje serce. Spędziliśmy razem wesołe, pełne przygód 13 lat. Żaden pies nigdy go nie zastąpi – napisała na Instagramie Doda.

Filmik został odtworzony ponad 180 tysięcy razy i skomentowany przez blisko 1500 osób. Fani piosenkarki wyrazili swoje współczucie:

jo__laux: Bardzo ci wspolczuje i rozumiem twoj bol, pol roku temu odszedl nagle moj najlepszy przyjaciel 12 letni Rysio. Zapewne obaj przebywaja na tych psich – niebianskich lakach. Sily zycze w tym trudnym czasie

 

agabloond05: Wiem co Pani czuję… mój Puszek zginął w wypadku we wrześniu i mimo upływu czasu nadal czuję smutek gdy tylko o nim pomyślę…

 

basia_przybylska: Mój ukochany Dragonek żył też prawie 13 lat… brakło mu miesiąca… strasznie to przeżyłam, ktoś kto nie ma psiego przyjaciela tego chyba nie zrozumie (pisownia oryginalna).

Miłośniczka psów

Piosenkarka nigdy nie ukrywała swojej miłości do psów. Często angażowała się w różne akcje charytatywne, które wspierały schroniska dla psów czy podkreślała w wywiadach, że jest miłośniczką tych zwierząt. W 2006 roku, na łamach magazynu „Mój Pies” artystka opowiedziała o tym, dlaczego zachwyciła się rasą shih tzu:

Jechałam na wywiad do radia i zobaczyłam kobietę z dwoma pieskami na smyczach. Poprosiłam kierowcę, żeby się zatrzymał. Ta pani okazała się hodowczynią i po półgodzinie przywiozła mi szczeniaczka…

W tej samej rozmowie z Dorotą Gąsiewską Doda opowiedziała o swojej wrażliwości na los zwierząt, który nigdy nie jest jej obojętny:

Wiesz, ja nigdy nie płaczę. Cierpienie zwierząt to jedyna rzecz, która jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. Myślę wtedy, że sama nie jestem w stanie powstrzymać tego okrucieństwa, i czuję się bezradna. A ja nie lubię czuć się bezradna…

Współczujemy artystce straty ukochanego psa.