„Dopiero od kilku godzin tak leży”. Pies umierał w męczarniach, leżąc we własnych odchodach


Wolontariusze z Fundacji Viva! interweniowali w sprawie skrajnie zaniedbanego zwierzęcia. Pies umierał, leżąc we własnych odchodach. Wszystko to nie działo się na odludziu, a w Warszawie.

Skrajnie zaniedbany, wychudzony, pozostawiony na pastwę losu, leżąc w kałuży własnego moczu i odchodach, cierpiał w samotności. Kolejna historia, która nie powinna mieć miejsca, a jednak miała. Pies w typie owczarka niemieckiego umierał w męczarniach na terenie jednego z warszawskich zakładów kamieniarskich, leżąc we własnych odchodach.

Pies umierał, leżąc we własnych odchodach

W czwartek – 23 stycznia – psa zauważyła mieszkanka Warszawy, która wraz ze swoim pupilem spacerowała w parku Sowińskiego. Kobieta usłyszała przeraźliwe skomlenie, które zaprowadziło ją do zakładu kamieniarskiego znajdującego się nieopodal cmentarza przy ulicy Wolskiej. Natychmiast wezwała pomoc. Na miejsce udali się wolontariusze z Fundacji Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!.

Widok, jaki zastali pracownicy organizacji, był druzgocący. Skrajnie wychudzony i zaniedbany pies leżał w kałuży własnego moczu i odchodów. Nie miał siły, by wstać. Pies w typie owczarka niemieckiego leżał na boku i jedynie skomleniem mógł poinformować o swoim cierpieniu.

Kiedy weszłyśmy do kojca, fetor był taki, że trudno było opanować mdłości, a amoniak z zalegającego wszędzie moczu gryzł drogi oddechowe. Właściciel właściwie nie potrafił wytłumaczyć się z tego stanu psa, poza tym, że twierdził, że pies leżał tak od kilku godzin, co było oczywistą nieprawdą – relacjonuje Katarzyna Filipczuk, inspektor Fundacji Viva!.

"Sam się położył"

🔴 Warszawa, Wola. Dzisiejsza interwencja! ⚠Spacerująca po parku Sowińskiego osoba usłyszała przeraźliwy skowyt. Na terenie zakładu kamieniarskiego naszym oczom ukazał się przerażający widok: stary pies w kałuży moczu i kału, zamknięty w betonowym boksie, nie mógł się podnieść. 😔 Właściciel psa twierdził, że pies… "dziś się położył."Zwierzę zostało odebrane i natychmiast przewiezione do lecznicy. Lekarze stwierdzili, że pies musiał tak leżeć od wielu dni. Jest wychudzony i ma zanik mięśni. Temperatura tylko 35 stopni.🤒 Dostał kroplówki i leki, został wykąpany, ogrzany. WALCZYMY o przywrócenie go do zdrowia. Prosimy – wesprzyjcie jego leczenie! 🙏🐕🆘👉 www.pomagam.pl/odebrane2020 🔴 Post dedykujemy Jarosław Sachajko • KUKIZ15, który chciałby, żebyśmy w takich sytuacjach zamiast RATOWAĆ, musieli WYSTĄPIĆ O OPINIĘ powiatowego lekarza weterynarii. ⛔ Tak wyglądają interwencje, panie pośle. #lexSachajko #interwencje Viva! Interwencje

Publiée par Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! sur Jeudi 23 janvier 2020

„Dziś się położył”

Z wpisu pracowników Fundacji Viva!, który został opublikowany na oficjalnym fanpage’u na Facebooku, wynika, że pies ponoć „dziś się tak położył” – tak tłumaczył stan zwierzęcia jego właściciel. Twierdził, że zwierzęciu wcześniej nic szczególnego nie dolegało i jest już po prostu stary.

Konający pies został zabrany i niezwłocznie przewieziony do lecznicy weterynaryjnej, gdzie została mu udzielona fachowa pomoc. Lekarze weterynarii nie mieli wątpliwości, że stan zwierzęcia jest wynikiem długotrwałego zaniedbania. Pies był nie tylko wychudzony, ale miał też zapadnięte gałki oczne i brak czucia w lewych kończynach, na których leżał. Świadczy to o tym, że zwierzę przez długi czas było w stanie wegetatywnym. U czworonoga zdiagnozowano również zagrażającą życiu hipotermię.

💔 JEGO HISTORIA poruszyła serca.[ ➡ 👁 Zobacz, co ujrzeli inspektorzy Fundacji Viva! na warszawskiej Woli: 📹…

Publiée par Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! sur Samedi 25 janvier 2020

Kiedy w lecznicy dostał kroplówki i trochę się ogrzał, zaczął pić tak łapczywie, że nie widziałam, żeby pies tak rzucał się na wodę. Obawiam się, że był tak skrajnie odwodniony z winy właściciela, który najprawdopodobniej zwyczajnie nie dawał mu wody i jedzenia, czym doprowadził do tego, że pies mógł nie przeżyć do wieczora – mówi Katarzyna Filipczuk, inspektor Fundacji Viva!.

Obecnie stan zwierzęcia jest ciężki, ale stabilny. Pies wciąż ma problemy z samodzielnym wstawaniem. Sprawa trafiła do odpowiednich organów ścigania.

źródła: www.facebook.com/fundacjaviva, wiadomosci.radiozet.pl | zdjęcie główne: www.facebook.com/fundacjaviva

Autor: Magdalena Olesińska