Pies nie przeżył lotu samolotem. Jak doszło do tej tragedii?

fot. Shutterstock

Kobieta, której pies nie przeżył lotu samolotem, domaga się wyjaśnień od linii lotniczych.

Monique Collette marzyła o dniu, w którym przywiezie swoje dwa adoptowane psy do domu w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Niestety, ze względu na do dziś niewyjaśnione okoliczności, jeden pies nie przeżył lotu. Oczywiście wiele czworonogów lata samolotami. Dlaczego więc w tym wypadku podróż – na dodatek skrupulatnie zaplanowana – zakończyła się tragicznie? Pogrążona w żałobie właścicielka czworonoga próbuje to ustalić. Wydaje się, że zawiniły linie lotnicze…

Chciała zabrać dwa adoptowane psy do domu

Monique Collette przez trzy lata uczyła języka angielskiego w Chinach. W tym czasie adoptowała dwa psy: małego mieszańca Chocolate i golden retrievera, którego nazwała Maverick.

Byliśmy jak stado. Moje psy towarzyszyły mi wszędzie, dokądkolwiek się wybrałam – opowiada Monique.

Monique adoptowała Mavericka jako szczeniaka. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Maverick był przekochany i uroczo narwany. Okazał się też bardzo pojętny. Błyskawicznie nauczył się siadać na komendę, grzecznie czekać na jedzenie i podawać łapę. Był tak posłuszny, że Monique czasami przypinała do jego szelek smycz swojego mniejszego psa. Biegały razem, a Maverick zawsze wracał na przywołanie, przyprowadzając z sobą kundelka.

Uwielbiał zabawy w aportowanie. Miał obsesję na punkcie swojej piłki. Moim marzeniem było sprowadzenie go do Kanady, by mógł tam szaleć na plaży i biegać po polach – wspomina ze łzami Monique.

Marzenie zakończyło się tragiczną stratą: pies nie przeżył lotu

Monique wynajęła osobę zajmującą się transportem zwierząt domowych, aby pomogła jej zorganizować podróż dla Chocolate i Mavericka. Psy miały lecieć China Southern Airlines. Był lipiec 2020 roku.

Byłam podekscytowana wiadomością, że już są w samolocie. Dostałam ich zdjęcia w transporterach – opowiada Monique.

Matka Collette, Dorice Bastarache, czekała na psy córki w Vancouver. Oczekiwanie przeciągnęło się do paru godzin. W końcu powiedziano jej, że cała i zdrowa przyleciała tylko Chocolate. Drugi pies nie przeżył lotu…

To musiała być straszna śmierć

Matka Monique do dziś wzdraga się na wspomnienie, jak zobaczyła transporter Mavericka. Doznała szoku. Transporter był cały zakrwawiony, a pręty poszarpane. Bezsprzecznie Maverick zmarł w męczarniach. Monique otrzymała druzgocącą wiadomość od osoby, której powierzyła przygotowanie swoich podopiecznych do podróży.

Serce mi pękło. Włożyłam tyle wysiłku, czasu, pieniędzy i serca, aby zapewnić mu jak najlepsze życie, i zawiodłam go. Czuję, że go zawiodłam – opowiada.

Mama Monique opowiada, że pracownicy kanadyjskiej służby granicznej doradzili liniom lotniczym, by zabrać psa na sekcję zwłok i skremować jego szczątki. Dorice wyraziła na to zgodę. Jednak po paru dniach linie lotnicze poinformowały ją, że tego nie zrobiono.

Musiałam przyjechać i go odebrać. Gdybym tego nie zrobiła, Maverick zostałby uznany za porzucony bagaż – opowiada Dorice.

Pies nie przeżył lotu. Co wykazała sekcja zwłok?

Przyjaciel rodziny zawiózł ciało Mavericka do kliniki. Adwokatka Monique, Rebeka Breder, zauważa, że ​​2,5-letni pies latał wcześniej i był zdrowy.

Najwyraźniej coś poszło nie tak, a my do dzisiaj nie wiemy, co – mówi adwokatka.

Sekcja zwłok wykazała, że ​​w mózgu Mavericka doszło do krwawienia, w sercu też wykazano zmiany.

Podejrzewamy, że pies zmarł na atak serca lub udar. Prawdopodobnie spowodowały to nieprawidłowości w samolocie – nieodpowiednie ciśnienie powietrza czy temperatura. China Southern Airlines nie wyjaśniły, co się stało – mówi adwokatka.

Czy było za gorąco na przewożenie zwierząt?

Adwokatka dodaje, że o tej porze roku temperatury były wysokie i z tego względu niewiele linii lotniczych (jeśli w ogóle takie były) zezwalało na przewóz zwierząt. Niestety, Monique wtedy o tym nie wiedziała…

Chcemy precyzyjnie ustalić, gdzie Mavericka umieszczono, czy z jakimś innym psem, wysłanym w tym samym czasie. A także czy osoby, które ładowały psy do samolotu, konsultowały się z obsługą w kwestii miejsca. Chcemy wiedzieć, jaka była temperatura i ciśnienie powietrza – mówi adwokatka.

Adwokatka powiedziała także, że do linii lotniczych wysłano pismo z żądaniem 35 000 dolarów odszkodowania za straty, w tym ból i cierpienie. Rozważane jest też podjęcie dodatkowych kroków prawnych. Dodała jednak, że jak dotąd linie lotnicze nie odpowiedziały na pismo.

W rezultacie Monique i jej rodzina wciąż czekają na odpowiedź, ponieważ chcą wiedzieć, co się stało i jak doszło do tragedii. Jeszcze bardziej jednak pragną mieć pewność, że coś takiego już nigdy się nie powtórzy. Monique ma nadzieję, że historia Mavericka doprowadzi do zmian, które skutecznie zapobiegną takim straszliwym wydarzeniom w przyszłości. Podsumowując: linie lotnicze muszą wyjaśnić, co zaszło, przeprosić i zadośćuczynić.

A potem zmienić swoją politykę, obsługę klienta i sposób, w jaki traktują ludzi, którzy przechodzą przez taką tragedię – mówi Monique.

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

źródło: https://bc.ctvnews.ca

Autor: Dorota Jastrzębowska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments