Pół roku więzienia za zabicie psa. Internet huczy od komentarzy

Za zabicie lub znęcanie się nad zwierzętami grożą trzy lata więzienia. Mieszkanka Świętochłowic za zabicie psa została skazana na pół roku więzienia. Czy to wyrok adekwatny do czynów?

Pod koniec marca 2018 roku wędkarze, którzy łowili ryby w stawie Zacisze w Świętochłowicach, dokonali przerażającego odkrycia: z wody wyłowiono skrępowanego psa. Pysk zwierzęcia został obwiązany smyczą, a jego łapy były zaklejone taśmą klejącą. Co więcej, wszystko wskazywało na to, że w momencie wrzucania psa do wody, czworonóg żył. Według sądu pół roku więzienia za zabicie psa jest wystarczającą karą.

Kto dopuścił się takiego czynu?

Okazało się, że zwłoki należały do psa 33-letniej Ewy G. Suczka miała na imię Gaja i została adoptowana ze schroniska. Co więcej, miał to być prezent dla dwójki dzieci kobiety.

Pies był zdrowy i na początku nie było z nim żadnych problemów. Na początku 2017 roku Gaja zaczęła jednak robić się agresywna. Potrafiła doskakiwać do mnie i do dzieci – wyjaśniała oskarżona, jak czytamy w Dzienniku Zachodnim.

Kobieta tłumaczyła, że wybrała ten sposób na pozbycie się psa, ponieważ podjęte próby kontaktu ze schroniskiem nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Nie miała jednak dowodów, że faktycznie próbowała się kontaktować z jakąkolwiek fundacją. Mówiła też, że ze względów finansowych nie mogła uśpić suczki, bo nie dysponuje potrzebną na to kwotą. Co więcej, okazało się, że rok przed zabiciem suczki zwierzę było głodzone.

W toku śledztwa okazało się, że udział w zabiciu psa mógł mieć również konkubent kobiety i zarazem ojciec jej dzieci.

Wspólnie wpadliśmy na pomysł, by zabić Gaję. Zabraliśmy z domu taśmę klejącą. Poszliśmy nad Magierę (obecna nazwa stawu to Zacisze). Plan był taki, by skrępować psa i wrzucić go do wody – wyjaśniała kobieta (Dziennik Zachodni).

Pół roku więzienia za zabicie psa

30 kwietnia sąd wydał wyrok. Ewa G. dostała pół roku więzienia za zabicie psa. Do tego odszkodowanie w wysokości 1000 zł, które musi wpłacić na chorzowski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, a także 5-letni zakaz posiadania zwierząt. Według sądu nie działała ze szczególnym okrucieństwem.

Ewa G. nie dysponowała narzędziami, które pozwalałyby na zabicie psa w sposób jak najbardziej humanitarny, a więc zastrzelenie z broni palnej czy też podanie środka usypiającego. Utopienie zwierzęcia jest, w ocenie sądu, zwykłą formą zabicia. Skrępowanie psu łap, co zdecydowanie źle wyglądało na zdjęciach, było zwykłym zachowaniem, niezbędnym do zabicia zwierzęcia w ten sposób, ponieważ jak wszyscy wiemy, psy potrafią pływać – argumentował sędzia Wojciech Kruciński, co czytamy w Dzienniku Zachodnim.

Mieszkanki Świętochłowic nie było podczas ogłaszania wyroku, który nie jest prawomocny.

Co sądzicie o takim wyroku? Czy pół roku więzienia za zabicie psa jest wystarczającą karą? Czy wyrok jest adekwatny do czynów? Napiszcie w komentarzu.

Źródło: www.dziennikzachodni.pl

Autor: Magdalena Olesińska