Psy podwórkowe – dlaczego robimy z nich więźniów?

fot. Shutterstock

Nawet duży ogród ogranicza psu świat, jeśli jest jego więźniem. Jak sprawić, by psy podwórkowe były szczęśliwe?

Psy podwórkowe mają zazwyczaj bardzo ograniczone możliwości ruchu i zaspokajania potrzeb związanych z normalnym zachowaniem (ruch, poznawanie terenu, zabawa, kontakty społeczne) – u niektórych takich psów mogą pojawić się podobne zachowania jak u dzikich zwierząt trzymanych w ZOO, które wielokrotnie powtarzają dokładnie te same sekwencje bezcelowych ruchów. Typowym przykładem jest wędrowanie kotowatych w ZOO: chodzą po klatce tam i z powrotem po ściśle ustalonej trasie, zawracają zawsze w tym samym miejscu, zawsze w ten sam sposób.

Podobnie mogą chodzić lub biegać po kojcu psy. Mogą też kręcić się za własnym ogonem albo podskakiwać w miejscu i szczekać. Charakterystyczne cechy, które powinny zaniepokoić właściciela, to właśnie identyczność powtarzanych ruchów oraz brak ich wyraźnego celu. Tego typu zachowania rozwijają się najczęściej pod wpływem lęku, sytuacji konfliktowych i frustracji. Przyczyną może być zbyt mało stymulujące środowisko lub niemożność realizowania wrodzonych zachowań. Oczywiście wszystkie te czynniki mogą dotyczyć psa zamkniętego w kojcu i wystąpić u różnych psów. Jeśli jednak występują zachowania stereotypowe, bardzo rzadko można je przypisać jedynie nudzie.

Psy podwórkowe – pozorny ruch i prawdziwa samotność

Niewpuszczanie psa do domu samo z siebie nie wpływa z pewnością negatywnie na jego psychikę, stwarza jednak kilka zagrożeń. Przede wszystkim ogranicza kontakty z ludźmi (w chłodnych porach roku nieraz niemal do zera), a to dla niektórych psów jest przyczyną silnej frustracji. Z drugiej strony, nawet możliwość swobodnego biegania po ogrodzie nie zapewnia zazwyczaj dostatecznej ilości ruchu, a przede wszystkim – dostatecznej stymulacji. Do dobrego samopoczucia psu potrzebny jest kontakt z różnorodnymi bodźcami, możliwość znakowania terenu, kontakty z innymi psami – a więc spacery.

Oczywiście, jeśli pies nie biega po ogrodzie, lecz jest zamknięty w kojcu, te niedostatki są jeszcze poważniejsze. Na domiar złego pies, któremu brakuje stymulacji i ruchu, zwykle bardzo niszczy ogród, co skłania właściciela do zamykania go na przestrzeni zabezpieczonej przed niszczeniem. Niestety, jeśli właściciel jest zbyt zajęty, aby zapewnić psu ruch i pracę, z sytuacji nie ma dobrego wyjścia.

Agresywny pies
fot. Shutterstock

„Dziki”, bo niewychowany

Psy podwórkowe sprawiają więcej problemów wychowawczych, zwłaszcza jeśli pies mieszka stale na dworze. Dużo mniej jest wtedy okazji do uczenia go codziennych domowych zwyczajów. Szczególnie trudno w takiej sytuacji nauczyć psa czystości, a przecież zawsze może się zdarzyć, że z jakiegoś powodu przez pewien czas będzie musiał przebywać w domu.  Moment wyjścia człowieka z domu staje się sygnałem wywołującym bardzo duże pobudzenie psychoruchowe: psy aktywne i spragnione kontaktu z człowiekiem zwykle rzucają się wtedy z impetem na właściciela. Jeśli ten właśnie szedł w garniturze do samochodu, aby pojechać do pracy, łatwo sobie wyobrazić, że sytuacja ta będzie dla obu stron nieprzyjemna, i niczego psa nie nauczy.

Podobny kłopot pojawia się w stosunku do dzieci, którym pod wpływem wspomnianego impetu zwykle nie udaje się ustać na nogach. Mówi się o takim psie, że jest „dziki” i właśnie o to chodzi – nie został „ucywilizowany”. Jeśli czasem zechcemy zaprosić go do domu, będzie podniecony zwiedzał wszystkie kąty, być może skakał na ludzi, zaglądał na stół. Te uwagi dotyczą przede wszystkim młodych psów, które muszą się dopiero wszystkiego nauczyć i jednocześnie są najbardziej energiczne.

Chłopiec przytula psa
fot. Shutterstock

Cała socjalizacja na marne

Nawet dobre socjalizowanie psa w młodym wieku nie zda się na wiele, jeśli zamkniemy go na stałe w kojcu, gdy dorośnie. Bardzo młode psy są gotowe do akceptacji kontaktu z dużą liczbą osób, nawet rzadko spotykanych, ale po okresie dojrzewania naturalnie następuje proces desocjalizacji. Aby mu przeciwdziałać, należy dawać zwierzęciu dużo okazji do pozytywnych interakcji z różnymi ludźmi.

Przy braku takich doświadczeń może wzrosnąć nieufność, a zatem i skłonność do zachowań agresywnych. W dodatku pies, który ma możliwość obserwowania osób wchodzących na jego teren, ale nigdy nie ma z nimi bezpośredniego kontaktu, w końcu zacznie się ich obawiać. Stąd już bardzo krótka droga do zachowań agresywnych w obronie własnej skóry.

Co prawda pracujące psy stróżujące rzeczywiście nie mogą mieć kontaktu z obcymi, ponieważ wszystkich przekraczających granice pilnowanego terenu powinny odstraszać. Jednak po pierwsze nie mogą być one narażone na obserwację obcych ludzi chodzących po ich terytorium, gdy są zamknięte w kojcu, po drugie – absolutnie nie mogą jednocześnie pełnić roli psów towarzyszących czy rodzinnych. W przeciwnym razie istnieje ogromne ryzyko, że wcześniej czy później dojdzie do wypadku, który wydłuży czarną listę „psów-bandytów”.

Psy podwórkowe – jak poprawić im samopoczucie?

  • zabierać go na spacery
  • dostarczać okazji do „pracy umysłowej”: mogą to być ćwiczenia z zakresu posłuszeństwa lub uczenie sztuczek – chodzi o współpracę z człowiekiem
  • nieco skomplikować pobieranie pokarmu, żeby dostarczyć mu zajęcia – np. suchą karmę rozsypać na trawie
  • dać mu atrakcyjne zabawki – np. takie, do których wkłada się jedzenie
  • dostarczyć obiekty do niszczenia, np. w wybranym miejscu ogrodu zakopywać przez pewien czas kości, aby mógł sobie tam kopać (przy okazji może przestanie kopać w innych miejscach)
  • zapewnić mu towarzystwo drugiego psa
Autor: Joanna Iracka
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
sylwia.surowiec@yahoo.pl
sylwia.surowiec@yahoo.pl
3 lat temu

To jest jedno z największych nieszczęść przeciętnego psa. Ludzie mają dom,podwórko i to ma psu wystarczyć. Nic to że pies jest ciekawy świata,inteligentny,czuły i wrażliwy,że podwórko to przedłużenie kojca lub domu.,że za płotem jest cały świat a on siedzi na podwórku jak więzień chociaż nic nie przeskrobał. Paradoksalnie psy mieszkające w mieszkaniu z człowiekiem mają większy komfort życia. Ludzie zdają sobie sprawę że jeśli nie zaspokoją potrzeb psa do odkrywania świata rozniesie im mieszkanie na strzępy i popadnie w depresję. Ja sama mam owczarka w mieszkaniu,w centrum miasta. I z psem przebywam na spacerach 3 godziny. I jeśli kiedykolwiek kupię dom ten rytuał się nie zmieni. Dom i podwórko to psie terytorium ale za płotem jest cały świat do odkrycia. Nie zabierajcie tego psu…

Magda
Magda
3 lat temu

Od roku mam psa, który wychowywał się na podwórku i był psem strożującym. Na co dzień widzę ile takie wychowanie, w zamkniętej przestrzeni, bez stymulacji, bez socjalizacji, bez ruchu, bez zainteresowań wyrządza psu krzywdy. Lęk, nieufność, zachowania agresywne. Od roku uczymy sie świata i życia. Zajecia z posłuszeństwa, agility, zabawy wechowe, zabawy edukacyjne i pomoc specjalistów, wszystko to powoduje, że pies zmienia się z dnia na dzień nie do poznania. Wymaga to dużo pracy i właściwie trochę wywraca dotychczasowy styl życia do góry nogami ale obserwowanie zmian w zachowaniu psa, jego zaangażowanie, chęć wspólnej pracy, szczęście na pysku psa sprawia, że zapominam o ciężkich początkach i frustracji jaka towarzyszyła mi na początku. Pies robi nieprawdopodobne postępy gdy jest stymulowany, gdy ma czas na pracę, na zabawę, na odpoczynek. Wspaniały rok wspólnej pracy i jeszcze więcej przed nami.

Martyna
Martyna
3 lat temu

Dlaczego pies stróżujący nie może być psem rodzinnym ? Nasze psy (zawsze mieliśmy duże rasy) były stróżującymi. Jednocześnie mieszkały w domu razem z nami i każdy z nich był wspaniałym psem rodzinnym łagodnym dla dzieci i domowników ostrym wobec obcych. A psy obronne i stróżujące muszą najpierw zdać egzamin na psa towarzyszącego.