Telefon albo pies – trzeba wybierać?

Pewnie nieraz słyszeliście, że telefon komórkowy uzależnia tak samo, jak alkohol, cukier, praca i wiele innych rzeczy. To wspaniały przedmiot, bo może uratować komuś życie, gdyż w razie wypadku pozwoli nam szybko zawezwać pomoc, ale w innej sytuacji może też życia pozbawić, jeśli będziemy go używać, prowadząc samochód albo wchodząc na ulicę, wpatrzeni w niego. Pewnie też ostrzegano was, że nadmierne korzystanie z komórki spowoduje, że będziecie mieli „techniczną szyję” (zwaną też „esemesową szyją”), podwójny podbródek, zapalenie ścięgien poruszających kciuk itp. Te i inne ostrzeżenia nie były raczej w stanie oderwać was od ekranu. Ale czy stanęliście kiedyś przed wyborem: telefon albo pies?

Telefon albo pies

Jeśli zwracamy większą uwagę na telefon niż na psa, niszczymy emocjonalną więź, która łączy nas z pupilem, bo sprawiamy, że czuje się on samotny i odizolowany. To z kolei może prowadzić do psiej depresji i kłopotów z zachowaniem.

Jesteśmy narodem, który ma obsesję na tle telefonów komórkowych. Jednak uzależnienie od tego gadżetu naraża na szwank ważne więzi, które mamy z naszymi domowymi zwierzętami, szczególnie z psami i w mniejszym stopniu z domowymi kotami – tłumaczył na www.metro.co.uk Iain Booth, lekarz weterynarii specjalizujący się w chirurgii i założyciel VetUK, sklepu internetowego z psimi akcesoriami i medykamentami.

Psy bardziej zagrożone niż koty

Psy są zwierzętami stadnymi, społecznymi, poza tym przez tysiące lat przywiązywaliśmy je do siebie na różne sposoby. A teraz co? Zamiast rzucać im piłeczkę na spacerze, biegać w ich towarzystwie, ćwiczyć różne sztuczki teraz będziemy się wpatrywać w ekran telefonu? Pies potrzebuje zainteresowania ze strony swego opiekuna, liczy na interakcję z nim. Oczekuje, że będziesz szefem jego stada.

Jeśli podczas spaceru z pupilem śledzisz posty na Facebooku, to tak jakby umówić się z dziewczyną czy z chłopakiem i przez godzinę wpatrywać się w telefon, zamiast się odzywać. Różnica jest tylko taka, że partner może powiedzieć, że nie podoba mu się takie zachowanie, wstać i wyjść, a pies takiej możliwości nie ma. Co więc powinieneś wybierać, stając przed dylematem: telefon albo pies?

Pies potrzebuje interacji i feedbacku. On chce ci sprawiać przyjemność – tak zaprogramowała go ewolucja. Jeśli go tego pozbawiamy przez tygodnie, miesiące czy lata, możemy mieć z nim poważne problemy behawioralne – mówi Iain Booth.

Psia depresja

Pozbawiony naszego zainteresowania pies może zacząć go szukać u innych ludzi i psów, może też starać się zwrócić na siebie naszą uwagę. A skoro nie zadziała smutne wpatrywanie się w nas ani ocieranie się o łydkę, może zadziała pogryzienie lub zrzucenie czegoś. Stąd już tylko krok do poważnych kłopotów behawioralnych, które trudno potem odwrócić.

Wiedzcie też, że psia depresja naprawdę istnieje. Sygnały ostrzegawcze to: brak zainteresowania jedzeniem, przesypianie więcej czasu niż normalnie, ukrywanie się przed opiekunem lub unikanie go, intensywne wylizywanie lub gryzienie własnych łap, by się uspokoić. Czasem depresja jest tak poważna, że pies musi do końca życia zażywać leki – ostrzega Iain Booth.

Zatem głowa do góry – zamiast na dół – i marsz do psa! Dla jego i swojego dobra.

Autor: Magdalena Ciszewska