Robot sprzątający ILIFE V8S i sierść psa. Kto wygrał w tym starciu?

Dom, dziecko, pies, oczywiście sierść psa - a jakże! - i robot sprzątający ILIFE V8S. Jak nam się razem żyło? Czy odkurzacz wyciągnął kłaki ze wszystkich zakamarków? Przekonajcie się!

Na pewno pamiętacie, że niedawno testowałam robot sprzątający ILIFE A8. Tym razem z moim zasierścionym domem zmierzył się robot ILIFE V8S, czyli sprzęt tej samej marki, ale zupełnie inny model. Od razu mówię, że nie będę ich porównywać, natomiast przedstawię najważniejsze cechy tego drugiego odkurzacza.

Pierwsze, czym ILIFE V8S mnie zaskoczył po otwarciu opakowania, była jego wielkość. Jest naprawdę sporych rozmiarów! Zarówno jeśli chodzi o wysokość, jak i średnicę. Co prawda nie zauważyłam, żeby te gabaryty przeszkadzały mu w sprzątaniu – np. we wjeżdżaniu pod meble – więc chyba nie jest aż tak duży, jak się wydaje, ale szybko odkryłam jego ogromną zaletę z tym związaną. Ma wielki, naprawdę wielki pojemnik na śmieci! Co to oznacza? Jest w stanie zebrać dużo sierści, kurzu i innych rzeczy z podłogi, a szansa, że jego zbiornik się przepełni, jest naprawdę niewielka. Pojemnik na odpady ma aż 750 ml pojemności, więc nie ma opcji, żeby w trakcie jednego sprzątania trzeba go było opróżniać (a moim zdaniem wystarczy nawet na 2-3 dni codziennej pracy). Ważne jest też to, że pojemnik ma filtr, który wychwytuje kurz z powietrza. Jest więc nie tylko wydajny, ale i skuteczny!

Robot Ilife V8S w bazie

ILIFE V8S, gdzie ty masz szczotkę!?

No cóż, nie będę ukrywać – to był szok. Gdy po wyjęciu robota z opakowania odwróciłam go do góry nogami, odkryłam, że nie ma szczotki! Ani zwykłej, ani turbo, no po prostu żadnej. Ma jedynie dziurę – czyli dyszę wciągającą wszystko, co spotka na swej drodze. Wygląda to podobnie jak w zwykłym odkurzaczu i takie jest też działanie ILIFE V8S. Robot jeździ po podłodze i z dużą siłą wysysa sierść i śmieci. Robi przy tym nieco hałasu (tak, jest dość głośny) i wiatru (gdy stanie się obok niego, jak pracuje, czuje się podmuch tej siły ssącej). Ale przez to działa naprawdę skutecznie! Nie dość, że sprząta sam, to robi to z większą siłą niż odkurzacz tradycyjny.

Brak szczotki ma też inne zalety. Nie trzeba jej czyścić z włosów (moich) i sierści (psa Dino), które na turboszczotce osiadają w ilościach hurtowych. Trzeba wówczas tę szczotkę „skrobać” po właściwie każdym sprzątaniu. Jaka była moja radość, że tutaj nie trzeba tego robić! Nie ma szczotki, nic się więc nie osadza po drodze, bo nie ma gdzie. Śmieci od razu trafiają prosto do – jak już wiecie, ogromnego – pojemnika.

Dywan mu niestraszny

Czy jest jakiś minus tego rozwiązania? ILIFE V8S jest polecany do domów, w których raczej nie ma zbyt wielu dywanów. I brak szczotki to jest właśnie powód. Dysza ssąca sprzątnie oczywiście dywan tak po wierzchu, ale nie „wgryzie się” do środka, by wyciągnąć wszystko spomiędzy frędzli. Jednak, mówiąc szczerze, mimo że mam w domu kilka dywanów, zupełnie mi to nie przeszkadza. Pewnie dlatego, że wybierałam dywany polecane do domu z psem i dzieckiem, czyli dość zbite (a nie z frędzlami), które za bardzo nie przyjmują okruchów do swojego wnętrza. Dlatego dysza ILIFE V8S świetnie poradziła sobie z wciągnięciem tego, co na wierzchu – to pewnie zasługa tej dużej siły ssącej. A wycieraczka w przedpokoju, na której był piach z butów, po wizycie robota sprzątającego wyglądała jak nowa!

Pilot i iLife

Wszystko jasne

Robot ILIFE V8S zwrócił moją uwagę czytelnym wyświetlaczem. Widać wszystko, co jest ważne dla jego pracy – dzień tygodnia, godzinę i poziom naładowania baterii. Zastanawiacie się pewnie, po co ten dzień tygodnia i godzina. Ano po to, by można było robota zaprogramować – wówczas sam wyruszy ze stacji dokującej o wskazanej godzinie, nie musi nas być w domu. Ale uwaga! Ten jego plan może wyglądać inaczej każdego dnia tygodnia! Dzięki temu zaprogramowany ILIFE V8S nie obudzi nas w weekend o 8 rano, bo tak rusza do pracy od poniedziałku do piątku, tylko będzie sprzątał np. o 12, jeśli tego sobie życzymy.

Na wyświetlaczu widać też, od jakiego czasu robot sprząta, a także ile jeszcze baterii mu zostało. Zauważyłam, że wystarcza mu baterii na około 2 godziny pracy – przez ten czas naprawdę zdążył odwiedzić wszystkie kąty. Poza wyświetlaczem i przyciskiem do włączania, na pokrywie robota znajdują się też przyciski do uruchomienia odkurzacza tylko po ścieżce (jeździ od ściany do ściany), do sprzątania w jednym miejscu i do ustawienia harmonogramu. Można też robota zawrócić do bazy. To bardzo wygodne, że nie trzeba szukać pilota, gdy akurat czegoś potrzebujemy od naszego odkurzacza.

Nie musiałam tworzyć specjalnie sytuacji, by przetestować te funkcje – wystarczyło, że moja córka zjadła biszkopta, a cała podłoga została w okruchach (akurat nie było psa w pobliżu, więc ich nie zjadł). Skierowałam więc w to miejsce robota, a potem wybrałam przycisk sprzątania w miejscu. Robot zaczął kręcić się wokół własnej osi, wciągając przy tym wszystkie okruszki.

Dino i robot

Odkurzanie z mopowaniem

Nie wiecie jeszcze, że ILIFE V8S to nie tylko odkurzacz! To także mop. Serio! Wystarczy zmienić mu podwozie i zamiast pojemnika na odpady przypiąć pojemnik z wodą. Odkurz wie wtedy, że został przemianowany na mop i w tym trybie się uruchomi. Będzie kropelka po kropelce dozował wodę i rozprowadzał ją po podłodze specjalną, puszystą „stopą”. Nie ma się jednak co oszukiwać, że zastąpi nam to prawdziwe mopowanie – efekt można raczej porównać do przetarcia podłogi wilgotną szmatką. Po prostu siła nacisku jest za mała, by zlikwidować większe plamy, ale drobne zabrudzenia znikną na pewno. No i podłoga będzie wyraźnie odświeżona! Po mopowaniu wystarczy zdemontować pojemnik na wodę, z powrotem przypiąć część zbierającą odpady, i znów mamy odkurzacz.

Podsumowanie

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z wizyty robota sprzątającego ILIFE V8S w moim domu. Zdecydowanie poradził sobie z psią sierścią – i to nawet na dywanach. Choć nie ma szczotki, skutecznie wszystko wciąga bezpośrednio do wielkiego pojemnika z odpadkami, a ja nie muszę nic czyścić i odkłaczać. Widzę, ile czasu już odkurza i ile jeszcze baterii mu zostało, co jest bardzo przydatne. A gdy cały dom jest odkurzony, mogę w dowolnym momencie przepiąć go na mop – podłoga sama się przemyje. Istne cudo!

Sprawdź, gdzie kupić robota ILIFE!


Artykuł sponsorowany