Upiornie wierny cień - Psy.pl - mamy nosa!
nieśmiały pies

Upiornie wierny cień

Trudno opiekować się psem, który nie odstępuje właściciela nawet na chwilę. Jak nie stać się więźniem własnego zwierzaka?

Zanim zabierzemy się do uczenia psa, aby kochał nas trochę mniej, musimy się upewnić, czym jest spowodowana jego nadmierna pobudliwość. Zachowujący się przez całe życie serdecznie, ale w granicach normy pies, który nagle zaczyna się kurczowo trzymać właściciela, wymaga gruntownego przebadania. Zmiana zachowania może wynikać z nieujawnionej jeszcze choroby – i to należy wykluczyć przede wszystkim.

Jeśli pies jest zdrowy, przyczyny mogą tkwić w przeżytym ostatnio stresie albo w złym wychowaniu. Natomiast zwierzak, którego mamy od niedawna, przygarnięty z azylu, wzięty z innych rąk, może w ten sposób okazywać strach przed otoczeniem.

Jest naturalne, że szczeniak wędruje za nami przez cały dzień, ale gdy postępuje tak dorosłe zwierzę, oznacza to nie tyle przywiązanie, ile strach przed pozostaniem w samotności nawet na chwilę. Nowy właściciel stał się jedynym znanym punktem odniesienia.

przestraszony pies
fot. shutterstock

Pies zachowuje się wtedy jak człowiek, który nagle obudził się w innym kraju i nie zna obowiązujących w nim zwyczajów, ale ma świadomość, że niezastosowanie się do nich grozi śmiercią. I tak jak człowiek uchwyciłby się ręki kogoś mówiącego w znanym języku, tak i zwierzak boi się najkrótszego nawet odseparowania od poznanego chwilę wcześniej opiekuna.

Poza tym przygarnięty czworonóg ma za sobą na pewno niejedno stresujące przeżycie. Najtrudniej znaleźć źródło stresu – wymaga to cierpliwego obserwowania zwierzęcia, wychwycenia, co w powtarzalnych sytuacjach wzmaga niepokój.

Zarówno pies źle wychowywany, którym opiekunowie ustawicznie nadmiernie się zajmowali, jak i ten obawiający się nowego otoczenia, wymagają podobnej terapii.

Spokój, pan pracuje

Zaczynamy od zmiany diety na nieco mniej bogatą w białko. Dłuższy, w miarę możliwości odbywany w coraz to innej okolicy spacer zwiększy chęć odpoczywania w domu. Wymagania spacerowe zależą oczywiście od rasy.

Dla potomków ras pracujących w bliskim kontakcie z człowiekiem absolutne minimum to dwugodzinny spacer połączony z treningiem plus dwa krótsze wyjścia. Treningiem jest zarówno nauka chodzenia przy nodze, aportowanie, jak i zostawanie na „siad” czy „waruj” przez minutę. Dopiero po takim spacerze, połączonym z trzema 20-minutowymi sesjami posłuszeństwa na smyczy, możemy rozpocząć w domu akcję pod hasłem „spokój, pan pracuje” – czyli naukę spokojnego odpoczywania na smyczy obok właściciela.

Musimy dać psu wyraźny sygnał – „możesz być przy mnie, ale nie przeszkadzaj”. Reksio waruje, a my czytamy lub stukamy w klawiaturę komputera, nie wypuszczając smyczy z ręki. Każda próba zmiany pozycji przez Reksia kwitowana jest spokojnym „nie” i równie spokojnym wyegzekwowaniem pozycji leżącej. Jedyna dopuszczalna wówczas nagroda to pochwała wyrażona słownie.

Spokojne leżenie obok właściciela wydłużamy do co najmniej pół godziny. Po upływie tego czasu proponujemy psu krótką sesję treningową z zabawą i smakołykami, po czym ponownie wymagamy zajęcia miejsca obok nas.

Podczas spacerów podnosimy rangę psa w jego oczach, niwelujemy strachy i uczymy samodzielności. Najlepiej służy temu aportowanie, wyszukiwanie „zgubionego” przedmiotu i noszenie czegoś, co jest przesycone naszym zapachem. Reksio, idąc na smyczy z rękawiczką właściciela w pyszczku, nie jest już samotnym strachajłą – rękawiczka to i zdobycz, i atrybut władzy nad otoczeniem: nasz pies coś ma i nie odda zdobyczy byle komu.

Izolacja – ale nie za karę

Gdy pies potrafi już odpoczywać obok pracującego właściciela, stawiamy większe wymagania. Po treningowym spacerku, leżeniu obok nas i dodatkowym parominutowym treningu połączonym z zabawą odprowadzamy Reksia na odległość kilku metrów – w miejsce, z którego może nas obserwować.

para i pies
fot. shutterstock

Samotność osładza jakiś przedmiot nasycony naszym zapachem – np. stary sweter rzucony na legowisko lub płaszcz wiszący na stojącym obok krześle.

Każda próba podejścia, nawiązania kontaktu jest lekceważona. Jeśli pies natarczywie domaga się uwagi – odprowadzany jest spokojnie na smyczy w wyznaczone miejsce. Wytrzymanie w nim bodaj kilku minut nagradzamy smakołykiem.

Kolejne etapy pracy to pozostawianie psa w drugim pokoju – najpierw przy otwartych drzwiach, potem przymkniętych, wreszcie na moment zamykanych. Chwilowa izolacja nie może być przez niego odbierana jako kara. Pozostanie w odosobnieniu to praca, za którą należy się nagroda, dana właś­nie w miejscu odosobnienia.

Podobnie warto oswajać ogrodowy kojec. Przed spacerem wprowadzamy do niego psa, pozostawiając obok na pociechę smycz czy zabawkę. I wymagamy pozostania w nim – najpierw przy otwartych drzwiach. Odchodzimy parę kroków, nie przywołując pupila.

Wracamy do kojca, podnosimy zabawkę – zapowiedź spaceru, dopiero wtedy zapinamy smycz i wychodzimy. Jedzenie podawane w kojcu, pozostawione w nim kości czy zabawki, z których co jakiś czas wypadają smakołyki – także umilają psią samotność.

Jak sobie radzić z psią nachalnościa?

  • wykluczyć zdrowotne przyczyny niepokoju
  • zapewnić psu ilość ruchu należną jego rasie
  • uczyć samodzielnego zostawania w różnych miejscach
  • nagradzać za czas spędzony osobno
  • pracować nad zwiększeniem pewności siebie psa

Żelazna konsekwencja i pozorna niekonsekwencja

Podczas wyciszania przerażonego, nadmiernie uzależnionego od nas zwierzątka i uczenia go samodzielności stosujemy żelazną konsekwencję i coś, co można nazwać… pozorną niekonsekwencją.

Z żelazną konsekwencją nie reagujemy na zaczepki po rzuceniu hasła „spokój, pan pracuje”. Jeśli natomiast Reksio wreszcie na własną łapę pójdzie się zdrzemnąć w korytarzu czy na balkonie – nie bieg­niemy sprawdzić, czy jeszcze oddycha i czy aby nie uraził łapki, stając na kocyku z wielbłądziej wełny… Nadopiekuńczość nieuchronnie prowadzi do ciężkiego znerwicowania lub nadpobudliwości – zarówno u ludzi, jak i u zwierząt.

Z tą samą żelazną konsekwencją dajemy psu zawsze identyczne sygnały rozpoczynania akcji „spokój, pan pracuje”. Nie pozwalamy mu – mimo początkowych buntów – decydować, kiedy nastąpi przerwa w pracy.

nauka posluszeństwa
fot. shutterstock

Przed wszelkimi radosnymi chwilami psiego żywota – takimi jak wyjście na spacer, zabawa, jedzenie – wymagamy zachowania spokoju. Dopóki nasz podopieczny nie opanuje zbyt silnych emocji, nie otrzyma żadnych nagród. Nade wszystko jednak z żelazną konsekwencją unikamy nagradzania zwierzaka za nic – zarówno słowem, jak i czułościami.

Pozorna niekonsekwencja dotyczy czasu i miejsca – treningi „spokój, pan pracuje” prowadzimy o różnych porach dnia, ze zmienną częstotliwością, różnicując też czas ich trwania. Przerwy na krótką zabawę także powinny zaskakiwać psa.

Gdyby ćwiczenia przeprowadzane były tylko wieczorem lub tylko w kuchni, pies nie nauczyłby się odpowiedniego zachowania w pokoju za dnia.

Wyprowadzanie ze stanów lękowych, opanowywanie nadmiernej pobudliwości czy wychowywanie od podstaw dorosłego zwierzęcia nie jest łatwym zadaniem. Pamiętajmy, że pies stając się upiornie wiernym cieniem, w gruncie rzeczy prosi o pomoc, rozpaczliwie usiłując zrozumieć, które zachowania gwarantują mu bezpieczeństwo.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *