Zanim kupisz nowofundlanda

Typowy obrazek z wystawy: przy ringu nowofundlandów tłum obserwatorów. Całe rodziny zachwycają się urodziwymi puszystymi olbrzymami. Na pytania, czy można zrobić dziecku fotkę ze zwierzakiem, padają twierdzące odpowiedzi właścicieli. Dzieci przytulają się do wielkich misiów. Rodzice podziwiają ich spokój, piękne miękkie futro, ciepłe spojrzenie bursztynowych oczu. I pytają: Ile on je? Gdzie śpi? Nie jest agresywny? Ile kosztuje szczeniak, bo szukamy psa dla dziecka? Przyjazne zachowanie nowofundlanda zniewala nowych fanów. I rodzi się pomysł, żeby stać się dumnym posiadaczem tego elitarnie wyglądającego psa. Pewnego dnia słodki szczeniaczek przybywa do domu i… zaczyna się prawdziwe życie opiekuna niufa. Sprawdź, co musisz wiedzieć, zanim kupisz nowofundlanda.

Miłośnik deszczu

Przeciętnie zadbany niuf, gdy wychodzi z domu, wygląda fajnie, kroczy dostojnie na smyczy, uśmiechając się falującym ogonem do przechodniów, rozdaje buziaki napotkanym dzieciom, nonszalancko traktuje małe rozszczekane pieski – ot, taki dobroduszny wujcio na spacerku. Właściciel opuszcza z pupilem czyste podwórko i zmierza w stronę pobliskiego lasu czy łąk nad stawem.

Odpięcie smyczy wyzwala w czworonogu radość z możliwości swobodnego biegania. Kawał gałęzi rzucony do wody i włochata torpeda rusza z impetem. Pływa, brodzi w szuwarach, tarza się w trawie i piasku. Pada deszcz? Super! Im więcej mokrego, tym lepiej! Pada śnieg? Ależ się można wyszaleć! A wyrozumiały właściciel, kochający swego psa, stara się mu dostarczyć jak najwięcej takich rozrywek – choć zdaje sobie sprawę, co go czeka po powrocie do domu. Tego nie wiedzą jeszcze ci, dla których niuf jest wciąż w sferze marzeń. Dlatego, zanim kupisz nowofundlanda, musisz dokładnie to przemyśleć… Ale po kolei.

nowofundland podczas biegu
fot. Shutterstock

Pogromca stołu

Mamy już szczeniaka. Wesoły maluch błyskawicznie zdobywa serca domowników. Rozpieszczany smakołykami rośnie zdrowo i po roku waży ok. 60 kg. Ciało prawie dorosłe, a w głowie fiu-bździu. I zaczynają się kłopoty. Całą rodzinę bawiło, gdy szczeniaczek wspinał się na kolana domowników i wykradał kąski z talerzy.

Teraz już nie musi się wspinać – wystarczy, że podejdzie do stołu i sięgnie kotlet z półmiska, wywracając przy okazji dzbanek z kompotem. Kotlet znika w mgnieniu oka, niczym u Davida Copperfielda. Pies potrząsa głową i długi gumowaty glut ląduje na żyrandolu, dyndając nad biesiadnym stołem. Pani domu otwiera nowy słoik kompotu, a tu niespodzianka! Kompot jest z gruszek, ale na psim włosie. Ten, komu trafi się taki bonus, wygrywa tę familiadę.

Twórca chlewika

Po obiedzie delegat wychodzi z psem na spacer. Jeśli jest maj, to czemu nie? Ale jeśli jest listopad… rodzina ciągnie losy, kto będzie towarzyszył pupilowi w kaloszach i z parasolem, a kto po ich powrocie przeleci się przez dwa piętra z mopem, sprzątając chlewik po zabłoconym niufku. No i ktoś musi psa opłukać z błota, wyjąć badyle, rzepy i… umyć podłogi.

Zanim kupisz nowofundlanda wiedz, że dodatkową atrakcją spacerów z młodym, rozpieszczonym i – co tu kryć – niewychowanym psem jest ścieżka zdrowia, którą funduje on swemu panu. Jej stałe elementy to: slalom na smyczy między drzewami i ławkami, pościg za kotem między kubłami na śmieci, aportowanie dziecięcych zabawek wydłubanych psu z pyska i oczyszczanie ubrań przechodniów z piachu i śliny psa (bez rolki papieru toaletowego ani rusz), nie mówiąc już o podartym ubraniu, gdy przejedziemy się za psem na brzuchu.

Aby uniknąć takich atrakcji, już małe szczenię powinno poznać zasady i hierarchię panujące w domu. Wcześniej matka była przywódcą, teraz tę funkcję musi przejąć nowy właściciel. Trzeba wyrabiać w psie posłuszeństwo. Nie ulegać kaprysom i szantażowi, nie tolerować żebrania przy stole, nie podkarmiać między posiłkami, wyciszać w nim chęć gonitwy za dziećmi czy zwierzętami, uczyć spokojnego chodzenia na smyczy i zatrzymywania się na polecenie. Wyraźnie okazywać mu niezadowolenie, jeśli źle się zachował. No i chwalić i nagradzać, gdy wykona polecenie.

pan bawi się z psem rasy nowofundland
fot. Shutterstock

Emitent zapaszku

Nowofundland ma bardzo obfite owłosienie, co w połączeniu z imponującymi gabarytami powoduje, że jest nad czym pracować, by był zadbany. Regularne i dokładne czesanie całego ciała (szczególnie starannie za uszami, pod pachami, na podbrzuszu i zadzie) jest nieodzowne, by utrzymać skórę w zdrowiu. Przy okazji zawsze się znajdzie i usunie rośliny tkwiące w futrze i tworzące kołtuny.

Jeśli właściciel nie ma zbyt dużo doświadczenia, to warto 2-3 razy w roku zlecić zawodowemu groomerowi dokładną pielęgnację i strzyżenie – znacznie ułatwi to rutynowe zabiegi w domu. Regularne kąpiele w szamponie i ciepłej wodzie niwelują specyficzny zapaszek tłuszczu impregnującego szatę nowofundlanda.

Zanim kupisz nowofundlanda…

Kuchenne odpady nie są odpowiednim pożywieniem dla żadnego psa, a zwłaszcza dla niufa, bo ma bardzo wrażliwe przewód pokarmowy i skórę. Resztki obiadu mogą wywołać poważne alergie, objawiające się silnymi odczynami, tzw. hot spotami, powodującymi duże, trudno gojące się rany. Brak prawidłowej pielęgnacji szaty (szczególnie w okresie intensywnego linienia), zostawianie psa wilgotnego lub moknącego długo na deszczu też może doprowadzać do powstawania hot spotów.

Aby więc móc się cieszyć imponującym urodą misiem, właściciel musi włożyć sporo pracy, konsekwentnie wykonywanej przez całe życie nowofundlanda.

Autor: Aleksandra Dobrut