Zanim kupisz papillona

Spaniel kontynentalny miniaturowy papillon (fr. motyl) został zaliczony przez Stanleya Corena do pierwszej dziesiątki najinteligentniejszych psów. Wyprzedziły w tym rankingu owczarki belgijskie i rottweilery. Są przy tym efektowne, małe, a więc poręczne, rozbrajające i urocze. Pies ideał. Jednak na każdym pomniku można znaleźć rysy, choćby malutkie… Co musisz wiedzieć, zanim kupisz papillona?

Papillon pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

Wrażliwiec do sześcianu

Skoro tkwi sobie motylek na ósmym (na kilkaset psich ras!) miejscu pod względem inteligencji użytkowej – myśli sobie zauroczony nowy miłośnik rasy – to zapewne najwięcej przedstawicieli tych psów znajdę na zawodach psich sportów. Ani chybi posłuszeństwo (bo takie niesamowicie inteligentne) albo agility (bo bystre, szybkie i zwinne).

Oj, rozczaruje się ów entuzjasta. Co prawda na świecie pod tym względem jest i tak lepiej niż w Polsce – bo tam pojedyncze psy tej rasy biegają po torach, u nas zaś panuje pod tym względem wyjątkowa posucha – jednak i tak trudno powiedzieć, że we wspólnej z człowiekiem aktywności bierze udział jakakolwiek znacząca część populacji tych miniaturowych spanielków.

Dlaczego tak się dzieje? Natura, obdarzywszy papillona wybujałą inteligencją, dała mu jednocześnie w pakiecie ogromną wrażliwość i delikatność. Szkolenie papillona wymaga od właściciela poczucia równowagi godnego mistrza Wacława Niżyńskiego, opanowania Jamesa Bonda i lekkości – nomen omen – motylka. Mało kto potrafi sprostać tym wymaganiom i dlatego tak mało papillonów pokazuje się na zawodach.

Strażnik łyżeczek

Sportowe szkolenie jest trudne, ale jakiś trud wychowawczy będzie trzeba podjąć, jeżeli myślimy o życiu z papillonem. Wrażliwy i bystry, szybko pojmie, czego od niego chcemy, ale na pewno nie będzie czytał w naszych myślach. Każdy, kto chciałby, żeby piesek tak niedużych gabarytów wychowywał się sam, szybko się zorientuje, jaką gafę popełnił.

Plotka głosi, że gdzieś, kiedyś dolano temu spanielkowi odrobinę krwi szpica. Prawdopodobnie tak było, bo u większości miłych papillonów ów szpic wyrywa się na swobodę, gdy przychodzi do pilnowania terenu, nawet jeśli jest to tylko mikroskopijna kawalerka z aneksem kuchennym. Posesja to posesja! – stwierdza papillon i anonsuje przybycie każdego gościa, nawet oczekiwanego i serdecznie przez właścicieli witanego. Tak na wszelki wypadek, gdyby gość chciał zachachmęcić srebrne łyżeczki.

Papillon w plecaku
fot. Shutterstock

Zaborczy przyjaciel

Chęć przebywania z ludźmi jest u papillonów bardzo silna. To nie są niezależni twardziele, którzy, gdy przyjdzie im spędzać większość życia w samotności, zajmą się jakimiś swoimi sprawami i ledwo zauważą nieobecność właścicieli.

Papillon chce uczestniczyć w życiu swojej rodziny, a najlepiej gdyby zajmował w nim centralne miejsce. Ponieważ jest taki bystry, docenia to, że ludzie starają się wymyślić dla niego jakieś rozrywki. Lubi mieć zajęcie. Pozostawiony sam sobie, na uboczu, może stać się naprawdę nieznośny.

Pies na wielkopsy

Choć papillon nie jest psem agresywnym czy dominującym, z powodu zaborczości może niespecjalnie dobrze znosić obecność innych psów. Zwłaszcza irytują go pobratymcy sporo od niego więksi. Co mu się będzie jakiś wielkopies w jego własnym domu rozpychał!

Niechęć papillona nie będzie się objawiała w otwartym dążeniu do konfrontacji, na to jest za mądry. Jednak istnieją przecież dziesiątki sposobów, żeby obrzydzić życie psiemu koledze: drobne złośliwostki, psikusy.

Wielu papillonowych chłopaków, choć na ogół zdaje sobie sprawę ze swoich rozmiarów i możliwości, jednak nie rezygnuje zbyt łatwo z możliwości okazania jakiemuś pobratymcowi, że ma nad nim przewagę, a przynajmniej z udawania, że ją ma. Co tu kryć, czasami są też tak pewni swojej samczej mocy, że dają temu wyraz, znakując sprzęty i ściany.

Papillon podczas biegu
fot. Shutterstock

Motyl geolog

Papillon obwołany jest „psem łatwym w pielęgnacji”. No cóż, jego linienie nie spowoduje u nas trwałej depresji, ale już z utrzymaniem w formie niczym ze zdjęcia z encyklopedii psów może być kłopot, zwłaszcza jeśli chcemy pozwolić mu być normalnym czworonogiem – czyli chcemy z nim chodzić na zwyczajne, długie spacery.

Jedna z właścicielek tak to podsumowała: „Gdy kupowałam papillona, była to dla mnie cenna wiadomość. Teraz myślę, że dla właściciela charta afgańskiego albo pudla owa pielęgnacja rzeczywiście jest prosta. Jednak dla mnie nie było to takie łatwe… Zwłaszcza że mój pies prowadzi aktywne życie. Na spacerach zbiera śmieci (listki, patyczki, nasionka traw, rzepy) niczym mop, co oczywiście niszczy mu sierść”.

Zanim kupisz papillona, musisz zdawać sobie sprawę, że po dłuższym spacerze twój przyszły pupil przyniesie do domu interesującą kolekcję próbek geologicznych i trochę zbiorów roślinnych.

Zanim kupisz papillona…

Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie. Tak jest i z – nazywanymi zdrową rasą – papillonami. Przytrafiają im się i choroby serca, i PRA (postępujący zanik siatkówki), i (typowe dla małych i miniaturowych ras) problemy z wypadającymi rzepkami.

Częstym kłopotem bywa nadmierne narastanie kamienia nazębnego. Wiele papillonków ma także widoczne problemy z wyciekiem łez, co widać po śladach pod oczami. Cóż, nikt nie jest doskonały. Zaś dla zminimalizowania ryzyka warto zapytać hodowcę o wyniki badań rodziców wymarzonego szczeniaka.

Autor: Paulina Łukaszewska