Dożyca Zosia została znaleziona przy lesie. Właściciel pilnie poszukiwany


Zosia - tak nazwano suczkę doga niemieckiego - krążyła nieopodal lasu pod Rudzinami. Nie wiadomo, czy została porzucona, czy się zgubiła. Od tygodni nie jest znany jej opiekun. Pomóż go znaleźć!

Co Zosia robiła w pobliżu lasu? Uciekła, zgubiła się, a może została porzucona? To tylko domysły. Prawdę znają jednak na pewno opiekunowie Zosi, których wciąż nie udało się zidentyfikować. Pierwsze doniesienia o błąkającej się pomiędzy Rudzinami a Niegosławicami psince rasy dog niemiecki pojawiły się około 2 tygodnie temu. Wolontariusze ze Stowarzyszenia „Dogi Adopcje” apelują o pomoc w ustaleniu faktów i znalezieniu opiekunów suczki.

„Gdzieś musi być jej dom”

Znaleziono ją błąkającą się w pobliżu lasu pod Rudzinami (woj. lubuskie). Z pomocą kilku osób w końcu udało się złapać psinkę w samą porę – tuż przed burzową nocą. Mimo kilkudniowej tułaczki Zosia – takie imię otrzymała od tymczasowych opiekunów – nie schudła ani się nie odwodniła. Jak mówią wolontariusze z „Dogi Adopcje”, psinka jest zadbana i zdrowa.

Niezwykła, zrównoważona, wspaniale odnajdująca się w domowych warunkach, ładnie chodzi na smyczy, reaguje na komendy. Kocha ludzi, również dzieci. Świetnie reaguje na ptactwo domowe, lubi koty. Zadbana, zdrowa – czytamy na zielonagora.wyborcza.pl wypowiedź wolontariuszy ze Stowarzyszenia „Dogi Adopcje”.

W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia, jakoby suczka została wyrzucona z samochodu.

Wieść niesie, że ktoś widział srebrne audi kombi wjeżdżające do lasu, a potem pojawiła się sunia – piszą wolontariusze na Facebooku.

Pracownicy stowarzyszenia „Dogi Adopcje” nie wierzą jednak, by ktoś rzeczywiście pozbył się psinki i to w taki sposób.

Gdzieś musi być jej dom. Nie wiem, co się wydarzyło, że koczowała sama w lesie, ale nie mogę uwierzyć, że to właściciel ją wywiózł czy wyrzucił – czytamy na zielonagora.wyborcza.pl wypowiedź wolontariuszki.

fot. www.facebook.com/Stowarzyszenie-Dogi-Adopcje

Co się naprawdę stało?

Zosia ma wszczepiony mikroczip. Urządzenie nie zostało jednak zarejestrowane, co znacząco utrudnia identyfikację. Wolontariusze próbują dojść do prawdy drogą dedukcji.

Szukamy właściciela, sprawdzamy chip w bazach związków kynologicznych w regionach, żeby odszukać hodowcę – mówią wolontariusze (zielonagora.wyborcza.pl).

Byłeś świadkiem zdarzenia? Znasz psinkę? A może jesteś jej opiekunem? Jeśli tak, to napisz na adres mailowy: stowarzyszenie@dogi-adopcje.pl lub skontaktuj się ze Stowarzyszeniem „Dogi Adopcje” telefonicznie: 604 492 979.

źródła: zielonagora.wyborcza.pl, www.facebook.com/Stowarzyszenie-Dogi-Adopcje| zdjęcia główne: www.facebook.com/Stowarzyszenie-Dogi-Adopcje, www.facebook.com/agaaapii

Autor: Magdalena Olesińska