Kto ma ogród, ten wie, ile pracy trzeba włożyć, by należycie się prezentował… A gdyby tak pozbyć się obowiązku koszenia? Wszak już prawie w każdym domu można znaleźć robota odkurzającego, to dlaczego by nie stworzyć robota koszącego? Prawdopodobnie to właśnie taka myśl towarzyszyła twórcom MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD – sprzętu, którego zadaniem jest właśnie samodzielne koszenie ogrodu. Jak to wygląda w teorii, a jak sprawdza się w praktyce? Czy taki robot koszący jest bezpieczny i skuteczny? Sprawdziliśmy to dla was!
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD – co obiecuje?
Zacznijmy od teorii. Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD to według producenta „nowoczesne urządzenie do pielęgnacji dużych trawników, które działa całkowicie bezprzewodowo – bez przewodów granicznych i stacji RTK.” W skrócie: bezprzewodowa, automatyczna kosiarka. Co jeszcze możemy wyczytać ze specyfikacji?
- Robot jest zasilany 36-woltowym akumulatorem zapewniajacym 165 minut pracy, co pozwala obsłużyć nawet 1000 m² ogrodu na jednym ładowaniu.
- Napęd AWD (na 4 koła) i system UltraDrive umożliwiają pokonywanie wzniesień o nachyleniu sięgającym nawet 80 procent i przeszkód do 6 cm, dzięki czemu robot sprawdza się nawet na wymagającym terenie.
- Wydajną pracę zapewniają tarcze tnące o szerokości koszenia wynoszącej 40 cm i system precyzyjnego poruszania się po ścieżce w kształcie litery „U”.
- Zaawansowany system UltraView™ 3.0 z systemem LiDAR 360° i podwójna kamera AI HDR 1080p pozwalają na stworzenie precyzyjnej mapy terenu i sprawne poruszanie się po ogrodzie.
- Technologia Ultra Trim 2.0 gwarantuje dokładne cięcie przy samych krawędziach, a ostrza posiadają możliwość regulacji wysokości cięcia w zakresie 3-10 cm.
- System TrueGuard™, łączność 4G z GPS oraz klasa szczelności IPX6 gwarantują monitoring, ochronę i niezawodność w każdych warunkach.
Dużo systemów, dużo funkcji, dużo obietnic i gwarancji… Ile z tej teorii sprawdzi się w praktyce?
Testy w psim ogrodzie
Wszyscy wiemy, jak wygląda ogród psiego opiekuna. Tu wykopany dołek, tam kolekcja patyków przyniesionych ze spaceru, w jednym kącie basenik, w drugim kolejna nieudana próba ratowania rabatki kwiatowej przed czworonożnym niszczycielem… Skoszenie takiego labiryntu to nie lada wyzwanie! Natomiast we wszelkich reklamach pokazują równiutkie trawniki, elegancko rozplanowane alejki i uporządkowane ogrody.
Taka sytuacja nijak się ma do naszej rzeczywistości, dlatego sprawdziliśmy MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD w prawdziwym ogrodzie – tam, gdzie są nierówności, zakręty, przeszkody i miejsca, które są wyzwaniem nawet dla ręcznie obsługiwanej kosiarki.
Najpierw instalacja…
Po rozpakowaniu przesyłki okazało się, że robot koszący MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD to faktycznie bestia – sprzęt przypomina mały czołg, tylko pozbawiony lufy. Natomiast stacja dokująca prezentuje się naprawdę nienachalnie i zgrabnie. Całość ustawiona w kącie ogrodu nie straszy i nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Sprzęt szybko się naładował, bez problemu połączył z aplikacją i był gotowy do pracy.

…a teraz do roboty!
Przy pierwszym przejeździe robot zmapował teren i to, co wyświetliło się w aplikacji, nie wymagało już zbyt wielu korekt. Cały proces mapowania mogliśmy śledzić na bieżąco na telefonie, choć oczywiście nie odmówiliśmy sobie chodzenia za kosiarką krok w krok, by naocznie śledzić jej ruch. MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD naprawdę sprawnie omijała przeszkody, nie utknęła w wykopanym przez psa dołku i nie zablokowała się pod stołem. Nie obijała się też o doniczki, a co najważniejsze – nie musnęła ani piłeczki, ani Kaktusa. Nie miała natomiast litości dla chwastów rosnących tuż przy samym ogrodzeniu. Po skończonej pracy robot wrócił do stacji dokującej, trafiając do niej już za pierwszym podejściem.
Później z łatwością zaznaczyliśmy na mapie wszelkie „obszary zakazane” i podzieliliśmy ogród na strefy – tę psią i tę bardziej reprezentacyjną. Przy kolejnym przebiegu sprawdziliśmy, że robot nie próbował wjeżdżać tam, gdzie nie powinien i dostosowywał wysokość koszenia do ustawień w danej strefie. Egzamin zdany na 5+!
Gdzie wady?
Ogromna swoboda działania dzięki pojemnemu akumulatorowi, sprawne unikanie najróżniejszych przeszkód, precyzyjne koszenie i możliwość wyznaczenia stref to cechy, którymi robot MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD bezsprzecznie kupił nasz podziw. Jeśli musielibyśmy szukać wad, to moglibyśmy przyczepić się wielkości kosiarki, która nie pozwoliła sprzętowi wjechać w kilka (od dawna nie koszonych) miejsc i w dalszym ciągu trzeba będzie ręcznie usuwać z nich uparte chwasty. Wiemy jednak, że coś za coś – węższa kosiarka nie miałaby tak dużej wydajności i skoszenie całego naszego ogrodu trwałoby o wiele dłużej.
Czy polecamy?
Pod stwierdzeniem, że MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD to terenowa bestia, podpisujemy się z czystym sumieniem. Sprzęt ten nie jest wprawdzie dla każdego, bo kupowanie go do mini-ogródka przy mieszkaniu na parterze w bloku będzie przesadą, ale może być nieocenioną pomocą dla osób, które na koszenie ogrodu poświęcają dużo czasu i energii, a wolałyby je poświęcić chociażby na zabawę z domowym czworonogiem.
Artykuł powstał we współpracy z marką MOVA.
