Pet Expo 2026 w Bydgoszczy – moje podsumowanie
W Bydgoszczy odbyła się kolejna edycja Pet Expo. Przyjechałem głównie po rozmowy i się nie zawiodłem. Odbyłem sporo ciekawych spotkań, kilka dyskusji wprost o tym, co boli branżę, i usłyszałem wiele o wyzwaniach, z którymi rynek zoologiczny mierzy się dziś na co dzień.
Event ma potencjał. Kto był w Birmingham czy Londynie, od razu to zauważy, a wśród wystawców dało się wyczuć niedosyt uczestników. Za to ta kameralność miała też dobrą stronę: rozmowy były dłuższe, bardziej szczere i bez pośpiechu.

Co usłyszalem podczas rozmów?
Udało mi sie odbyć ponad 30 rozmów z wystawcami, zapytać jak robią marketing, gdzie potrzebują pomocy, co realnie im działa a co nie. Były to bardzo ciekawe rozmowy.
Kilka wniosków ze spotkań.
1. Łańcuch dostaw się skraca. Hurtownie, które nie mają wyłączności na unikalne marki, tracą rację bytu. Producenci coraz częściej sprzedają bezpośrednio do sklepów albo przez własne kanały online i kluby.
2. Żywienie idzie w stronę personalizacji:
- Pojawiają się nowe proteiny: kaczka, królik, a nawet kangur.
- Segmentacja jest coraz drobniejsza. Są już karmy nie tylko pod rasę, ale pod kolor sierści (dla psów rudych, dla białych).
- Rośnie catering dla zwierząt, czyli odpowiednik ludzkiej „diety pudełkowej”. Wygoda i precyzja żywienia zaczynają się sprzedawać.
3. Wygrywa opakowanie. Skład często przegrywa z tym, jak produkt wygląda na półce. Klienci kupują oczami i sięgają po marki, które mają w głowie (Top of Mind). Dla mnie to jasny sygnał, że w tej branży brand i dystrybucja ważą więcej niż sam produkt.
4. Ceny rozjeżdżają się między kanałami. Dystrybutorzy mówili wprost, że ceny w internecie bywają niższe niż ich własne ceny zakupu. To psuje relacje ze sklepami stacjonarnymi i jest jednym z najpoważniejszych napięć w branży.

Nastroje w branży
- Liczą się relacje. Branża woli mieć wielu mniejszych klientów niż kilku dużych. Lojalność i osobiste kontakty buduje się tu latami, a targi, nawet małe, nadal są do tego dobrym miejscem.
- Wobec „innowacji” panuje sceptycyzm. Wiele osób potwierdziło, że nie jest w stanie przewidzieć, gdzie będą za pół roku bo rynek dynamicznie się zmienia.
- Firmy są przeciążone. Powtarzało się jedno: „jesteśmy mega zajęci”. Bieżąca praca pochłania zespoły, a na kreatywny marketing i jego konsekwentną realizację brakuje czasu.

Moje wnioski
Najciekawsze wydaje mi się to, że te wątki łączą się w jedno. Skraca się łańcuch dostaw, decyduje marka i opakowanie, brakuje wiedzy u klientów, a firmy nie mają czasu na marketing. Wygrają ci, którzy zbudują bezpośrednią relację z właścicielem zwierzęcia i dadzą mu wiarygodną wiedzę.
Tu widzę miejsce dla takich podmiotów jak psy.pl i koty.pl: mogą łączyć edukację, zasięg i egzekucję marketingu dla producentów, którzy sami nie mają na to przestrzeni.
Zatem jeśli byłeś na Pet Expo w Bydgoszczy i potrzebujesz wsparcia marketingowego, koniecznie daj znać!
