Sąd Okręgowy w Białymstoku utrzymał wyrok wobec byłego funkcjonariusza Straży Granicznej, który w sierpniu 2024 roku przejechał psa na pasie drogi granicznej. Kierowca tłumaczył się zmęczeniem i tym, że psa nie zauważył, ale sąd uznał, że mógł i powinien był wyhamować. Dla każdego, kto prowadzi auto, to jasny sygnał: pies na drodze to nie kamień, a zmęczenie nie zdejmuje z kierowcy odpowiedzialności.
W skrócie:
- Sąd utrzymał karę 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata i 3 tys. zł nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt.
- Kierowca twierdził, że był po 11 godzinach służby, a sierść psa zlewała się z piaszczystą drogą.
- Uważamy, że wyrok jest słuszny: zmęczenie za kierownicą nie jest okolicznością łagodzącą, tylko dodatkowym obowiązkiem ostrożności.

Co się wydarzyło na granicy
Jak podaje Radio Białystok, w sierpniu 2024 roku funkcjonariusz z placówki Straży Granicznej w Nowym Dworze jechał służbowym autem drogą wzdłuż granicy z Białorusią. Na drodze był pies, który nie był psem służbowym. Zwierzę zginęło na miejscu. Sąd oparł się na nagraniach z monitoringu granicy oraz zeznaniach żołnierzy, w tym tego, który jechał w patrolu razem z kierowcą.
Sąd Rejonowy w Sokółce skazał mężczyznę w 2025 roku. Obrona złożyła apelację i domagała się uniewinnienia, przekonując, że był to nieszczęśliwy wypadek. Według Radia Białystok sąd drugiej instancji apelację oddalił, a wyrok jest prawomocny. Super Express, który rozmawiał ze skazanym, opisuje jego wersję: po 11 godzinach służby, nad ranem, miał nie zauważyć psa i sądzić, że najechał na kamień lub pniak. Mężczyzna nie zgadza się z wyrokiem.
Według relacji Super Expressu sąd zwrócił uwagę, że na nagraniu nie widać żadnej reakcji kierowcy, a zmęczenie służbą nie zostało uznane za usprawiedliwienie. Po tej rozmowie sprawa wróciła w sieci.
Opinia: zmęczenie to powód, żeby zwolnić, a nie żeby się tłumaczyć
Stoimy po stronie sądu. Kto siedzi za kierownicą dużego terenowego auta, odpowiada za to, co dzieje się przed maską. Jeśli po 11 godzinach służby kierowca nie jest w stanie zauważyć zwierzęcia na drodze, powinien jechać wolniej albo w ogóle nie prowadzić. Nie jest to argument za łagodnością.

Rozumiemy, że służba na granicy jest wyczerpująca, a funkcjonariusze pracują w trudnych warunkach. To jednak zadanie dla przełożonych, którzy planują grafiki, a nie przyzwolenie na to, by zwierzę płaciło za czyjeś przemęczenie. Skazany mówi, że zrobiono z niego sadystę. My widzimy w tym wyroku coś innego: przypomnienie, że życie psa ma w polskim prawie realną wagę. Dobrze, że sąd potraktował je poważnie.
Co to znaczy dla ciebie i twojego psa
Ta sprawa dotyczy dwóch stron: kierowców i opiekunów. Jeśli prowadzisz auto, pamiętaj, że pies na poboczu potrafi wbiec na jezdnię w ułamku sekundy, zwłaszcza o świcie i po zmroku. Zwolnij, gdy widzisz zwierzę przy drodze.
Jeśli to ty jesteś opiekunem, zadbaj o to, żeby twój pies nie biegał luzem przy ruchliwych drogach:
- sprawdź ogrodzenie i furtkę, szczególnie gdy mieszkasz przy drodze,
- zaczipuj psa i zarejestruj czip w bazie, żeby w razie wypadku ktoś mógł cię szybko znaleźć,
- na spacerach przy jezdni trzymaj psa na smyczy, nawet jeśli zwykle świetnie wraca na zawołanie,
- po zmroku używaj obroży lub szelek z elementami odblaskowymi.
Jeśli potrącisz zwierzę, zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu, zabezpiecz miejsce zdarzenia i wezwij pomoc. Ranne zwierzę potrzebuje weterynarza, a nie kierowcy, który odjedzie z nadzieją, że „to był pniak”.
Wniosek redakcji jest prosty. Jeśli nie widzisz drogi, zwolnij. Jeśli jesteś zbyt zmęczony, żeby zwolnić, nie siadaj za kierownicą.
