Leon – pies skazany na bezdomność?

null

Lidia Wikiera

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wszystkie psy w schronisku zasługują na nowych opiekunów. Są jednak cechy, które wpływają na szybkie znalezienie domu lub odwrotnie – znacząco obniżają szanse na adopcję. Leon posiada kilka, które mogą skazać go na dożywocie w schronisku.

Leon

fot. Shutterstock

Leon to wesoły, kochający ludzi i spacery pies. Nie przeszkadza mu deszcz ani zimno. Potrafi ładnie chodzić na smyczy. Lubi ćwiczyć za smakołyki. Nie jest wybredny. Uwielbia gryzaki. Akceptuje czesanie i inne zabiegi pielęgnacyjne. Lubi jazdę autem, nie ma choroby lokomocyjnej. Ma piękną szatę, która zimą robi się ciemniejsza i bardziej puszysta. Dlaczego mimo tego ma małe szanse na dom? Przeczytaj!

Czarny i starszy – skazany na bezdomność?

Leon przebywa w Schronisku dla bezdomnych zwierząt w Zamościu. Widać tu wyraźnie zależność między wielkością i kolorem czworonoga a czasem spędzonym od trafienia do placówki do zaadoptowania. Najgorzej mają psiaki średniej wielkości o ciemnym umaszczeniu, czyli takie jak Leon.

Każdy wolontariusz zajmujący się pomocą bezdomniakom wie, że im starsze zwierzę, tym prawdopodobieństwo znalezienia nowego domu maleje. W przypadku psów w zamojskim schronisku można uznać, że wiek do pięciu lat jest jeszcze akceptowalny dla większości zainteresowanych adopcją.

Leon urodził się w 2017 roku. W bieżącym roku skończy więc siedem lat. Nieliczne osoby decydujące się na przygarnięcie psów w tym wieku najczęściej oczekują już spokojniejszego zwierzaka. Leoś to wulkan energii!

Pies bez części stopy

Wiele osób obawia się opieki nad psem niepełnosprawnym. Leonowi brakuje części stopy. Najprawdopodobniej wpadł we wnyki. Ranna łapa, z którą trafił drugi raz do schroniska, nie odebrała mu nawet na moment chęci do aktywności. Sprawiła jednak, że jego ówcześni opiekunowie nie odebrali go ze schroniska. W ten sposób Leon stał się ponownie bezdomny.

Warto podkreślić, że zwierzęta dużo lepiej radzą sobie ze swoimi niepełnosprawnościami, niż ludzie. Szybko uczą się żyć z nową przypadłością. Niepełna stopa Leona nie daje żadnych objawów. Psiak nie kuleje, normalnie biega i skacze.

Leon – mistrz ucieczek

Leon jest mistrzem ucieczek. Żaden płot go nie powstrzyma przed wycieczkami na własną łapę. W schronisku musi także mieszkać w kojcu zabezpieczonym szczelnie przy dachu – Leoś znajdzie bowiem każdą wolną przestrzeń, którą mógłby wykorzystać do samodzielnego wyjścia.

Ten talent sprawia, że Leon praktycznie nie nadaje się do domu z ogrodem. Niewiele osób chce być zmuszonym do pilnowania swoich czworonogów jak oka w głowie na własnym podwórku. Trzeba też być przygotowanym na brak możliwości spuszczania go kiedykolwiek ze smyczy na spacerach. To bardzo odstrasza potencjalnych adoptujących.

A jak z kotem i psem?

Nastawienie do innych zwierząt to kolejna ważna cecha, która drastycznie obniża prawdopodobieństwo adopcji Leona. Psiak nie nadaje się do domu z kotami. Ogromnie pobudza się na ich widok i mimo niewielkich rozmiarów, trzeba wykazać się sporą siłą, by go utrzymać na smyczy.

Kwestie kontaktów z innymi psami są nieco skomplikowane. Leon musi poznawać obce psy stopniowo, najlepiej na spacerze równoległym. Zdecydowanie lepiej dogaduje się z suczkami niż z samcami. W schronisku ma kilku psich kumpli, dużo jednak zależy od spokoju drugiej strony i umiejętnego zarządzania ich spotkaniami.

Stuprocentowy kundelek

Podobieństwo do rasy zdecydowanie podnosi zainteresowanie czworonogiem przez adoptujących. Leon to pies, u którego trudno doszukać się cech jakiejkolwiek popularnej rasy. Jako wieloletnia wolontariuszka jestem zresztą tego przeciwniczką. Widziałam wiele sytuacji, gdy chętni na adopcję kompletnie nie zwracali uwagi na cechy psa, zaślepieni jego rasowym wyglądem. Nie sprzyja to rozsądnemu wyborowi, który powinien leżeć u podstaw każdej adopcji.

Kumulacja trudnych cech?

Puchaty wygląd Leona okazuje się dla wielu wadą. Zaletą byłby dla zamieszkania na zewnątrz, jednak zamiłowanie do ucieczek Leona z takiej opcji raczej wyklucza. Do mieszkania w domu z ludźmi wybierane są raczej czworonogi krótkowłose. Wynika to z przekonania, że będą gubiły mniej sierści.

Jaki jest więc Leon? To średniej wielkości siedmioletni, mocno puchaty kundelek. Ma niemal czarne umaszczenie. Nie lubi kotów, ma negatywne nastawienie do obcych zwierzaków. Wymaga dużej ilości ruchu, mimo braku części stopy. To przepis na wieloletnią bezdomność. 

Dom dla Leona – czy istnieje?

Leon był ogłaszany wielokrotnie. Zarówno na mediach społecznościowych wolontariatu, jak i w radiu. Jego adopcja nie będzie łatwa, jeśli nie trafi w odpowiednie ręce. Co więcej, nawet w tych właściwych może dać nowym opiekunom w przysłowiową kość. 

Ludzie zapominają jednak, że przygarnięcie zwierzaka jest zawsze obarczone pewnym ryzykiem. Bezdomne czworonogi bardzo często nie pokazują w schronisku wielu swoich cech. Są zestresowane, mają niezaspokojone potrzeby, choćby takie jak regularny ruch czy wysokiej jakości pożywienie. To bardzo wpływa na zachowanie zwierzęcia. 

W nowym domu pupil może się zmienić zarówno na lepsze, jak i na gorsze. Trzeba być na to gotowym. Jako wolontariuszka wciąż wierzę, że jest gdzieś człowiek, który pokocha Leona takiego, jakim jest. Zaakceptuje go razem ze wszystkimi zaletami i wadami. Przecież każdy z nas ma jedne i drugie.

Pierwsza publikacja: 02.03.2024

Podziel się tym artykułem:

null
Lidia Wikiera

Zoopsycholożka, wolontariuszka w schronisku dla bezdomnych zwierząt, instruktorka tropienia i noseworku, miłośniczka szkolenia psów przez kształtowanie.

 

Zobacz powiązane artykuły

Bohaterowie nie zawsze noszą pelerynę. Poznajcie historię, która przywraca wiarę w ludzi

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Sergio Florian, 44-letni maratończyk z Hawajów, często zachwyca się niezwykłymi widokami. Jednak to, co zobaczył podczas swojego treningu po górach O’ahu, było zaskakujące – nawet jak na jego standardy.

bohaterowie

undefined

„Dawno nie mieliśmy przypadku, w którym tak upodlono psa”. Pieski los na posesji wartej miliony

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Z pseudohodowli trafiła do prywatnego przytuliska, a później do wielkiego domu. Mogłoby się więc zdawać, że historia starszej suczki zakończyła się szczęśliwie. Nic bardziej mylnego. 

Beza na opuszczonej posesji

undefined

Taro i Jiro: niezwykła historia psów, które cudem przeżyły na krańcu świata

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Arktyka to najzimniejsze, najbardziej wietrzne i suche miejsce na ziemi. Ten najdalej wysunięty na południe kontynent zajmuje powierzchnię około 14 milionów kilometrów kwadratowych, z czego 98% pokrywa gruby lód. Mimo surowego klimatu i nieprzyjaznego środowiska od dziesięcioleci fascynuje i przyciąga naukowców i badaczy z całego świata. To właśnie tutaj w 1957 roku, w japońskiej stacji badawczej Syowa, miała miejsce jedna z najbardziej niezwykłych psich historii.

taro i jiro

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się