Każdy właściciel psa jest odpowiedzialny? To mit!

Mnogość psich tragedii jest przerażająca. Był taki tydzień w przychodni, gdzie pracuję, że codziennie pojawiał się jakiś pies z wypadku. Kilka z nich miało pecha.

Jednego skusił kot po drugiej stronie ulicy. Pacjent ten miał bliskie spotkanie z samochodem. Yorka pogryzł pies nieodpowiedzialnej sąsiadki. Beagle uciekł z posesji i wpadł pod koła samochodu. Wszystkie te psy miały szczęście w nieszczęściu. Najpierw niedopilnowane przez właścicieli, potem jednak odpowiedzialnie zaopiekowane i doprowadzone do pełnego wyleczenia.

A jeśli właściciel jest nieuchwytny albo nie chce leczyć psa?

Nie dalej jak miesiąc temu koleżanka, z którą studiowałam weterynarię, ale która teraz nie zajmuje się leczeniem, spytała mnie, jak często psy wypadają przez okna. To, że kotom się to zdarza, wie każdy. Stąd siatki w oknach kociarzy.

Odpowiedziałam wtedy z dużym przekonaniem, że jeszcze NIGDY mi się to nie zdarzyło! I co? Ostatnio trafiła do mnie suczka, która wyskoczyła przez okno drugiego piętra w bloku! Jak to możliwe? Ano była dramatycznie wręcz niedopilnowana. Co się tam wydarzyło, nie jest dla mnie do końca jasne, ale ważny jest finał. Cierpienie zwierzaka.

Niedługo przed tym wydarzeniem koleżanka przyjmowała psa, którego nasz klient znalazł na poboczu drogi. Nikt nie wie, co się stało. Była to młoda suczka z powiększonymi gruczołami mlekowymi, co mogło sugerować, że była w ciąży albo niedawno urodziła. Pan, który ją znalazł, podejrzewał potrącenie przez traktor, było to bowiem pośród pól. Nie wiem jednak, czy traktor albo inny kombajn nie zabiłby jej na miejscu.

Obrażenia były dość poważne. Doszło do uszkodzenia oka – częściowego wypadnięcia gałki ocznej z oczodołu. Zdarza się to u psów z płytkimi oczodołami i dużymi oczami, np. pekińczyków. Przy silnym uderzeniu oko może całkowicie wypaść! Moja współpracownica po zbadaniu pieska podejrzewała raczej wyrzucenie jej z samochodu…

Kolejnym pacjentem był kundelek, który prawdopodobnie został potrącony przez samochód. Trafił w stanie przerażającym. Pół pyska miał zdarte do kości. Ktoś musiał go potrącić i zostawić tam, gdzie był. Przyniosła go pani, której los psa nie był obojętny. Zajęła się nim i jego leczeniem!

Czasem lepiej, jak właściciel zrzeknie się praw

Wszystkie te psy nie miały właścicieli albo właściciele zrzekli się praw i obowiązków w stosunku do nich. Czasem tak jest lepiej dla pacjenta. Pierwszy z nich trafił do mnie, drugiego i trzeciego wziął pod opiekę znalazca. Wyłożył pieniądze na leczenie i zapewnił kochający dom.

Przykładów takich zdarzeń jest wiele. Ja sama przejęłam w pracy już 3 zwierzaki od właścicieli, którzy nie mogli lub nie chcieli się nimi zajmować albo leczyć. Co dzieje się z całą resztą? Tego niestety nie wiem, ale nie jest tajemnicą, że schroniska są wiecznie przepełnione, a w lasach pełno jest porzuconych zwierząt.

Ludzie, co się z nami dzieje?