Co czyha na psa na wakacjach - Psy.pl - mamy nosa!

Co czyha na psa na wakacjach

Czy nad morzem, czy nad rzeką, w górach albo w lesie – wszędzie, gdzie pies jest gościem, czekają go nowe wyzwania. Nie spodziewajmy się więc, że zawsze będzie działał zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Wakacje z psem to wyzwanie także dla nas.

Najpierw wybór miejsca, a potem sposobu podróżowania. Pisałam już wiele razy, że pies to nasze dziecko, które nigdy nie dorasta, aby działać na własną łapę. Jesteśmy za niego odpowiedzialni tak samo jak za trzylatka.

Przecież nie obarczymy go odpowiedzialnością za to, że wpadł pod samochód albo się utopił. Za niedopilnowanie dziecka będzie nas ścigać wymiar sprawiedliwości, za psa wyłącznie własne sumienie.

Zacznijmy od tego, że urlop ma być przyjemny i dla pana, i dla psa. Przyjemny i bezpieczny. Za jedno i drugie to pan, a nie pies ponosi odpowiedzialność. Pies jest ufny bez granic. Jeśli pan rzuci patyk w wodne odmęty, to znaczy, że nic mi się nie stanie, gdy skoczę. Nie zapomnę zdarzenia sprzed wielu lat.

W warszawskim parku Szczęśliwickim jest całkiem spore jeziorko. Byliśmy z mężem na spacerze. Towarzyszył nam bokser Rikunio. Szalał jak to tylko bokser potrafi. Ktoś rzucił patyk do wody. Riko podążył za nim i… zaczął się topić. Poszedł na dno jak kamień. Na szczęście w tej samej chwili mój mąż wskoczył do wody i wyłowił przerażonego psa.

Naprawdę, nie każdy pies umie pływać, a nawet jeśli umie, to nie musi być długodystansowcem. Niektóre psy boją się wody i nie wolno ich zmuszać do kąpieli. Szczególnie narażone na wodne kłopoty są psy o bardzo bujnej sierści. Puszysty podszerstek nasiąka powoli, ale potem staje się ciężki jak kamień i jak on ciągnie na dno.

Mój nieżyjący już pekińczyk Picuś był nieustraszonym pływakiem. Skakał na oślep do każdej wody, jaką napotkał. A ja za nim, bo w swoim futrze w rozmiarze XXL już po kilku minutach szedł na dno. I to był główny powód, dlaczego zaczęłam go golić na lato. Picuś żył dwadzieścia lat i na starość kąpał się w miednicy wystawionej do ogrodu. Tu też czuwałam nad jego bezpieczeństwem. Wszak utopić się można nawet w łyżce wody.

Jeśli woda, to i plaża. Najgroźniejsza jest nadmorska. Nie tylko ze względu na morze. Nie zapominajmy, że kąpiel w nim to nie to samo, co w jeziorze. Fale potrafią zamienić w topielca najsprawniejszego pływaka. Pies może pływać w morzu tylko wówczas, gdy to jest płaskie jak stół.

Ale wróćmy do plaży. Piasek, słońce i tłum plażowiczów. Czy to dobre miejsce dla psa? Tylko wówczas, gdy jest pochmurno, pusto i można pobiegać wzdłuż brzegu, łapiąc w zęby pianę z fal. Cóż, tego pan nie lubi. I jak tu pogodzić interesy? Jedynie znajdując dziką, mało uczęszczaną plażę i to z lasem w tle. Rozłożyć się w jego pobliżu tak, aby pies miał drzewa do obsikiwania i cień do przetrwania plażowych upodobań swego pana. Ten nie może zapomnieć o misce z chłodną wodą.

W górach sprawa ma się trochę inaczej. Tu pies jest narażony na wysiłek przerastający jego możliwości. Nie wolno zapomnieć, że nie każdy lubi chodzić pod górę. A nawet jeśli lubi, to nie zawsze może. Nie wymagajmy od nikogo, a tym bardziej od tego, kto pójdzie za nami nawet do piekła, aby tam jednak poszedł.

Autor: Dorota Sumińska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *