Dzień z życia psa. Jak może wyglądać?

Czy iRobot Roomba poradzi sobie z bałaganem labradora Chrupka? A może stanie się jego największym wrogiem? Przeczytajcie!

Hej! Jestem Chrupek, czekoladowy labrador. Mieszkamy sobie we dwójkę – ja i mój opiekun, Tomek. Nasze wspólne życie jest bardzo fajne! Co prawda Tomek zawsze powtarza, że straszna fajtłapa ze mnie i brudas… Do tego marudzi, że ciągle musi sprzątać to, co nabałaganiłem. Cóż, takie uroki życia z psem, prawda? W końcu każdy dom, w którym mieszka pies, musi być pełen latających kłaków i piasku na dywanie. Ostatnio mój opiekun tak się zaczął przejmować porządkiem, że kupił sobie najnowszy model robota, który niby ma za niego sprzątać. Ale coś mi się nie zdaje, żeby iRobot Roomba i7+ dała sobie radę z całym naszym bałaganem…

Roomba i7

Wracając do tematu! Jestem Chrupek, a oto dzień z mojego psiego życia!

Ważne, by dobrze zacząć dzień, czyli spacer i śniadanie!

Jak każdy dobrze zaopiekowany psiak, dzień zaczynam od spaceru. Nie jest to żadna eskapada – idziemy sobie z Tomkiem na krótki zwiad po najbliższej okolicy. Po obsikaniu kilku krzaczków czas wracać do domu, gdzie czeka na mnie śniadanie! Wypadam z windy jak strzała i biegnę pod drzwi mieszkania. Po wejściu do domu od razu kieruję się do szafki z karmą. Matko, jaki jestem głodny! Tomek próbuje nasypać karmę do mojej miski, ale strasznie się grzebie.

Poganiam go, uderzając nosem w jego rękę, przez co miarka od karmy upada mu na podłogę. Żaden problem, śniadanie z podłogi smakuje nawet lepiej! Szkoda tylko tych kilku chrupków, które wpadły pod szafkę. Uzbierała się już tam niezła kolekcja karmy, ale nijak nie potrafię się do niej dostać, bo szafka jest zbyt niska, bym zmieścił tam głowę… Nagle słyszę, jak Tomek mówi „OK Google, posprzątaj przedpokój” – niemal natychmiast w przedpokoju zjawia się przywołana za pomocą aplikacji iRobot Home w telefonie iRobot Roomba i7+, ostrożnie omija moje łapy i wjeżdża pod szafkę. Jest tak płaska, że bez problemu sięga do zagubionych chrupek i wciąga je bez śladu. Coś mi się zdaje, że się nie dogadamy, ty robo-złodzieju!

robot

Leniwe przedpołudnie – czas start!

Po śniadaniu czas na relaks. Tomek wychodzi do pracy, a ja układam się wygodnie na kanapie i ucinam sobie drzemkę. Nagle widzę, jak stojąca w rogu pokoju Roomba opuszcza swoją stację i zaczyna odkurzać salon. Obserwuję ją z kanapy i czekam, aż wpadnie na krzesło albo ścianę. Nic takiego się jednak nie dzieje – czarny robot zgrabnie lawiruje między meblami. Omija także moją miskę na wodę i leżące na dywanie zabawki. Z góry widzę dokładnie, jak iRobot Roomba systematycznie odkurza dywan, który stopniowo traci swoją czekoladową barwę i odzyskuje jasny kolor. Dwie specjalne szczotki zaprojektowane tak, by dokładnie usuwać sierść zwierząt z dywanu, pracują niezwykle dokładnie. Tomek coś mówił, że one są gumowe i dzięki temu nie przyklejają się do nich moje kłaczki. Niesamowite!

Roomba i7

Powrót opiekuna i wielka wyprawa!

W końcu Tomek wraca z pracy! Cieszę się tak bardzo, że biegnąc mu na przywitanie, strącam ogonem doniczkę z kwiatkiem… Już kolejny raz w tym tygodniu! Chyba jednak Tomek ma rację – straszna fajtłapa ze mnie. Jednak tym razem mój opiekun zupełnie się nie złości. Spokojnie umieszcza doniczkę z powrotem na miejscu, a na rozsypaną na podłodze ziemię zupełnie nie zwraca uwagi. Nie będzie sprzątał? I kto tu jest brudasem? Zamiast chwycić za miotłę, Tomek wyjmuje telefon i wydaje krótkie polecenie. Dzięki zapamiętanemu rozkładowi pomieszczeń do wyznaczonego pokoju wjeżdża iRobot Roomba i7+ i zabiera się za czyszczenie podłogi. Zostawiamy robota samego i idziemy na spacer.

roomba

Ach, co to był za spacer! Biegałem po lesie, kąpałem się w jeziorku i tarzałem na polach. Kopałem też doły i skakałem po kałużach. Dawno już Tomek nie zabrał mnie na tak fajną wyprawę! Ostatnio często był zajęty sprzątaniem i odkurzaniem w domu. W końcu przyszła wiosna – czas zrzucania mojego zimowego futra, które potem walało się po całym domu i wbijało w dywan… Czyżby zaprogramowana na sprzątanie salonu Roomba automatycznie zrobiła dzisiaj tę robotę za niego, kiedy był w pracy?

A po wyprawie… kupa brudu!

Po powrocie do domu jak zawsze kładę się na środku dywanu. W końcu to najlepsze miejsce, żeby wyschnąć po spacerze. Kiedy wstaję po kilku godzinach snu, zauważam stertę piachu na miejscu, w którym leżałem. No cóż, taki już los Tomka, że po mnie sprząta… Tomek wstał z kanapy, ale zamiast skierować się do przedpokoju po potrzebny do sprzątania sprzęt, podszedł do Roomby stojącej w stacji i nacisnął przycisk. Robot od razu zabrał się za odkurzanie wyznaczonego obszaru. Znowu ulokowałem się na kanapie, poza zasięgiem maszyny i czekałem, aż nassie ona tyle piachu, że się zapcha. Będzie rewanż za poranną kradzież chrupków spod szafy! Nic takiego się jednak nie stało. Raz tylko Roomba samodzielnie wróciła na chwilę do stacji dokującej Clean Base, by w akompaniamencie głośnego, ale krótkiego WZIUUUU opróżnić zbiornik na brud… I znów była gotowa do pracy. Zauważyłem, że ta Roomba potrafi tak mnóstwo razy!

Jeździ do tej swojej bazy, opróżnia się i… przy kolejnym sprzątaniu znów to robi. A Tomek? Wcale tej bazy jeszcze nie opróżniał, choć robot mieszka z nami już dość długo! Jak to możliwe? Słyszałem, że tę bazę wystarczy opróżnić raz na miesiąc – ale to dla Tomka oszczędność czasu!

robot

Dobranoc, Roomba!

Po szybkim wieczornym spacerku przyszła pora na kolację. Tym razem przy sypaniu karmy siedziałem cierpliwie i nie pospieszałem Tomka. Już nigdy nie pozwolę, by choć jeden chrupek skończył zassany przez robota! Po jedzeniu ułożyłem się wygodnie na posłaniu. W ciemnościach widać było tylko delikatne światełko Roomby ładującej akumulator po całym dniu sprzątania. Wróg czy przyjaciel? Mając w pamięci dzisiejszy superspacer stwierdziłem, że zdecydowanie wart był tych kilku starych kulek karmy. Zasypiając pomyślałem, że to był dobry zakup i świetna pomoc dla Tomka!


Artykuł sponsorowany