Górale źle traktują zwierzęta? Nie wszyscy – są tacy, którzy je ratują

To nie będzie typowa historia, jakich czytaliście już setki. Nie będzie o tym, jak to góral przywiązał szczeniaka łańcuchem do budy i nie zainteresował się nim nigdy więcej. Będzie o ludziach, którzy mają serce. Przeczytajcie.

Nie wszyscy górale źle traktują zwierzęta, są i tacy, którzy je ratują. A zaczęło się od tego, że zmarła moja bernardynka Hania. Wkrótce potem na drogę wybiegła mi sąsiadka, Ula, mówiąc: „Mam tu dla ciebie pieska, weź go, może zastąpi ci Hanię”. Przyjrzałam się podarunkowi – pieskowi tak maleńkiemu, że mieścił się w dłoni. Pomyślałam, że to szczeniaczek, ale Ula uświadomiła mi, że to półtoraroczna suczka. Chihuahua, najmniejszy pies świata. Zainteresowałam się, skąd ją ma.

Siedziała pod bramą. Sąsiad przysięga, że widział, jak wyrzucono ją z samochodu. Ale mnie się nie chce wierzyć, by ktokolwiek mógł wyrzucić takie maleństwo! Wpuściłam ją do ogrodu, a jeszcze tego samego dnia usnęła na mojej poduszce – opowiedziała historię pojawienia się maleństwa w naszej okolicy Ula.

Cóż było robić, przygarnęłam malutką. A musicie wiedzieć, że mieszkam w górach, na szczycie tatrzańskiej góry. Suczkę nazwałam Mirka. Okazała się najbardziej uczuciowym psem, jakiego kiedykolwiek miałam.

górale ratują psy
fot. Ewa Banaszkiewicz

Górale ratują nie tylko Mirkę

Pojawienie się Mirki zainspirowało mnie do działania. Szybko się bowiem okazało, że to nie był odosobniony przypadek! Turyści, którzy przyjeżdżają tu do nas, na Podhale, wyrzucają ogromne ilości psów – prosto z samochodów na drogi. W sezonie turystycznym zdarza się to nagminnie. Dlaczego? Mam swoje podejrzenia. W góry na trasę psa zabrać nie można, do wielu pensjonatów też nie, a nawet jak można, to się okazuje, że inny mieszkańcy danego przybytku są uczuleni na zwierzęta i fruuu… Psa na bruk. Pewnie myślą, że takiego rasowego to ktoś zawsze weźmie, dlatego my, mieszkańcy gór, je ratujemy.

Wiecie, co się teraz porobiło? Jak Podhale długie i szerokie, tak wszyscy górale mają rasowe psy, ponieważ je ratują. Wydawało się, że to tylko moda. A to psy znalezione na tatrzańskich drogach… Od wójta Białego Dunajca, osoby bardzo zaangażowanej w sprawy zwierząt, wiem, że ilość bezdomnych zwierząt wzrasta tu w wakacje wielokrotnie. Siedzą takie wyrzucone z samochodów psy przy drodze i czekają. Właściciele schroniska w Nowym Targu mówią, że psy potrafią w jednym miejscu siedzieć całymi tygodniami. Liczą na to, że opiekun po nie wróci… Ale tak się oczywiście nie dzieje.

górale ratują zwierzęta
fot. Ewa Banaszkiewicz

Wakacje w Tatrach dla psów

Co tu zrobić? Zaczęłam namawiać górali, by wzorem innych rejonów kraju zaczęli tworzyć hotele dla zwierząt. Turyści mogliby w nich zostawić na czas wyjazdu swoje psy, a po urlopie – odbierać i wracać z nimi do domu. Nie byłoby tych porzuceń! Ale namówić górali na coś takiego nie było łatwo. Oni wiedzą, że można zarobić na oscypkach, ale że na psach? Niektórzy śmiali mi się w twarz: „Kto będzie płacił za pobyt psa? Chyba tylko jakiś wariat!”.

Wtedy poznałam dwie niesamowite dziewczyny stąd. Justysię – nastolatkę – i jej siostrę, która studiuje weterynarię. To nie jest bez znaczenia, bo do miłości, którą ta starsza ma do zwierząt, dojdzie wiedza o tym, jak pomagać hotelowym pensjonariuszom. Mówiąc szczerze, nie spotkałam na Podhalu góralek tak kochających zwierzęta. Mają to we krwi, bo zarówno ich matka, jak i babcia przygarniały psie sieroty wyrzucane przez turystów.

Te młode góralki namówiły Olka, swojego ojczyma, do zbudowania Gawry – uroczego tatrzańskiego hotelu dla zwierząt. Jest to miejsce położone z dala od ruchu samochodowego, gdzie psy mogą bezpiecznie spacerować po lasach i górskich ścieżkach. Mają tam też to, co jest psom najbardziej potrzebne – uwagę dziewczyn, dla których każdy pies jest najważniejszy na świecie.

Kto ma serce?

Tak trochę niechcący podjęłam się tematu propagowania hoteli w górach. Trudne to zadanie, gdyż ludzie nie mają zaufania do górali – ludzi znanych z twardego charakteru. Ale po kilku latach mieszkania na Podhalu zapewniam was – sytuacja tutaj radykalnie się zmienia. Można by rzec, że mamy tu boom na psy i koty, które postrzega się jako nauczycieli miłości. Być może trudno wam w to uwierzyć, ale tak, górale naprawdę mają serce dla zwierząt i je ratują. Zastanawiam się teraz tylko, czy turyści je mają?

Ewa Banaszkiewicz – założycielka fundacji Animals i twórczyni programu telewizyjnego pod tym samym tytułem. Zarówno fundacja, jak i program zmieniały świadomość Polaków na temat zwierząt przez 20 lat.

Autor: Ewa Banaszkiewicz