Hiszpanie nie mogą wychodzić z domów. Chyba że mają psa lub go… wypożyczą


Epidemia koronawirusa dotknęła mnóstwo krajów na całym świecie. Niektóre z nich, takie jak Hiszpania, odnotowały wyjątkowo dużo zachorowań na tę groźną chorobę. Dlatego władze wprowadziły restrykcyjne ograniczenia dla mieszkańców. Ale ludzie i w takiej sytuacji wymyślili biznes - w dodatku z psami w roli głównej.

W Hiszpanii epidemia koronawirusa wymusiła na władzach wprowadzenie surowych ograniczeń dla obywateli. Poza uzasadnionymi przypadkami Hiszpanie nie mogą wychodzić z domów, by jak najbardziej ograniczyć kontakty między ludźmi. Trudno jednak, by władze zakazały opiekunom psów wychodzenia z nimi na spacery… Dlatego jedną z nielicznych sytuacji, kiedy można opuścić na chwilę miejsce zamieszkania, jest konieczność wyprowadzenia pupila. Hiszpanie szybko dostrzegli w tym pomysł na biznes i zaczęli swoje psy… wypożyczać.

Kiedy Hiszpanie mogą wychodzić z domów?

Lista powodów, które uprawniają do wyjścia z domu, nie jest zbyt długa. Swoje lokum można opuścić wtedy, gdy chce się wyjść do sklepu, apteki, pracy, banku lub z psem na spacer. O tym, że wyjście z psem jest legalne, poinformował nawet premier Hiszpanii Pedro Sanchez w specjalnym wystąpieniu telewizyjnym.

Nie dziwi fakt, że władze Hiszpanii w tej trudnej sytuacji pomyślały o psach. Z pewnością ma to związek z tym, że premier jest opiekunem suczki o imieniu Turca. Wielokrotnie był widziany w Madrycie, gdy uprawiał jogging z suczką u boku, więc na pewno lubi razem z psem spędzać aktywnie czas. Turca trafiła do rodziny Sancheza pod koniec 2017 roku jako szczeniak i jest hiszpańskim psem dowodnym.

Kary za łamanie zakazu i opłaty za… legalne spacery

Za nielegalne opuszczanie domu grożą kary finansowe. Jeśli ktoś wyjdzie bez wyraźnej potrzeby, która nie znajduje się na liście, otrzyma mandat w wysokości od 100 do nawet 600 euro. Najłatwiej oczywiście wychodzić opiekunom psów, bo ci spacerują kilka razy dziennie i – mając psa przy sobie – nie muszą niczego udowadniać i nikomu się tłumaczyć. Ci, którzy psów nie mają, pozazdrościli psiarzom takiej swobody poruszania się w czasach ogólnej izolacji. Z kolei przedsiębiorczy psiarze wpadli na pomysł, jak na tym zarobić. Postanowili wypożyczać swoje psy na spacery za pieniądze tym, którzy nie mogą już wytrzymać w zamknięciu.

Ceny za wypożyczenie psa są różne i zależą od regionu. Niektórzy proponują wypożyczenie na cały okres kwarantanny, inni liczą sobie za pojedynczy spacer. Jednorazowo czworonoga można wypożyczyć już za 5 euro, wzięcie zwierzaka na dłużej to koszt 25 euro. W ogłoszeniach można znaleźć informacje o dowozie psa albo o tym, że właściciel dorzuca… woreczki na odchody gratis. Ale psy, które mają umożliwiać naprawdę sporo, jak na okres izolacji, kosztują sporo – mowa o psach myśliwskich, które wypożyczane są za 20 euro (za jeden spacer) i pozwalają bezkarnie biegać na świeżym powietrzu. Wszak każdy wie, że taki wyżeł musi się wybiegać – czyż nie?

Policja wie, że można wypożyczyć psa

Wokół tematu wypożyczania psów zrobiło się na tyle głośno, że o wszystkim dowiedziała się policja. W efekcie hiszpańscy funkcjonariusze rozpoczęli kontrole spacerujących psiarzy. Wprowadzono przepis nakazujący każdej osobie, która wychodzi z psem, mieć przy sobie książeczkę zdrowia pupila. Chodzi o to, by można było zweryfikować, czy z czworonogiem wychodzi właściciel. Dodatkowo policjanci, jeśli mają jakieś wątpliwości, mogą sprawdzić psa czytnikiem, by poznać dane z czipa. Przeprowadzanie takiego testu w Hiszpanii o tyle ma sens, że czipowanie psów jest tam obowiązkowe.

Co sądzicie o tym, że psa można wypożyczyć? Udostępnilibyście swojego pupila chętnym, którzy chcą zażyć świeżego powietrza?

Autor: Aleksandra Więcławska