Idealny dzień twojego psa! Jak powinien wyglądać?

Nazywam się Stanley i jestem psem wielorasowym – ani dużym, ani małym, takim w sam raz. Mam 3 lata i jestem optymistycznie nastawiony do świata – może dlatego, że już od szczeniaka zbierałem wiele dobrych doświadczeń i czułem, że nie muszę bać się byle czego. Przedstawię wam mój idealny dzień!

Jako maluch chodziłem do psiego przedszkola, gdzie naprawdę dobrze się bawiłem, nauczyłem się wielu ciekawych rzeczy i poznałem dużo psyjaciół, których do dziś spotykam na spacerach.

Później z opiekunami chodziliśmy na kurs, który ludzie nazywali „grzeczny pies”. Trochę tego nie rozumiem, przecież prawie wszystkie psy są grzeczne, tylko nie wszyscy ludzie rozumieją, co to znaczy. W każdym razie teraz, kiedy skończyliśmy, potrafię nie tylko wykonywać komendy, ale i kilka sztuczek, a moi opiekunowie – Ania i Piotrek – mówią, że jestem mądrym psem i są ze mnie dumni. Bardzo się z tego cieszę!

Wiem, że nie mogę narzekać, właściwie to urodziłem się pod szczęśliwą psią gwiazdą. Ania i Piotrek interesują się psimi sprawami i, jak na ludzi, dość sporo wiedzą na nasz temat, dlatego starają się, bym miał dobre życie. Całkiem nieźle im idzie.

Opowiem wam teraz, jak wygląda mój idealny dzień. Może i wasze psiaki ucieszyłyby się, gdyby mogły z wami tak spędzić czas?

Idealny dzień! Poranek

Jak co rano obudziłem się, słysząc sapanie śmiesznej maszyny, którą nazywają ekspresem. Wypluwa ona co jakiś czas brązowy, gorący płyn. Nie rozumiem ludzkiej fascynacji tym trącącym spalenizną naparem, ale ludziom picie tego sprawia wyraźną przyjemność. Dla mnie to sygnał, że niedługo zabiorą mnie na spacer, a prawdę mówiąc, po przebudzeniu zawsze bardzo tego potrzebuję.

Ten akurat dzień, o którym chcę wam opowiedzieć, był słoneczny i bardzo jesienny. Idealna pogoda na buszowanie w liściach!

To jedna z moich ulubionych zabaw o tej porze roku. Poranne spacery nie były wprawdzie bardzo długie, ale nadrabialiśmy to po południu. Najważniejsze, że wystarczyło mi czasu, by pozbierać psie wizytówki. Węszenie, węszenie i jeszcze raz węszenie to ukojenie dla psiego nosa i serca. Zapachy okolicy i moich psyjaciół zawsze wprawiały mnie w dobry nastrój. Po powrocie do domu czekała na mnie pierwsza część mojego śniadanka. Mmm… Drugą, jak co dzień, zdobędę sobie sam, a co! W końcu jestem mądrym psem, nie mogę ciągle tylko leżeć i się nudzić. Lubię dostawać zadania i wiecie co? Świetnie się przy tym bawię! Wcielam się w psiego detektywa i rozwiązuję tajemnice ukrytego przysmaku. Łamigłówki ukryte są w całym domu, a ja muszę nie tylko je znaleźć, ale i rozwiązać, a na końcu czeka na mnie smaczna niespodzianka!

Idealny dzień! Południe

Zawsze, kiedy nie było Ani i Piotrka, starałem się, po rozwiązaniu zagadek, odpoczywać, jednak mimo wszystko czułem się trochę przybity i czegoś mi brakowało. Dobrze, że w salonie jest wygodna kanapa, bo lubię spać na podwyższeniu – dogodniejsze warunki do obserwacji. Potem może przeniosę się do sypialni, tam też jest wygodne łóżko… Nie myślcie, że moje posłanie nie jest wygodne – bardzo je lubię, ale czemu nie skorzystać czasem z dodatkowych opcji… Komfort to podstawa.

Pies w lesie
fot. Shutterstock

Za niedługo przyjdzie pani Zosia i wypuści mnie na jakiś czas do ogrodu. Zawsze to chwila w miłym towarzystwie, bo musicie wiedzieć, że jestem psem towarzyskim. Lubię przebywać blisko ludzi i przyglądać się, co robią. To niesamowite, jak mało odpoczywają w ciągu dnia, ciągle gdzieś pędzą! Nic dziwnego, że są tacy pobudliwi. My, psy, mamy trochę inaczej. Lubimy się poruszać i aktywnie spędzać czas, jednak w rozsądnych odstępach czasu. Odpoczynek to z psiego punktu widzenia podstawa do bycia zrelaksowanym i uprzejmym psem.

Idealny dzień! Popołudnie

Moi opiekunowie wracają do domu o podobnej porze, a ja bardzo się cieszę, że ich widzę i nie mogę się doczekać, aż zjedzą obiad i wezmą mnie na mój ulubiony spacer. Zawsze są na nim przystanki i robimy coś fajnego, jakieś ćwiczenia albo zabawy i sprawia mi to dużo frajdy.

Czasem też chodzimy w miejsca, gdzie psy mogą pobiegać luzem (ale nie są to psie parki, tam, jak dla mnie, trochę za dużo się dzieje i nie wszyscy przestrzegają psich manier).

Powiem wam w tajemnicy, że psy nie przepadają za smyczami… Wiem, że one są potrzebne, bo ludzie martwią się o nasze bezpieczeństwo, ale nie czujemy się na nich zbyt bezpiecznie. Często chcielibyśmy do czegoś nie podchodzić albo po prostu już odejść, ale nie zawsze nasi opiekunowie potrafią to zrozumieć, mimo że na pewno mają dobre intencje.

Wolność jest piękna, uwielbiam biegać, wąchać i bawić się swobodnie. Czuję się wtedy fantastycznie i jestem najszczęśliwszym psem pod słońcem!

Od czasu do czasu chodzimy też na spacer na łąkę w towarzystwie Freda i Ester – to moi najlepsi psyjaciele, dobrze się rozumiemy i szanujemy swoją psią przestrzeń. Lubimy chwilę się pogonić, powygłupiać czy razem poeksplorować otoczenie, ale jak któreś z nas nie ma już ochoty na zabawę, to dajemy spokój i idziemy w swoją stronę – bardzo sobie to cenię.

Po powrocie do domu jest czas na spokojny odpoczynek.

Idealny dzień! Wieczór

Zbliża się wieczór, czeka mnie ostatni spokojny spacerek i kolacja, a potem wszyscy spokojnie położymy się spać. Miło było was poznać!

Dobranoc… Nie wiem, jak wy, ale ja zamierzam porządnie się wyspać. Może jeszcze kiedyś się spotkamy?

Autor: Piotr Małek