Jak nauczyć psa skupienia uwagi na przewodniku

Jak nauczyć psa skupienia uwagi na przewodniku?

Dobra metoda może przynieść zły skutek, jeśli zastosujemy ją w nieodpowiednim momencie – nawet patrzenie na pana bywa zgubne.

W tym tekście poruszymy kwestię, jak nauczyć psa skupienia uwagi na przewodniku. Jest to jedno z ćwiczeń, które pojawiły się wraz ze szkoleniem pozytywnym. W tradycyjnym było to nieosiągalne – bo jak kolczatką zmusić psa do patrzenia na nas.

Piękny, posłuszny, wpatrzony w pana

Wpatrywanie się w twarz przewodnika stało się ulubionym ćwiczeniem wszystkich postępowych szkoleniowców. Nie dość, że bardzo łatwe do nauczenia, widowiskowe na zawodach, to do tego jeszcze zdawało się świetne do rozwiązywania problemów z lękliwością czy agresją. I tak, w erze przedklikerowej, niektórzy trzymali w ustach kawałki parówki i pluli nimi w stronę psa w nagrodę za spojrzenie na twarz.

Gdy wymyślono kliker, zaczęto go używać do wyłapywania i nagradzania spontanicznych psich zerknięć na człowieka. Wydaje się to trudne? Ależ skąd! Spróbujcie sami. Ze skupionym, rozumiejącym sygnał klikera (po którym zawsze musi nastąpić nagroda!) zwierzakiem spoglądanie w twarz można wypracować w ciągu jednej sesji! Ach, jak pięknie wygląda pies idący przy nodze na zawodach obedience, wpatrzony w przewodnika!

Niegrzeczny, zestresowany, agresywny

Niestety, oprócz pozytywnych zastosowań coraz powszechniej skupia się uwagę psa wtedy, kiedy nie powinno się tego robić. Na przykład, gdy po wstępnym nauczeniu pupila wpatrywania się w przewodnika w sytuacji bez rozproszeń zaczynamy dodawać zakłócenia w postaci innych psów lub ludzi kręcących się za naszym uczniem. Na szkoleniu grupowym wygląda to często tak, że uczestnicy ustawiają się w szeregu i skupiają swoje czworonogi na sobie, a jedna osoba ze swoim psem przechodzi między nimi slalomem.

Jak nauczyć psa skupienia uwagi na przewodniku? Najgorszym pomysłem jest koncentrowanie na sobie uwagi psa czującego się w danym otoczeniu niepewnie. Zachowującego się lękliwie lub agresywnie – na przykład uczenie go, że dostanie smakołyk, gdy zamiast rzucać się na pobratymcę czy przejeżdżający samochód, popatrzy na przewodnika. Obecność innego psa, pojazdu itp. staje się „sygnałem dostępności nagrody”. Jeśli nasz pupil odwróci się od niego i popatrzy na przewodnika, dostanie smakołyk lub ulubioną zabawkę.

Choć takie ćwiczenia mają zapobiegać wybuchowi paniki czy agresji. Często wywołują odwrotny skutek: zachowanie psa się pogarsza. Trudno nam może to zrozumieć, ponieważ w cywilizowanym świecie rzadko jesteśmy zmuszeni bronić swojego życia czy miewamy ataki panicznego strachu. Jeśli jednak spróbujemy sobie wyobrazić, jak byśmy się czuli, przebywając w pobliżu wielkiego potwora, to z pewnością ostatnią rzeczą, jaką chcielibyśmy zrobić, byłoby odwrócenie się do niego plecami.

W sytuacji prawdziwego zagrożenia warunkiem przetrwania jest bowiem czujne obserwowanie rozwoju sytuacji. Dlatego nakłanianie psa w stresujących dla niego okolicznościach do skupiania uwagi na człowieku świadczy o niekompetencji szkoleniowca i przewodnika, zwiększa stres i reaktywność zwierzaka, który zwykle rzuca się na pobratymcę, by po chwili wrócić do intensywnego wpatrywania się w twarz. Traci też zaufanie do przewodnika, który wystawia go na zbyt trudne doświadczenia. W efekcie szkolenie kojarzy mu się ze stresem. Staje się podejrzliwy, gdy jego pan wyjmuje smakołyki. Są przysmaki? To w pobliżu musi się czaić potwór!

pies patrzy na właściciela
fot. Shutterstock

Jak przełamać strach?

Jeśli chcemy odwrażliwiać psa na stresujące go istoty i obiekty, odwracając jego uwagę, podstawą sukcesu jest ćwiczenie z nim w takiej odległości od nich, by nie czuł się zagrożony – i bardzo ostrożne, stopniowe jej zmniejszanie.

Generalnie jednak przełamywanie strachu powinno polegać raczej na aranżowaniu sytuacji, w których pies ma okazję sam go przełamać i poradzić sobie z negatywnymi emocjami, niż na nakłanianiu go do zachowań dla niego ryzykownych i nienaturalnych.

Jak nauczyć psa skupienia uwagi na przewodniku?

Kusząc pupila smakołykiem czy piłeczką, niejako dolewamy oliwy do ognia – staramy się zdobyć uwagę pobudzonego psa, oferując jeszcze silniej pobudzający bodziec. I oczekujemy, że w efekcie tego pobudzania nasz podopieczny się zrelaksuje…

Autor: Magda Urban
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników