Monitoring na czterech łapach. Każdy z was ma go w domu! - Psy.pl - mamy nosa!
Psy wpatrzone we właściciela

Monitoring na czterech łapach. Każdy z was ma go w domu!

Czy pies to „bezrozumna maszyna”, jak twierdzą niektórzy, czy myśląca żywa istota, która uczy się nawet wtedy, gdy nikt jej nie uczy?

Na jednym z rysunków Andrzeja Mleczki widać dwa psy, które siedzą sobie i przyglądają się idącemu opodal człowiekowi. Jeden mówi do drugiego: „Czasem mam wrażenie, że oni rozumieją, co się do nich szczeka!”. Bawi nas włożenie w pysk psa słów, które wypowiada 90 proc. właścicieli: „On rozumie każde moje słowo!”.

Ale rysunek ten kryje jeszcze drugie dno: oto nasze psy bezustannie nas śledzą. I z tego śledzenia wyciągają wnioski. Nie tylko my uczymy je – one „uczą się nas”. I od nas. A czasami udaje się im nieźle nas wyszkolić.

Shih tzu w ogrodzie
fot. Shutterstock

Aport

Młody piesek rasy ozdobnej z zapałem aportował małą piłkę z gąbki do rąk właścicielki. Działo się to wszystko na zacisznym podwórzu ogrodzonym zadbanym, gęstym żywopłotem. Piłeczka kilka razy wpadła psiakowi głęboko pod krzewy, skąd wydobywał ją, cały rozczochrany, ale dumny z pokonania przeszkody.

Pewnego dnia poleciała za daleko i piesek nie mógł, choć bardzo się starał, jej wyciągnąć. Właścicielka, pani w średnim wieku i ciepło przyodziana, przebiła się jakoś przez zarośla i piłkę odzyskała, choć namęczyła się przy tym i zasapała – piesek obserwował ją zachwycony. Za jakiś czas złapał piłkę i wrzucił ją pod krzaki; znieruchomiał przy żywopłocie, miarowo machając ogonem. Zakochana w piesku pani oczywiście zanurkowała pod krzaki i wydobyła ją. Po chwili normalnego aportowania piesek… znów schował piłeczkę. Wytrwałe jej poszukiwania były punktowane machaniem psiego ogonka; kiedy właścicielka traciła zapał do poszukiwań, psi ogon nieruchomiał w napięciu.

Od tego czasu gry w piłkę tej pary polegały na przynoszeniu rzucanego aportu przez psa… poszukiwaniu go w zaroślach przez właścicielkę. Piesek rozsądnie dawkował jej te zajęcia, urządzając krótkie sesje kilka razy podczas spaceru. W największy zachwyt wprawiało go, gdy jego pani podczas poszukiwań zgubiła beret lub zaplątała się szalikiem w gałęzie. Była bardzo dobrze wyszkolona, więc nie skarżyła się na trudne warunki pracy!

Turlanie

Mój sznaucer uwielbiał wszelkie zabawy piłką, był zwierzakiem nie do zdarcia i mógłby cały dzień biegać za aportem. Pewnego dnia, zmęczona po długiej wyprawie, kategorycznie odmówiłam rzucania piłki w drodze powrotnej do domu, zwłaszcza że akurat wdrapaliśmy się na dość stromą górkę.

Pies upuścił piłkę, ta sturlała się na dół, więc można było po nią pobiec. Wrócił z zabawką na górę i powtórzył eksperyment. Z zachwytem odkrył, że górka sama wprawia piłkę w ruch. Od tego czasu nieraz wracaliśmy w to miejsce, gdzie pies z radością i w pełni świadomie puszczał sobie piłkę po zboczu.

Pies przy drzwiach
fot. Shuhtterstock

Gałka

W poradnikach w rozdziałach o przygotowaniu domu na przyjęcie psa możemy przeczytać, że lepiej wymienić klamki w drzwiach na obrotowe gałki na wypadek, gdybyśmy chcieli zamykać przed psem któreś pomieszczenie.

Rzeczywiście dużo psów szybko się uczy, że naciśnięcie klamki powoduje otwarcie drzwi. Jednak niektórzy jeszcze bystrzejsi ich pobratymcy posuwają się dalej, jak to miało miejsce z Alfem – polskim owczarkiem nizinnym naszej redakcyjnej koleżanki. Widocznie nigdy nie czytał tych rozdziałów w psich poradnikach, bo bez specjalnego trudu radził sobie z… przekręcaniem gałek. Grunt bowiem to odrobina zdolności manualnych i odpowiednio silna motywacja.

Szafki

Kilka fila brasileiro mieszkających razem po krótkiej obserwacji właścicieli opanowało do perfekcji ruch otwierający kuchenne szafki. Podczas nieobecności dwunożnych psy miały co robić, a naczynia kuchenne i ścierki tworzyły interesującą kompozycję na zmieszanych z sobą cukrze, kaszy, makaronach – wszystko to oczywiście na środku kuchennej podłogi.

Chihuahua w klatce
fot. Shutterstock

Zęby

Zdarzają się też psy eskapiści. Żadne ogrodzenie, żaden kojec nie jest dla nich przeszkodą. Ale co powiedzieć o psie, który sam się w klatce zamyka? Młoda yoreczka trafiła do mnie z domu, w którym inne psy jej dokuczały. Przybyła z własną klatką, która u poprzednich właścicieli służyła głównie do nauki czystości, zatem mała była do niej przyzwyczajona. Na dodatek dostała grubą kołdrę na dno, co uczyniło z klatki królewski apartament.

Kiedy suczka czuje się zmęczona albo ma dość towarzystwa innych psów, wędruje tam i zasypia. Gdy natyka się na przymknięte drzwi klatki, sama je sobie otwiera, ciągnąc za druty zębami. Prawdziwie zdumiewające zachowanie zaobserwowałam jednak nieco później – suczka starannie zamyka za sobą drzwi, stosując tę samą metodę co przy otwieraniu. Nikt jej tego nie uczył – musiała zaobserwować ruch człowieka otwierającego i zamykającego drzwiczki, zapamiętać to i w odpowiednim czasie wykorzystać tę wiedzę.

Windows 

Jeśli pracujesz w domu przy komputerze, na pewno znasz ten schemat: zamykasz wszystkie programy, wyłączasz komputer i… pupil zaczyna się cieszyć, kręcąc się obok ciebie, choć przed chwilą jeszcze zdawał się głęboko spać na swoim posłaniu. I na odwrót. Niektóre psy reagują na dźwięk uruchamianego systemu Windows – wiadomo, że przez dłuższy czas pan będzie niedostępny, więc trzeba iść spać.

Beagle na spacerze
fot. Shutterstock

Spacer

W wielu domach użycie magicznego słowa na „s” przysparza wielu kłopotów. „Wczoraj poszedłem na spacer ze znajomymi” mówisz i w okolicy podłogi następuje eksplozja radości. „Com powiedział, powiedziałem!”, wzdychasz i sięgasz po smycz. Następnym razem będziesz mądrzejszy i powiesz: „Wczoraj wędrowałem ze znajomymi”.

Dużo psów bezbłędnie odróżnia ubrania właścicieli. Doskonale wiedzą, że kiedy właścicielka sięga po elegancki płaszcz i szpilki, nici ze spaceru. „Psia” kurtka wyjęta z szafy i pies już wie: będziemy wspólnie spędzali czas! Dla odmiany psy sportowe pilnie monitorują szafkę, w której znajduje się sprzęt używany do ćwiczeń. Otwarcie jej równa się zaproszeniu na trening.

Koziołek

Czasem słyszy się głosy, że psy uprawiające jakiś sport to „bezrozumne maszyny”, którym tajemniczym sposobem zakodowano w komórkach wykonywanie komend. Pies ćwiczący na dobrym poziomie rzeczywiście wydaje się idealnie zgrany z przewodnikiem, ale można to uzyskać tylko wtedy, gdy zwierzak dokładnie zrozumie sens poszczególnych ćwiczeń. A jak dalece psy analizują to, co wspólnie z nami robią, świadczy wydarzenie sprzed kilku lat.

Podczas zawodów IPO (psów obronnych) rozgrywano akurat konkurencję posłuszeństwo. W regulaminie przewidziano ćwiczenie, w którym przewodnik przerzuca koziołek do aportowania przez wysoką przeszkodę. Pies ma pobiec po aport, skacząc przez tę przeszkodę, i w drodze powrotnej także ją przeskoczyć, potem dobiec do właściciela i oddać mu aport.

Stremowany przewodnik pewnego owczarka niemieckiego tak rzucił koziołek, że ten poturlał się w bok i w gęstej trawie nie było go w ogóle widać. Pies przeskoczył przez przeszkodę i zaczął szukać aportu; coraz bardziej nerwowo. Na moment zatrzymał się i rozejrzał, po czym… zauważył stojący obok sekretariatu stojak z zawieszonymi na nim na haczykach zapasowymi koziołkami. Wyraźnie się ucieszył, podbiegł, zdjął delikatnie jeden z aportów i wrócił do przewodnika, regulaminowo skacząc przez przeszkodę.

I kto tu gra

Z jednej strony uczłowieczamy psy – z drugiej  ich nie doceniamy. Zwłaszcza zaś nie dostrzegamy tego, że ciągle nas obserwują. Warto zastanowić się, kto jest głównym bohaterem rozgrywającego się w naszym życiu filmu przyrodniczego: one czy może jednak… my?

Autor: Paulina Łukaszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *