Nie miał nic poza odrażającym wyglądem. Zyskał dom i sławę!

Nie da się ukryć – Murray nie wygląda jak normalny pies. Jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Ta jego inność najpierw ściągnęła na niego problemy, a potem miłość rodziny, która zakochała się w nim po uszy. Ale od początku…

Murray urodził się w Puerto Rico. Tam nabawił się nosówki i został porzucony na plaży, gdzie czekała go właściwie już tylko śmierć. Nosówka to niezwykle niebezpieczna choroba psów, która niszczy układ oddechowy i nerwowy zwierząt. Często się zdarza, że chore na nosówkę psy umierają. Ale Murray miał dużo szczęścia i przeżył! Choroba zostawiła jednak ślad – psu wypadły zęby, dlatego nie może utrzymać języka w pysku. Ma też zdeformowaną głowę.

Pies Murray ma szczęście

Na wybrzeżu Puerto Rico znalazła go organizacja The Sato Project, która przetransportowała Murraya do Stanów Zjednoczonych. To była dla niego szansa na nowe życie. I na prawdziwy dom – ale z tym nie poszło wcale łatwo.

Stan Murraya był tak zły, że miał zostać poddany eutanazji. Ale gdy weterynarz miał już wykonać ten ostatni zastrzyk, Murray zaczął machać do niego ogonem. To przekonało lekarza, by jeszcze wstrzymać się z decyzją. I wtedy do Murraya znów uśmiechnęło się szczęście – zobaczyła go rodzina, która od razu, z miejsca go pokochała.

Charakterystyczny język Murraya, który wypada mu z pyska, jest dla nas słodki. Podobnie jak rysy jego „twarzy”! Jeśli dokładnie przyjrzysz się jego głowie, zobaczysz, że jego uszy są zupełnie niesymetryczne, jakby ktoś je krzywo dokleił. Wszystko to sprawia, że Murray jest dla nas naprawdę niepowtarzalny i wyjątkowy – powiedział Mackenzie Gallant, nowy właściciel psiaka.

Internetowa sława

I tak Murray zamieszkał w Massachusetts. Choć początkowo państwo Gallantowie wzięli go tylko „na tymczas”, szybko doszli do wniosku, że nie są w stanie się z nim rozstać. Zostali więc domem stałym. A po to, by pokazywać radość z życia z takim zdeformowanym psem, utworzyli mu konto na Instagramie, które ma już prawie 30 000 obserwujących.

Przyznajcie – czy Murray nie jest słodki?

Autor: Aleksandra Więcławska