Przez pani psa jest brudna cała klatka schodowa! Z czym muszą się mierzyć opiekunowie psów w miastach?


Mieszkanie z psem w bloku nie zawsze jest łatwe. Problemów narobić może nam zarówno nieprzychylny sąsiad, jak i... inny psiarz!

Każdy mieszkający w bloku opiekun prędzej czy później usłyszy, że jego pies męczy się w takich warunkach. Szczególnie jeśli czworonóg ten ma trochę większe rozmiary niż mikroskopijna chihuahua… Często jednak stwierdzenie to nie jest spowodowane troską o zwierzaka, tylko niezrozumieniem, a nieraz nawet niechęcią związaną z obecnością zwierzaka we wspólnej przestrzeni. Wiele osób twierdzi bowiem, że duży pies nadaje się jedynie do stróżowania domu z ogrodem i przebywania na podwórku – jest przecież brudny, głośny i ogólnie uciążliwy. Jakie problemy mogą stać się codziennością opiekunów mieszkających z czworonogiem w bloku? Sprawdź, co może przeszkadzać twoim sąsiadom!

Pies w bloku zakłóca spokój!

Lęk separacyjny to jeden z największych problemów, z jakimi spotykają się opiekunowie psów. Na zestresowanym psie i zniszczonym mieszkaniu nie kończy się jednak, jeśli mieszkamy w bloku… W sytuacji wymagającej długotrwałej pracy z psem dodatkową trudność mogą stanowić także sąsiedzi, dla których szczekanie, wycie i drapanie drzwi jest po prostu uciążliwe. Trudno im się dziwić – rzadko kto ze spokojem zniesie takie odgłosy, jeśli na co dzień przebywa w domu. Czasem opiekun psa nie zdaje sobie sprawy z lęku separacyjnego u swojego pupila i brakiem odpowiedniego szkolenia nieświadomie przyprawia mu ogromnego stresu. Dlatego każda informacja od sąsiadów o hałasach dochodzących z mieszkania pod nieobecność domowników jest cenna i powinna być traktowana z powagą. Okazuje się jednak, że pretensje sąsiadów nie zawsze są uzasadnione…

Pewnego dnia zastałam na drzwiach kartkę z informacją, że mój pies szczeka i wyje pod moją nieobecność. Bardzo się zdziwiłam – od kilku lat bez problemu zostawał sam w domu i nie podejrzewałam go o lęk separacyjny. Zapukałam nawet do sąsiadki zza ściany z pytaniem, czy słychać jakieś szczekania, ale zaprzeczyła. Dwa dni później znów dostałam kartkę, tym razem już z wyzwiskami i poleceniem, bym wynosiła się z psem na wieś… Zainstalowałam w domu kamerkę z mikrofonem, by mieć w pracy stały podgląd tego, co robi mój pies. I oczywiście nawet nie piśnie. Leży tylko grzecznie na posłaniu i czasem wstaje, by napić się wody. Nie wiem, jak dalej potoczy się ta sprawa, ale martwię się, że będę miała poważne nieprzyjemności… – zwierza nam się opiekunka psa z warszawskiego Mokotowa.

Hałasujący pies naprawdę może komuś przeszkadzać

Istnieje także druga strona medalu. Część opiekunów psów nic nie robi sobie z faktu, że psiak cały dzień wyje, gdy zostaje sam. Przecież w ciągu dnia nie ma ciszy nocnej i można hałasować do woli! Niestety, mieszkając w bloku z psem, trzeba zawsze mieć na uwadze dobro także innych mieszkańców. Płaczący od 8 do 17 psiak może utrudniać codzienne funkcjonowanie nie tylko emerytom spędzającym czas w domu, ale także matkom z małymi dziećmi czy osobom, które pracują na nocną zmianę i w ciągu dnia muszą się wyspać. Szczekanie psa może stresować również inne czworonogi mieszkające w bloku…

Pod nami mieszka jakiś facet, który też ma psa i ten pies po prostu nie daje żyć ani mi, ani mojemu lękliwemu adopciakowi. Dzień w dzień jazgot, czasem żałosne wycie przez wiele godzin bez przerwy, czasem gwałtowne szczekanie z zaskoczki, gdy tamten pies usłyszy coś za oknem. Właścicielowi wyraźnie to nie przeszkadza. Jak zwracałem uwagę, że jego pies się męczy, że mój całe dnie się tym stresuje, to kazał mi spie***. Dzielnicowy twierdzi, że jak pies nie szczeka po 22, to nic się nie da zrobić. I kropka – wzrusza ramionami opiekun psa z Piaseczna.

Pies w bloku brudzi!

To, co dzieje się w mieszkaniu psiarza, nie powinno nikogo interesować. Niektórzy z nas lubią mieć idealnie wysprzątany dom, inni tolerują nawet piasek naniesiony przez psa do łóżka, w którym śpią. Jednak żyjąc z psem w bloku, codziennie przechodzimy z czworonogiem także przez części wspólne budynku… Obsypane z sierści resztki liści, kłaki osadzające się na wycieraczkach sąsiadów czy rozbryzgane na ścianach błoto, z którego otrzepał się pies, nie każdemu mieszkańcowi bloku przypadną do gustu. Sprzątać? Czy zostawić to sprzątaczce?

Mam dwa spaniele, które zbierają na sierści naprawdę sporo błota i to wszystko przynoszą na nasze piętro. Niestety dziwnym trafem sprzątaczka, która ma sprzątać nasz blok, jakoś na to nasze piętro nie dociera. Nie chcę, by przez moje zwierzaki ktoś miał nieprzyjemności, więc raz na kilka dni odkurzam korytarz i wycieraczki na piętrze, a raz w tygodniu myję podłogę. Ale u nas na piętrze tylko ja mam psy. Pewnie jakby było ich więcej, nie czułabym się aż tak odpowiedzialna za porządek – opowiada nam opiekunka psów z Krakowa.

Nie tylko psy w bloku brudzą

Pozostali mieszkańcy bloku także potrafią dołożyć sprzątaczce dodatkowej roboty, idąc przez korytarz z dziurawym workiem na śmieci, wnosząc błoto na butach czy nie sprzątając soku rozlanego przez swoje dziecko. Czasem wina faktycznie leży po stronie psa, ale nie zawsze tego obwinianego…

Mieszkam w bloku z naprawdę dużym psem. Od pewnego czasu sąsiadka z dołu zaczęła mi robić awantury, obwiniając mojego psa o to, że załatwia jej się na piętrze. Widziałem nawet te psie bobki – wielkością pasują bardziej do jakiegoś yorka, a nie do berneńczyka… Ale co ja tam wiem. Ja mam psa, więc mam sprzątać. Kolejny problem z logiką tej pani jest taki, że my nigdy nie chodzimy po schodach, bo korzystamy z windy. Nie ma więc możliwości, by mój pies znalazł się nagle piętro niżej. Ale awanturki są regularnie – oburza się mieszkaniec Gdańska.

Pies w bloku śmierdzi!

Obsikane drzwi od klatki, murki czy ściany świeżo odmalowanego budynku potrafią naprawdę brzydko pachnieć i nieestetycznie wyglądać. Dlatego z domowym czworonogiem warto wychodzić na tyle często, by dał radę donieść zawartość pęcherza przynajmniej do najbliższego trawnika czy drzewka. Mieszkając z psem w bloku musimy także pamiętać, by zawsze sprzątać po psie! Niestety nie każdego to zadowoli…

W moim bloku na parterze mieszka starsza sąsiadka, która za cel obrała sobie uprzykrzenie mi i psu porannych spacerów. Okolica bloku wygląda tak, że wychodząc z klatki nie mogę nie przejść pod jej balkonem. Sąsiadka zorientowała się już, o której idę z psem na spacer przed pracą. Niemal codziennie zaczaja się na tym balkonie, by robić mi awanturę o to… że mój zwierzak sika na trawnik. Dla mnie to chore! Zrozumiałabym to jeszcze, jakby Alf faktycznie sikał na jej balkon albo ścianę budynku. Ale on załatwia się dobre kilkanaście metrów dalej. Sąsiadka uparcie rozpowiada wszystkim, że przez nas w całym domu śmierdzi jej psim moczem i zgłosiła to nawet zarządowi spółdzielni. Na szczęście w zarządzie część osób też ma psy i nikt nie zamierza robić mi z tego powodu dodatkowych problemów. Ale codzienne słuchanie krzyków z balkonu nieźle szarga mi nerwy – opowiada nam mieszkanka Wrocławia.

Pies też ma prawo mieszkać w bloku!

Nawet, gdy dbamy o nasze otoczenie jak tylko możemy, może znaleźć się ktoś, kto naszego czworonoga najchętniej odesłałby na wiejski łańcuch… Ważne, by się tym nie zrażać! Miejscy psiarze na szczęście coraz częściej pokazują, że pies w bloku wcale nie jest źródłem smrodu, brudu i hałasu. Wystarczy, że troszczą się o swojego pupila i po nim sprzątają – ale to, co naprawdę on nabrudzi. Pies jest wszak pełnoprawnym mieszkańcem miasta.

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Autor: Aleksandra Prochocka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments