Koniec z rozmnażaniem buldogów! Weterynarze powiedzieli „dość” rasom brachycefalicznym

Brytyjska sieć klinik weterynaryjnych swoją decyzję ogłosiła na stronie internetowej. Dlaczego właściciele czterech lecznic, działających w Wielkiej Brytanii, nie zamierzają pomagać w rozmnażaniu rasom brachycefalicznym?

Na początek wyjaśnijmy, o jakich psach jest mowa. Rasy brachycefaliczne to psy z krótkimi kufami i spłaszczonymi pyskami. Należą do tej grupy m.in.: pekińczyki, shih tzu, mopsy, boksery, buldogi angielskie, a także buldogi francuskie, które ostatnio zawojowały ulice i parki wszystkich miast w Polsce i na świecie.

Ponownie rozważymy nasze stanowisko w tej sprawie, gdy brytyjski Kennel Club przyjrzy się obowiązującym standardom ras brachycefalicznych i wprowadzą konieczne zmiany, by poprawić zdrowie psów tych ras – napisali właściciele Valley Vets na swojej stronie.

Powiedzieli „stop” rasom brachycefalicznym

W praktyce decyzja ta oznacza, że weterynarze w klinikach Valley Vets nie będą już leczyć bezpłodności u psów z płaskimi pyskami czy przeprowadzać testów rozrodczych. Swoim klientom będą odradzali zakup szczeniąt tych ras, a w reklamach nie będą wykorzystywali wizerunków buldożków czy mopsów.

Przy okazji lekarze zapewnili, że gdy ktoś zwróci się do nich po pomoc ze swoim psem, a będzie to zwierzak z płaskim pyskiem, zajmą się nim z troską, jak każdym innym zwierzakiem. Żaden pies nie będzie u nich dyskryminowany.

Chore od maleńkości

Skąd wziął się pomysł, by wydać takie oświadczenie? Weterynarze z Valley Vets zauważyli, że ogromna ilość buldogów, które teraz są tak modne, ma duże problemy zdrowotne, i to już od szczenięctwa. Gdy psy te będą się starzeć, kłopotów ze zdrowiem będzie przybywać.

Leczenie buldogów czy mopsów jest bardzo kosztowne. Wiele osób nie jest w stanie finansowo udźwignąć ciężaru, jakim jest opiekowanie się psem z brachycefalią. Prawdopodobnie stąd właśnie w Wielkiej Brytanii ogromny wzrost porzuceń psów tych ras, jaki zanotowano w ostatnich latach. Liczby mówią same za siebie – organizacja Battersea Dogs and Cats Home w ciągu dwóch lat zarejestrowała o 288% więcej bezdomnych buldogów francuskich niż kiedykolwiek wcześniej!

W opinii lekarzy, gdy zwierzęta rozmnaża się pod kontrolą – w zarejestrowanej hodowli – powinno się utrwalać te cechy, które służą zdrowiu zwierzęcia, a nie te, które powodują, że np. mają one problemy z oddychaniem.

Jakie choroby grożą rasom brachycefalicznym?

Lista kłopotów zdrowotnych, które mają buldogi czy mopsy, jest długa. Najczęstsze problemy to:

  • zespół wad anatomicznych (wąskie nozdrza, źle wykształcona tchawica, przerost podniebienia miękkiego), który prowadzi do niedotlenienia organizmu, a jedynym ratunkiem jest operacja
  • nieprawidłowo rozwinięte kręgi w kręgosłupie, co oznacza dla psa ból spowodowany uciskaniem rdzenia kręgowego
  • wady zgryzu (m.in. przodozgryz)
  • alergie
  • problemy skórne (nawracające infekcje, bakteryjne i grzybicze, trudne do wyleczenia zapalenia skóry)
  • kłopoty z oczami (częste wypływy z oczu, które są spowodowane zbyt płytkimi oczodołami; gałki oczne są osadzone na tyle płytko, że przy uderzeniu mogą wypaść)
  • wady układu krążenia, a więc i problemy z wydolnością serca.

Dodatkowo faktem jest, że psy z płaskimi pyskami nie są w stanie urodzić się naturalnie, dlatego porody odbywają się prawie wyłącznie poprzez cesarskie cięcie. A nie rodzą się same, ponieważ mają zbyt duże głowy względem reszty ciała i kanału rodnego. Cesarka jest obciążeniem nie tylko dla suki, ale i dla szczeniąt, do których przez krew matki docierają leki (dopóki lekarze nie wyciągną maluchów z macicy). Później, gdy suka się już wybudza i jest w stanie zająć się dziećmi, zaczynają się problemy z raną pooperacyjną. Szczeniaki, jedząc, często drażnią bowiem szew na brzuchu.

Im gorzej, tym lepiej

Jak zaznaczyli lekarze z Valley Vets, celem wszystkich osób, którym zależy na dobru psów, powinno być dążenie do wyeliminowania problemów zdrowotnych. Obecnie dzieje się niestety odwrotnie – pożądane są psy z jak najbardziej płaskimi pyskami i jak największymi oczami, dlatego hodowcy starają się uzyskać w hodowli takie właśnie szczeniaki. Nie patrząc zupełnie na konsekwencje i na to, jak będzie wyglądało życie takich piesków i ich właścicieli.

W połowie zeszłego roku publikowaliśmy na Psy.pl tekst „Buldożki skazane na zagładę. Winny jest człowiek!”, napisany przez lekarza weterynarii Ziemowita Kudłę. Weterynarz pisał w nim o modzie na buldożki francuskie, która to moda właściwie te pieski zabija. Do gabinetu pana doktora, podobnie jak do innych lecznic weterynaryjnych w całym kraju, trafiają duszące się z przegrzania psy.

Buldożki się przegrzewają, ponieważ skrócony pysk utrudnia im oddychanie. Do tego mają wąskie gardła, a nasadę języka grubą, dyszenie (naturalny mechanizm chłodzący każdego psa) u ras brachycefalicznych jest więc ograniczone. O ile w zimie aż tak to nie przeszkadza (jeśli pies nie biega i nie jest zbyt aktywny), o tyle w lecie staje się śmiertelnym zagrożeniem. Pies, który nie jest w stanie się schłodzić, w upalny dzień zaczyna się dusić… Ratunkiem bywa operacja, ale nie wszystko da się zoperować – np. zapadającej tchawicy się nie da.

Czy ten głos weterynarza był w Polsce odosobniony? Czy polskie lecznice pójdą śladem brytyjskiej sieci i również odmówią pomocy rasom brachycefalicznym przy rozmnażaniu? A może brytyjscy weterynarze posunęli się za daleko?

Autor: Aleksandra Więcławska