Kiedy w zeszłym roku w Krakowie temperatury spadły poniżej –20°C, do miejskiego schroniska zaczęły spływać dramatyczne zgłoszenia. Psy porzucone w lasach, uwiązane przed domami na łańcuchach tak krótkich, że nie mogły wejść do prowizorycznej budy, do tego schroniskowe psy czekające na swoich ludzi w kojcach narażone na nadchodzące mrozy, które mogły je zabić.
Tak narodziła się spontaniczna akcja, którą wolontariusze nazwali akcją „Mrozy”. Przez pierwsze doby przed schroniskiem ustawiły się kolejki chętnych do przygarnięcia bezdomniaków. W ciągu zaledwie kilku dni ponad 120 psów znalazło domy tymczasowe lub stałe. Jeden z najbardziej poruszających momentów nastąpił, gdy strażnicy miejscy, którzy pomagali w organizacji, zabrali ze sobą jednego z psiaków – małego brązowego kundelka imieniem Mombaj.
Dla wielu z tych psów to była szansa na chwilę oddechu, na noc bez strachu przed mrozem. Dla wolontariuszy dowód, że ludzka solidarność naprawdę potrafi zmieniać świat.
Gdy miasto zamarza, ktoś wciąż czuwa
Po drugiej stronie oceanu, w stanie Michigan, grupa wolontariuszy wyruszyła do akcji, gdy zima sparaliżowała miasteczko. Odnalazła psa zamkniętego w altanie w ogródku, bez jedzenia, wody i w temperaturze –18°C. Właściciel wyjechał „na święta”, zostawiając go z przekonaniem, że „psy przecież są odporne”. Jednak instynkt przetrwania nie zastąpi odpowiedzialności ludzi.
Świąteczny cud
W Wigilię i dwa kolejne świąteczne dni ekipy TOZ-u i krakowskich aktywistów jeździły od jednej interwencji do drugiej. Jedna z nich dotyczyła suczki, którą później nazwano Hajduka. Znaleziono ją skuloną pod przystankiem autobusowym. Ktoś musiał ją wyrzucić z samochodu chwilę wcześniej, bo na śniegu leżała jeszcze cienka lina, którą była przewiązana jak paczka. Wolontariuszka, która ją zabierała, wspominała później tylko jedno: „Bałam się, że nie zdążymy. Jej oddech był jak para uciekająca z nieszczelnego okna”.
Hajduka przeżyła. Do dziś mieszka w jednym z podkrakowskich domów, a jej historia wraca co roku jako przypomnienie, że zimą psy nie potrzebują cudów. Potrzebują pomocy w odpowiednim czasie. W tej kwestii organizacje takie jak Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce co roku starają się zapewnić bezpieczne schronienie wszystkim zwierzętom potrzebującym pomocy w ciężkim, zimowym okresie. Aby realnie pomagać bezdomnym zwierzakom potrzebują nakładów finansowych, które pozwolą im pomóc każdemu potrzebującemu kotu. Teraz ich wsparcie stało się jeszcze prostsze dzięki współpracy z Blikiem – możesz przekazać darowiznę jednym kliknięciem robiąc przelew BLIK na numer 789 711 811 z tytułem POMAGAM.
Dobro zwierzą leży na sercu również firmom takim jak Royal Canin, która aktywnie wspiera ich dobrostan. Powołana w 2008 r. Royal Canin Foundation i prowadzone przez nią liczne programy pomocowe wspierają schroniska, edukują opiekunów i wspomagają instytucje terapeutyczne i ratownicze.
Bohaterowie za kulisami – ludzie, którzy zostają
Gdy większość z nas jedzie do rodzin na Święta, pracownicy schronisk i wolontariusze zostają. W jednym z mniejszych przytulisk, wolontariuszka spędza Wigilię, patrząc, jak psy zasypiają na kocach, a koty tulą się w legowiskach. Jej brat w żartach mówi, że ona ma tam własny dom, ten mały budynek przy schronisku. Ona odpowiada: „Tu też są moje święta, bo te stworzenia są jak rodzina.”
Pracownicy schronisk mówią, że nie pamiętają wszystkich interwencji, ale pamiętają te, które wydarzyły się w Wigilię. Psa, który czekał przy ruchliwej drodze na kogoś, kto już nigdy nie wróci. Szczeniaka zamkniętego w kartonie pod sklepem. Starszego psa zostawionego w piwnicy, „bo jedziemy na Święta do rodziny”. To są te historie, które wracają przy każdym pierwszym śniegu i sprawiają, że ludzie wciąż jeżdżą na interwencje, choć powinni siedzieć z rodziną przy stole.
Zimą w schroniskach nie chodzi o heroizm, a o zwykłe gesty. O wolontariusza, który w Wigilię wstaje godzinę wcześniej, żeby zdążyć objechać kilka miejsc, w których wie, że chowają się psy, pracownika, który zostanie chwilę dłużej, bo jeden z psów nie może zasnąć bez człowieka obok. Lub o przypadkowego kierowcę, który zatrzyma się na poboczu w noc pełną śniegu, bo zobaczy wystraszonego, trzęsącego się z zimna psa. To właśnie te gesty tworzą świąteczne cuda.
Niech te Święta będą cudowne
W Święta myślimy o bliskości, cieple i rodzinie. Psy w schroniskach myślą o tym samym, choć nie potrafią o to poprosić. Dlatego warto pamiętać o nich, kiedy odpakowujemy prezenty. Największym z nich może być to, że ktoś w Wigilię po prostu… będzie.

Materiał powstał we współpracy z Towarzystwem Opieki nad zwierzętami w Polsce oraz Royal Canin