Zrezygnowała z pracy, aby przez prawie 2 miesiące szukać psa!


Carole dołożyła wszelkich starań, aby odnaleźć swojego ukochanego pupila. Rzuciła pracę i przeprowadziła się, by szukać psa, co zajęło jej 57 dni. Czy udało się go znaleźć?

Stając się opiekunem zwierzęcia, jesteśmy za nie odpowiedzialni. Nie tylko dlatego, że jest ono pod naszą opieką, ale przede wszystkim dlatego, że jest członkiem naszej rodziny. Niekiedy jednak dzieją się rzeczy, na które nie mamy za bardzo wpływu, np. w sytuacji, kiedy pupil się zgubi. Robimy wtedy, co w naszej mocy, aby go odnaleźć. Część opiekunów niestety poddaje się i przerywa poszukiwania już po kilku godzinach od zniknięcia zwierzęcia. Ale nie ta kobieta. Amerykanka Carole King rzuciła pracę, by… szukać swojego psa.

Tajemnicze zniknięcie

Carole King wraz ze swoim mężem i siedmioletnim psem rasy border collie wybrała się na urlop do Parku Narodowego Glacier, położonego w północno-zachodniej części stanu Montana w Stanach Zjednoczonych. 20 lipca to data, która położyła kres ich wakacjom. To właśnie wtedy po powrocie do pokoju zauważyli, że nie czeka tam na nich ich pupil. Carole obstawiała, że przyczyną zniknięcia czworonoga prawdopodobnie była burza, której zwierzę się przestraszyło. Nikt jednak nie wie, co tak naprawdę się stało.

Rzuciła pracę, by szukać psa

Carole i jej mąż intensywnie poszukiwali swojego pupila. Suczka Katie, choć nie stroniła od ludzi, to bywała płochliwa. Małżeństwo zaczęło od przeczesywania okolicy. Zamieszczali też ogłoszenia na grupach na Facebooku, rozdawali ulotki podczas lokalnych imprez, a także sprawdzali opuszczone budynki i farmy. Ponadto zakupili noktowizyjne gogle, aby ułatwić sobie poszukiwania psa w nocy. W okolicznym lesie rozłożyli swoje ubrania, mając nadzieję, że ich pupil je wywęszy.

Ale to nie wszystko. Carole postanowiła rzucić pracę, by zająć się wyłącznie poszukiwaniami. Do tej pory pracowała jako kierownik poczty. Dzięki tej decyzji na poszukiwania psa mogła przeznaczyć każdy cały dzień. Mimo to mijały dni i tygodnie, a po Katie nie było śladu. Carole się jednak nie poddawała i kontynuowała poszukiwania.

Wymarzony telefon

W 57 dniu od zaginięcia pupila Carole odebrała telefon, w którym ktoś przekazał jej informację, że widział podobnego psa. Okazało się, że to Katie! Leżała wycieńczona i głodna w cieniu drzewa. Z początku suczka była podejrzliwa i nie reagowała na swoje imię, gdy Carole z oddali ją zawołała. Kiedy jednak zobaczyła swoją opiekunkę, radości nie było końca! Obie wpadły sobie w ramiona. Ta historia ma szczęśliwe zakończenie, a wszystko dzięki wytrwałości opiekunki Katie. Pamiętajcie – gdy zaginie wam pies, nigdy się nie poddawajcie! Nie wiadomo, jak szybko uda się go odnaleźć. Trzeba jednak wierzyć, że zawsze się uda.

Źródło: news.avclub.com, zdjęcia: Facebook/Katie IS Home!

Autor: Magdalena Olesińska