4 sytuacje, w których mogą ukraść ci psa


Pewien skradziony pies jest już w swoim domu. Jednak wiele innych nigdy nie wróci – przez naszą lekkomyślność.

To prawdziwa tragedia, gdy ktoś ukradnie ci ukochanego zwierzaka. Nie możesz się niczym zająć, na niczym skupić, tylko wciąż rozmyślasz, co robi twój skradziony pies, czy złodziej nie zrobił mu krzywdy, czy nie zabrał go w jakimś strasznym celu.

Skradziony pies był w samochodzie

Czarny mieszaniec labradora Victor siedział w czarnym chevrolecie – czyżby dlatego złodziej nie zauważył, że w środku jest pies? A może nie chciał ryzykować i tracić cennych sekund na wypuszczenie psa? Tak czy inaczej, właściciel zwierzaka Lucas Albers był sam sobie winien. Zostawił pupila w samochodzie zaparkowanym przed sklepem monopolowym w Richfield i poszedł na zakupy. To karygodne, bo psa nie wolno zostawiać samego w aucie z różnych względów, nie tylko z obawy przed złodziejami. Samochód na słońcu bardzo szybko się nagrzewa do temperatur niebezpiecznych dla życia. Każda żywa istota może się w nim dosłownie ugotować, i to w krótkim czasie!

Czy złodziejowi chodziło o zwierzaka?

Gdy znaleziono porzucony samochód, Vica nie było w środku. Czyżby to stary pies był celem złodzieja? Wkrótce okazało się jednak, że bandytę skusiły inne rzeczy, które znajdowały się w aucie, brakowało bowiem iPhone’a oraz telewizora. Złodzieja jednak nie złapano i nadal nie było wiadomo, jakie są losy Victora.

Skradziony pies sam poprosił o pomoc

Na szczęście w tym wypadku rozłąka trwała tylko dwa dni. Widocznie złodziej w końcu wypuścił psa, bo ten odnalazł się cały i zdrowy, choć mocno spragniony. Przyjazny, jak to labki mają w zwyczaju, pies po prostu podszedł do jakiegoś mężczyzny w parku, a ten się zainteresował, dlaczego zwierzak jest sam i go zaczepia. Dzięki niemu już wkrótce czworonóg wykąpany spał zwinięty w kłębek w łóżku swojego właściciela. Gdyby jednak Vic był mniej ufny, mogłoby nie być happy endu…

Jakie okazje dajemy złodziejom?

Zamiast hejtować bezmyślność właściciela Vica, zastanówmy się lepiej, czy sami nie narażamy czasem naszych psów na kradzież. Pozostawienie pupila w aucie to przecież nie jedyna sposobność dla złodzieja. Znacznie częściej przywiązujemy nasze zwierzaki pod sklepem, wypuszczamy same do ogrodu czy gubimy z oczu podczas spaceru.

1. Pies skradziony sprzed sklepu

Pół biedy, jeśli wchodzimy do małego sklepu i możemy obserwować podopiecznego przez szybę. Ale nawet wtedy wystarczy chwila nieuwagi, np. podczas płacenia za zakupy. Szczególnie ryzykujemy, zostawiając same pod sklepem psy przyjaźnie nastawione do obcych, zwłaszcza małe czworonogi ras ozdobnych. Ktoś może chcieć ukraść takiego psa dla siebie, ale równie prawdopodobne jest niestety, że zwierzak zasili szeregi jakiejś pseudohodowli. Sterylizacja nie chroni przed takim zamiarem, bo złodziej nie widzi, czy pies miał przeprowadzony zabieg. A gdy potem stwierdzi, że czworonóg nie przyda się do produkcji szczeniąt… kto wie, co z nim zrobi?

2. Porwany razem z transporterem

Psy małych ras są całkiem bezbronne, zwłaszcza gdy są zamknięte w transporterze. Złodziej może je wtedy ukraść równie łatwo jak spuszczoną na chwilę z oka torbę czy walizkę – wystarczy, że postawimy transporter i coś odwróci naszą uwagę… Małe psiaki lepiej więc nosić w specjalnej torbie, którą możemy zawsze mieć na ramieniu, nawet gdy np. kupujemy bilet.

3. Pies skradziony z ogrodu

Gdy mamy dużego psa, zwykle zamykamy furtkę na klucz. Nie chcemy nieprzyjemności: że nastraszy kogoś, kto wejdzie na posesję czy nawet go ugryzie. Przy małym psie często nie mamy takich obaw, więc furtkę może otworzyć każdy. I czasem niestety robi to złodziej – po to, by wywabić naszego pupila. Zwłaszcza gdy wypuszczamy psiaka samego do ogrodu na dłużej, bandyta ma okazję, by to zaobserwować i wykorzystać. Czasem jednak wystarczy nawet chwila nieuwagi… Źle zabezpieczony ogród (np. dziura w parkanie) to dodatkowe ułatwienie dla złodzieja – nie musi nawet otwierać furtki… Poza tym na małego pieska pozostawionego samopas w ogrodzie czyhają też inne niebezpieczeństwa. Zwłaszcza jeśli ogród jest położony za miastem, pod lasem, może psiaka np. porwać lis czy wilk.

4. Stracony z oczu w parku

Mówi się, że okazja czyni złodzieja. A czy taką okazją nie jest też codzienny spacer w parku? Iluż to właścicieli psów (bo nie zasługują na to, by nazywać ich „opiekunami”) spuszcza pupila nie tylko ze smyczy, ale i z oczu? Nie odrywają wzroku od telefonu albo pozwalają czworonogowi odbiec tak daleko, że nie widzą, co robi: czy kogoś nie zaczepia albo czy sam nie jest celem ataku… Równie dobrze ktoś o złych zamiarach może go wziąć pod pachę albo zwabić kawałkiem kiełbasy i uprowadzić. Od dziś zatem telefon zostawiajmy w domu. Spacer jest dla psa i to on ma być wtedy w centrum uwagi!

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

źródło: https://www.startribune.com

Autor: Dorota Jastrzębowska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments