Test bezprzewodowego odkurzacza Bosch Zoo’o ProAnimal
Sierść psa, odkurzacz bosch

Test bezprzewodowego odkurzacza Bosch Zoo’o ProAnimal w domu z psem. Czy odkurzacz dał sobie radę?

Duży dom, a w nim pies i dziecko. Dywany, panele i płytki. W takich warunkach testowałam nowy odkurzacz Boscha. Jaka jest moja opinia o tym sprzęcie?

Gdy odkurzacz dotarł do mnie do domu, pierwsze wrażenia były super. Zgrabny, niewielki, lekki i naprawdę ładny. Lśniący czerwienią niczym ferrari. Nie mogłam się doczekać, by go wypróbować. Byłam bardzo ciekawa, jak sobie poradzi ze 150-metrowym domem, w którym mieszka pies w typie labradora Dino i dwuletnie dziecko.

Nietrudno sobie wyobrazić, że dom (gdy jest niesprzątany dłużej niż 24 godziny) pełen jest sierści, pokruszonych kredek i plasteliny, okruchów jedzenia, a w przedpokoju pod butami ciągle skrzypi piach… Pomyślałam, że to będzie świetny poligon doświadczalny dla nowego sprzętu od Boscha, jakim jest bezprzewodowy odkurzacz ręczny Zoo’o ProAnimal. Co się okazało?

Od czegoś trzeba zacząć, czyli ładowanie

Odkurzacz, jak już wspomniałam, jest bezprzewodowy. Oznacza to tyle, że trzeba go naładować – niczym smartfon – żeby móc go używać. Skojarzenie ze smartfonem jest nieprzypadkowe, ponieważ ładowarka dołączona w komplecie do odkurzacza łudząco przypomina tę telefoniczną, kabelek ma też podobną długość.

Grzecznie podłączyłam więc odkurzacz do ładowarki, a ładowarkę do gniazdka i – w napięciu – czekałam. Aby mieć pewność, że odkurzacz naładuje się w 100%, zostawiłam go na całą noc w gniazdku. Rano bateria wyglądała już na naładowaną na full i mogłam rozpocząć właściwe testy.

Rozpakowywanie odkurzacza
fot. Aleksandra Więcławska

Mogę odkurzać, gdzie chcę, czyli bezprzewodowość

To, że odkurzacz Bosch Zoo’o ProAnimal mogę zanieść, gdziekolwiek chcę, jest mistrzostwem świata. Nie ma kabla, nie ma ograniczeń, nie interesuje mnie, gdzie znajduje się gniazdko, tylko to, gdzie chcę odkurzać. Odkurzacz jest na tyle mały i ładny, że można go naprawdę trzymać w domu na widoku i mieć zawsze pod ręką. Pies przewróci doniczkę i wysypie się ziemia? Przejdzie ubłoconymi łapami i zostawi piach na podłodze? Nie ma sprawy, w każdej chwili odkurzacz Bosch możemy złapać i gdzie tylko chcemy, odkurzać. Trzeba tylko pamiętać, by był zawsze naładowany – podłączanie go na noc jest dobrym pomysłem. Dzięki temu będzie w gotowości do pracy.

Bezprzewodowość odkurzacza Boscha na pewno docenią właściciele piętrowych domów. Mój akurat jest parterowy, ale pamiętam z domu rodzinnego opracowywanie strategii gniazdek – na półpiętrze nikt ich nie montuje, więc zawsze połowę schodów trzeba było odkurzać dzięki kontaktowi z dołu, a drugą połowę, podłączając odkurzacz na górze. Oczywiście nosząc go w te i z powrotem, z kablem plączącym się między nogami… A, nie wiedzieć czemu, psie kłaki uwielbiają gromadzić się na stopniach schodów.

Odkurzacz, którego podczas odkurzania podłączać nigdzie nie trzeba, to zbawienie w domach ze schodami! I wszelkich innych z dużą ilością zakamarków, które, jak na złość, znajdują się z dala od gniazdek.

Odkurzanie dywanu
fot. Aleksandra Więcławska

Przechowalnia kłaków, czyli dywan

Postanowiłam zacząć od dywanów, bo kojarzą mi się z siedliskiem całej sierści świata. Lekki odkurzacz z wygodną rączką łatwo przeniosłam do wybranego pokoju i włączyłam pierwszy tryb. Jest bardzo cichy – ani mój pies, ani moja córka nie zauważyli, że w ogóle jest w domu uruchomiony jakiś sprzęt! Tak cichym odkurzaczem spokojnie można odkurzyć, gdy dziecko śpi, a także, gdy mamy psa, który obawia się odkurzaczy i głośnych dźwięków.

Myślę, że to świetna propozycja również dla opiekunów szczeniaków, które jeszcze niczego się nie boją, a które chcemy oswoić z maszyną – buczącą i przemieszczającą się po domu. Odkurzacz Bosch Zoo’o ProAnimal z pewnością lęku nie wywoła.

Ale do rzeczy. To znaczy do dywanu. Odkurzacz przyssał się do niego znakomicie – tak, że trudno go było oderwać! Działo się to na najwyższym trybie turbo – bo na niższych nie za bardzo chciał ten dywan odkurzać. Tradycyjny, zwykły odkurzacz, jakim sprzątam na co dzień w domu, jeździ po dywanie bez większego oporu i tak też – po wierzchu – go tylko odkurza.

Tymczasem odkurzacz Bosch Zoo’o ProAnimal wgryzł się w dywan niczym mój Dino w kość cielęcą i wyciągnął baaaardzo dużo sierści. Mam podejrzenia, że jeszcze nigdy te dywany nie były tak dobrze odkurzone! A że odkurzacz Boscha ma przezroczystą tubę, w której zbiera się cały bałagan, to dobrze widać, ile kłaków było w trzech dywanach, jakie mam w domu. Pół tuby! Zwykłym odkurzaczem nigdy bym tyle nie wyciągnęła. Do tego tuba łatwo się wyciąga, można ją szybko opróżnić, umyć pod bieżącą wodą i odkurzać dalej. Bez problemu przepełnionego worka.

Pies z odkurzaczem firmy Bosch
fot. Aleksandra Więcławska

Powierzchnie płaskie i śliskie, czyli podłogi

Po dywanach przyszedł czas na odkurzanie reszty domu. Płytki w kuchni, łazience i przedpokoju, panele w pokojach. Odkurzacz sunął po nich z łatwością, niczym border collie po torze agility. Nawet moja dwuletnia córka nie miała problemu – a wręcz przeciwnie, miała dużo zabawy – z odkurzaniem tym lekkim sprzętem. Jednak łatwość odkurzania nie poszła w parze z niską jakością – na wszystkich powierzchniach odkurzacz świetnie zbierał sierść i inne zanieczyszczenia.

Specjalna szczotka – ProAnimal Brush – rzeczywiście, tak jak zapewnia producent, doskonale zbiera kłaki. A gdyby z jakiegoś powodu nie nadawała się już do użycia, w zestawie dostajemy drugą szczotkę, zapasową. Jeśli więc chodzi o sprzątanie płytek i paneli, odkurzacz sprawdził się bez zarzutu. I to nawet na pierwszym, najniższym (i najcichszym) trybie!

Było miło, ale się skończyło, czyli czas pracy

Wszystko byłoby super, gdyby można było odkurzyć cały dom za jednym razem. Niestety, baterii wystarczyło tylko na odkurzenie części domu, a później odkurzacz się wyłączył… Reszta domu musiała poczekać, aż odkurzacz nabierze sił na dalszą pracę. Ale muszę w tym miejscu powiedzieć, że rzeczywiście bez kabla i konieczności przełączania sprzętu odkurza się szybciej. Tradycyjnym odkurzaczem sprzątanie zajmuje mi ok. 1,5 godziny, a Boschem Zoo’o ProAnimal mogłabym odkłaczyć cały dom w mniej więcej godzinę.

Odkurzacz Bosch na dywanie
fot. Aleksandra Więcławska

Podsumowanie, czyli za to polubiłam odkurzacz Bosch Zoo’o ProAnimal

Zdecydowanie polubiliśmy się z odkurzaczem Boscha za jego designerski wygląd. Postawiłam go obok psiego legowiska i naprawdę do siebie pasują! A przy tym odkurzacz zajmuje niewiele miejsca – w przeciwieństwie do legowiska…

Bardzo mi się podoba, jak odkurzacz Boscha wyciąga kłaki ze wszelkich możliwych zakamarków, i nie ma znaczenia, w jakiej odległości od gniazdka się znajduje. Mogę go zabrać dosłownie wszędzie, nosić po całym domu i poza nim (np. zabrać do garażu i odkurzyć samochód), a dzięki temu, że jest lekki, pozwolić odkurzać nim nawet dwulatce.

Czy kupiłabym go sobie do domu? Na pewno jest wart rozważenia, bo faktycznie z dywanami, płytkami i panelami radzi sobie wyśmienicie. Naładowany jest zawsze gotowy do pracy i może stać – dosłownie – pod ręką. Nie jest tani, ale to inwestycja w czysty dom bez kłaków. A to jest przecież warte każdych pieniędzy!

Autor: Aleksandra Więcławska

Artykuł sponsorowany

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *