Zwierzęta na szczęście – wywiad z Anną Głogowską

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 8(35)/2018Z Anną Głogowską rozmawia Paulina Król.

Azor vel Misiu to był pies w typie wilczura, który pozostawił ślad w sercu Ani. Chodziła wtedy do pierwszej klasy szkoły podstawowej, a Azor był psem „piwnicznym”. W tamtych latach nie było tak zorganizowanej pomocy bezdomnym zwierzętom jak dzisiaj. Psy pałętały się wszędzie, często w hordach i niełatwo było przekonać dozorcę czy mieszkańców bloku, żeby zimą zgodzili się przenocować psa w piwnicy. Ludzie się bali, bywali agresywni, woleli pozbyć się takiego przybłędy niż mu pomóc.

Misiu miał to szczęście, że pomieszkiwał na klatce schodowej Ani i Anię wybrał sobie na przyjaciółkę. Codziennie odprowadzał ją do szkoły, czekał na nią i razem wracali po lekcjach. Kiedyś niestety nagle przepadł bez śladu…

Jak wspomnienia z dzieciństwa wpłynęły na twój stosunek do zwierząt?

W domu rodzinnym miewaliśmy i psy, i koty, w zależności od tego, jaki zwierzak się przybłąkał. Zawsze uważałam, że zwierzętom należy się szacunek i empatia. Każdy choć raz powinien wybrać się do schroniska, żeby poczuć zapach braku nadziei, nieszczęścia i samotności. Brakowało nam z córką Julką zwierzaka, ale będąc na życiowym zakręcie, nie byłam pewna, czy jestem na to gotowa. Przez rok odwiedzałam schronisko na Paluchu. Pomagałam tam w różnych pracach, wyprowadzałam psy na spacery, ale też rozglądałam się za psem dla nas. Któregoś majowego dnia zadzwonili do mnie ze schroniska, że szukają domu tymczasowego dla dwóch kotek. Miłą i Boję wzięłam bez zastanowienia. Kiedy położyły się na Julce, byłam pewna, że zostaną z nami na zawsze.

W schronisku „wypatrzyła” mnie fundacja Towarzystwo Weterynaryjne i zaproponowała współpracę. Najpierw była cudowna akcja lokalna „Zwierzęta mają święta” zorganizowana z harcerzami z Nowego Dworu Mazowieckiego. Paczki dla czworonogów otrzymało 200 osób, kombatantów i starszych ludzi. Potem zostałam ambasadorką kampanii „Nieludzka starość”. W spocie radiowym uświadamiam ludziom, że starszy nie znaczy niepotrzebny. Starsze psy są też najczęściej jedynymi członkami rodziny starszych osób, którym brakuje środków na ich leczenie. Młodzi weterynarze z fundacji zbierają pieniądze na pomoc tym ludziom. Planujemy też akcję dogoterapii w domach opieki. Chcemy pokazać, że kot na kolanach czy pogłaskanie pieska przez starszego, samotnego człowieka na pewno wywoła uśmiech na twarzy.

Masz też własne pomysły na pomaganie zwierzętom.

Po operacji kostki chodziłam na intensywną rehabilitację. Pewnego dnia szef przychodni, ortopeda, hobbystycznie uprawiający strzelanie i skoki ze spadochronem, skojarzył mnie z twarzą na billboardzie i wtedy zakiełkował pomysł, aby dać coś od siebie zwierzakom. Jest nas czwórka, w tym mistrzyni świata w nurkowaniu i mistrz olimpijski w kajakarstwie z paraolimpiady.

Nazwaliśmy naszą inicjatywę „Extremalni sportowcy zwierzętom”. O tej samej nazwie mamy fanpage na Facebooku. Zbieramy pieniądze do specjalnie przygotowanych puszek – każdy na swoich imprezach. A bywają na nich ludzie mający się czym podzielić. Nie chodzi o wielkie sumy, o to, żeby zbawiać cały świat, ale o to, by pomagać z dobrego serca. Już mamy kolejny pomysł na…

Ciąg dalszy przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu „Mój Pies i Kot” – do kupienia w Biedronkach!

Anna Głogowska – uznana tancerka klasy S w tańcach latynoamerykańskich  i standardowych, wicemistrzyni Europy Latin Showdance.

Autor: Paulina Król