Czadowe chłopaki – wywiad z Martą Gałuszewską


O Coco i Roco, psiakach, które fundują tyle atrakcji, że nie ma czasu na myślenie o własnych problemach – opowiada Marta Gałuszewska.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 6(63)/2021. Z Martą Gałuszewską rozmawia Paulina Król.

Dwa parotygodniowe czarne bąbelki z białymi krawacikami znalazły się w pewnym domu tymczasowym, gdy starsza pani, która uratowała dziewięcioro porzuconych szczeniąt, przekazała je pod opiekę fundacji Pegasus. W tym czasie Marta przeglądała strony schronisk i fundacji w poszukiwaniu małego pieska. Po trzech dniach nieudanych poszukiwań zajrzała na Facebooka, co robi rzadko, i wyświetlił się jej post dawno niewidzianej koleżanki z rodzinnego Elbląga, która przez lata mieszkała za granicą, a teraz prowadzi dom tymczasowy, w dodatku w Warszawie. To w tym miejscu na swój stały dom czekały Coco i Roco.

To był przypadek czy przeznaczenie?

Przypadek? Nie sądzę. Pojechałam, żeby je tylko zobaczyć, być silna i wyjść, ale gdy już się tam znalazłam, serce mi pękło. Po przejściu procedur w fundacji uzyskałam zgodę, by na próbę być domem stałym dla jednego z nich. Nie wiedziałam jednak, którego z dwóch sześciotygodniowych małych smrodów wybrać. Obaj byli tacy słodcy, nie dało się ich nie pokochać. No i nie zgłosiła się osoba, która miała wziąć Roca. W połowie lutego zeszłego roku, dosłownie chwilę przed pandemią, zapakowałam je do pudełka po butach i zabrałam do domu. Miały być na próbę, ale wiedziałam, że ich nikomu nie oddam.

Od blisko osiemnastu lat, odkąd w domu rodzinnym odszedł owczarek Pago, marzyłam o psie. Wcześniej był jeszcze Red, pies mamy, który podobno pilnował mnie, a potem brata leżących w wózeczku. (Tu Marta, patrząc na przysłuchujących się rozmowie Coca i Roca, mówi do nich: sorry, chłopaki, był ktoś przed wami, ale spokojnie, teraz jesteście jedyni!).

Rozbrykane szczeniaki to niezłe wyzwanie dla nowicjuszki.

Oczywiście udzielono mi porad i obiecano pomoc, gdybym nie dawała rady. Uczę się w praktyce, ale im to chyba nie przeszkadza, co chłopaki? Pierwszy raz w życiu musiałam nauczyć psy czystości, więc mieliśmy hektary podłogi do sprzątania, ale jak tylko ogłoszono pandemię, pojechaliśmy do rodziców do Elbląga, a tam jest ogród, więc było łatwiej. Psiaki chyba uznały, że fajnie jest, kiedy w domu nie śmierdzi. Obawiałam się tylko, co zrobię, gdy będę już mogła podróżować i nie będę ich mogła ze sobą wziąć. Przyjechałam do Warszawy trzy lata temu na kilka tygodni i do dziś tu jestem, a większość rodziny i znajomych mieszka na północy.

Na szczęście mam grupę przyjaciół w Gdańsku, u których chłopaki czują się jak w domu. A moja mama jest klasycznym przykładem ojca, który nie chce psa, a potem go najbardziej kocha. Teraz najpierw wita się z psami, a dopiero potem ze mną. A kiedy kupiła im pod choinkę dwie pufki antystresowe i małe choineczki z czapeczkami do zabawy, to nie poczekała do świąt, żeby im to dać. Podczas pracy przy programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” na początku nie było mnie w domu po dwie, trzy godziny i wtedy chłopaki dawali radę, bo byli we dwóch, ale w dni nagrywek to było i po dziesięć godzin. Musiałam prosić o pomoc tatę, który pracuje w tygodniu w Warszawie. Jakoś się tak składało, że gdy on miał dyżur, to…

Ciąg dalszy wywiadu przeczytasz w magazynie „Mój Pies i Kot” – szukaj w sieci sklepów Biedronka!

Marta Gałuszewska – utalentowana piosenkarka, autorka tekstów, w 2017 roku zwyciężyła w „The Voice of Poland”, zdobywając najwięcej głosów od telewidzów, w 2020 roku w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” zajęła czwarte miejsce, od 2020 roku występuje pod pseudonimem MVRT.

Autor: Paulina Król