Zakaz wstępu do lasów! Obowiązuje w całej Polsce i ma pomóc w walce z koronawirusem


Od piątku do 11 kwietnia obowiązuje całkowity zakaz wstępu do lasów na terenie całego kraju. Dla nas, psiarzy, oznacza to, że nie możemy już udać się z psem na spacer za miasto, co do tej pory było rozwiązaniem i pozwalało unikać skupisk ludzi. Ale czy na pewno?

Zakaz wstępu do lasów i Parków Narodowych obowiązuje od 3 kwietnia. Przepis ten wprowadziły Lasy Państwowe na prośbę premiera Mateusza Morawieckiego. Wszystko przez szerzącą się epidemię koronawirusa – zakaz ma pomóc zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo obywateli. Czy rzeczywiście zakaz obowiązuje na wszystkich terenach leśnych w Polsce?

Ogniska, pikniki i spotkania towarzyskie

Można by rzec, że sami jesteśmy sobie winni. Mimo nakazów i próśb o pozostanie w domach, nieprzemieszczanie się bez potrzeby i spotykanie w grupach najwyżej dwuosobowych, nadal wiele osób czas izolacji traktowało jak wakacje. Sporo wolnego, na dworze całkiem niezła pogoda, więc można się spotkać ze znajomymi. Skoro galerie handlowe, restauracje, kina i kluby już dawno zostały zamknięte, dobrym pomysłem wydawały się pikniki i ogniska na łonie natury. Oczywiście w grupach, i to nie dwuosobowych, a nawet kilkunastoosobowych. Niestety, takie postępowanie nijak się miało do wprowadzanych ograniczeń, które mają przecież służyć bezpieczeństwu wszystkich. Szkoły i przedszkola także zostały zamknięte właśnie po to, by zminimalizować okazję do spotykania się wielu osób w jednym miejscu.

Spotkania towarzyskie odbywały się często w lasach, czyli terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe. Dlatego rząd postanowił to ukrócić – 31 marca Rada Ministrów wydała rozporządzenie o okresowym zakazie wstępu. Obowiązuje ono do 11 kwietnia włącznie. Jak informuje Ministerstwo Środowiska, zarówno Straż Leśna, jak i Straż Parków Narodowych będzie egzekwowała przestrzeganie tego zakazu.

Parki zamknięto już wcześniej

Co jednak mamy zrobić my, psiarze, z naszymi podopiecznymi? Psu trudno wytłumaczyć, że to okres przejściowy, który należy spokojnie przespać w domu, a wybiegamy się za miesiąc. Pies ma swoje potrzeby gatunkowe, które w jakiś sposób musi realizować – owszem, zajęcie umysłowe możemy zorganizować w domu, proponując pupilowi zabawy logiczne i naukę sztuczek. Ale co z eksploracją terenu? Co z podstawową potrzebą ruchu?

Niestety, parki i inne tereny zielone zamknięto już wcześniej. Lasy tylko dołączyły do długiej listy miejsc, w których nie można przebywać. Tak można przeczytać na rządowej stronie informacyjnej:

Wprowadzamy także do odwołania zakaz przebywania na plażach i terenach zielonych, pełniących funkcje publiczne. Zakaz dotyczy więc parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych i zoologicznych, czy ogródków jordanowskich. Ostatnie doświadczenia pokazują, że są to miejsca, w których dochodzi do gromadzenia się ludzi, a tym samym – do zwiększenia szans na zakażenie.

Wówczas rozsądnym wyjściem wydawało się zapakowanie psa do (własnego) samochodu i wyruszenie na wycieczkę do najbliższego lasu. Nie po to, by biwakować, lecz by z psem na długiej smyczy pochodzić, pozwiedzać, pooddychać świeżym powietrzem. Z dala od miasta i ludzi. Czy rzeczywiście nie można już tego robić?

Las państwowy a las prywatny

Lasy Państwowe mogą zarządzać, jak sama nazwa wskazuje, lasami państwowymi, czyli należącymi do Skarbu Państwa. Jednak nie wszystkie tereny leśne, które znamy ze swojej okolicy i które wyglądają jak lasy, są własnością Skarbu Państwa. Duża część z nich to po prostu porośnięte lasem, prywatne, nieogrodzone działki. Przepisy Lasów Państwowych nie dotyczą więc takich terenów.

Jakikolwiek zakaz wprowadzony przez nadleśniczych nie może dotyczyć lasów prywatnych, ponieważ zakres władzy Lasów Państwowych nie sięga poza lasy stanowiące własność Skarbu Państwa – wyjaśnia nam prawnik Olgierd Rudak z „Czasopisma Lege Artis”.

Co to oznacza? Jeśli właściciel danego terenu nie wyprosi nas ze swojej działki (a raczej rzadko mamy okazję spotkać w lesie właściciela danego obszaru), możemy po niej spacerować bez obaw. Bardziej szczegółowo o samym zakazie można przeczytać TUTAJ.

Skąd wiadomo, czy las jest prywatny?

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – las jak las, większość terenów leśnych wygląda podobnie. Jeśli nie jest to wyraźnie oznaczony Park Narodowy (których mamy w Polsce 23), możemy nie mieć pojęcia, po czyim właściwie terenie spacerujemy. Na szczęście z pomocą przychodzi nam aplikacja mBDL (mobilny Bank Danych o Lasach) stworzona przez… Lasy Państwowe.

Aplikacja jest darmowa i można ją ściągnąć zarówno z Google Play, jak i App Store. Po włączeniu lokalizacji aplikacja pokaże nam, gdzie jesteśmy, ale oczywiście można też sprawdzić dowolny obszar. Po wybraniu w menu opcji „mapy BDL” warto zaznaczyć „mapę form własności”. Wtedy wszystkie obszary leśne na danym terenie pokażą nam się w różnych kolorach – najważniejszy jest czerwony (lasy prywatne) i zielony (lasy należące do państwa). W praktyce oznacza to, że po lasach „czerwonych” możemy spacerować, jeśli tylko właściciele poszczególnych działek nie mają nic przeciwko.

Dla zainteresowanych ciekawą opcją będzie też wybranie w lewym dolnym rogu litery „I” i kliknięcie na mapie w jakiś obszar leśny. Pojawi nam się wtedy widok „identyfikuj”, dzięki któremu o danym lesie dowiemy się naprawdę sporo. Poznamy m.in. jego powierzchnię, sprawdzimy, czy las jest rezerwatem, lasem gospodarczym czy ochronnym. Dzięki tej funkcji dowiemy się też, do której Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych las należy i pod jakie nadleśnictwo podlega.

Zakaz wstępu do lasów? Nie jest tak źle!

Jak widzicie, nie jest tak, że nie możemy nigdzie wychodzić z psami na spacery. Najtrudniej mają mieszkańcy miast, którzy nie posiadają własnego samochodu, a na piechotę nie dotrą z pupilem do żadnego atrakcyjnego miejsca, w którym wolno przebywać. Wówczas pozostaje rozejrzenie się po okolicy – może zawsze zatłoczone ulice, których w ogóle nie znacie, nagle opustoszały, bo pracownicy wielu biurowców pracują zdalnie? A może macie w pobliżu duży sklep budowlany, który teraz w weekendy musi być zamknięty? Warto wybrać się na opustoszały parking, z perspektywy psa niezwykle atrakcyjny, bo pełen nowych zapachów. Zawsze można też w takim miejscu poćwiczyć z psem komendy lub nauczyć go nowych sztuczek. Oby tylko jakoś przetrzymać ten trudny dla wszystkich czas.

Autor: Aleksandra Więcławska