Zanim kupisz wyżła weimarskiego

Srebrzysta sierść, niebieskie oczy i wielkie serce. Pies myśliwego, ale i każdego odpowiedzialnego człowieka. Ferdynand Wspaniały, lecz bez fraka i umiejętności konwersacji. Rzeczywiście – wyżeł weimarski tylko gadać nie potrafi. Jego ponadprzeciętna inteligencja może sprawić wiele radości, ale i nie mniej kłopotów. Co musisz wiedzieć, zanim kupisz wyżła weimarskiego?

Wyżeł weimarski śpi na kanapie
fot. Shutterstock

Strażnik łóżka

Zabójczo słodki szczeniak uczłowieczy się w zastraszającym tempie. Chętnie pożywi się ze stołu i umości w łóżku. Na początku to sama przyjemność, ale gdy za pół roku okaże się, że jego rozmiary już do tego łóżka nie przystają, on uzna je za swoje i nie pozwoli się z niego tak łatwo wyrzucić. Praca nad likwidacją nawyku spania z właścicielami może potrwać nawet kilka miesięcy, a niejednokrotnie skończyć się wygraną naszego szlachcica. Tak, szlachcica, bo cesarz Wilhelm I wydał kiedyś dekret stanowiący, że wyżła weimarskiego może mieć tylko osoba, która potrafi udokumentować swe szlacheckie pochodzenie do czterech pokoleń wstecz.

Niekonsekwencja w wypadku weimara to grzech podstawowy. Źle prowadzony od pierwszych dni może zatruć życie, a potrafi nawet pokazać zęby w nagrodę za nieodpowiednie w jego opinii zachowanie właściciela.

Śpiewak z miłości

Wyżeł weimarski ponad wszystko kocha swojego człowieka i chętnie mu towarzyszy. Miłość ta niestety może się okazać uciążliwa, bo nienauczony pozostawania bez właściciela pies tej rasy w samotności będzie zawodził, raniąc uszy sąsiadów. Umiejętności śpiewacze będzie trenował na pewno, jeśli od pierwszych chwil pobytu w domu nie zostanie przyzwyczajony do tego, że dwunożni czasem wychodzą bez psów u boku.

Pani bawi się z psem
fot. Shutterstock

Architekt wnętrz

Około siódmego miesiąca życia w atłasowego pieska wstępuje demon. Prawie wszystko, co znajduje się w jego zasięgu, należy do jego zębów. Niewybiegany potrafi z nudów, tęsknoty i złości przewrócić dom do góry nogami, przyprawiając wracającego z pracy właściciela o zawał.

Pomysłów nie zabraknie mu nigdy, a przeszkody dla niego nie istnieją. Wykaże się talentami kuchmistrza. Przygotuje wyśmienite według niego danie ze wszystkiego, co mu się pod łapę nawinie (mąka, sól, cukier połączone z miską wody i dodatkiem śmieci). Zajmie się lekturą porannej prasy i książek.

Popracuje też nad wyglądem mebli i ścian, zaaranżuje wnętrze i zaprojektuje nowy fason obuwia, posługując się najcenniejszymi pantofelkami właścicielki. Musimy się więc przygotować na długie, wypełnione dobrą zabawą spacery, aby diablątko wybrało sen zamiast przeistaczania mieszkania w tor agility pełen niespodzianek.

Rozbrykany uczeń

„Nie da się go nauczyć chodzenia przy nodze!” – można usłyszeć. Najpierw idzie weimar, potem długo, długo nic i na końcu walczący o życie, ciągnięty na smyczy z ogromną siłą człowiek. Owszem. Tak właśnie mogą wyglądać spacery większości właścicieli tych srebrnych psów, jeśli nie nauczą oni swego czworonoga równać przy nodze i nie skakać do twarzy każdego przechodnia. A trzeba wiedzieć, że na statecznego arystokratę przyjdzie nam poczekać do czasu, aż weimar wydorośleje, czyli gdzieś do piątego roku życia.

Dlatego już w pierwszych miesiącach życia wyżła weimarskiego należy zająć się jego szkoleniem i najlepiej, aby zrobił to fachowiec. Weimar lubi się uczyć i robi to szybko, ale lubi też, gdy mu się nauczone już komendy przypomina, bo czasem – jak dziecko – udaje, że nie wie, o co chodzi.

Wyżeł weimarski bawi się z dalmatyńczykiem
fot. Shutterstock

Koneser à rebours

Przedstawiciel tej rasy kocha jeść. Jego miska z pewnością będzie pusta, a pozostawioną na kuchennym stole pieczenią czy kanapką, którą dziecko trzyma w ręku, też nie pogardzi. Na deser zje wszystko, na co natrafi podczas spaceru, a na dokładkę skosztuje śmieci z kubła.

W efekcie wraz z łakomczuchem lądujemy u weterynarza, bo pojawia się alergia pokarmowa. Przy czym zwykle objawia się nie na skórze, lecz w brzuchu. Pies się męczy, a właściciel spędza noce na cogodzinnych spacerach lub sprzątaniu mieszkania.

Pamiętliwy ochroniarz

Zdaniem weimara okolice domu to jego terytorium, więc spacer po nim wiąże się z czujną kontrolą przechodniów, a zwłaszcza intruzów – czyli innych psów. Tego, który zajdzie mu za skórę, będzie tępił do końca życia, a ten, który się podda od razu, ostatecznie może spacerować.

Weimar samiec bywa niezbyt przyjazny wobec innych samców (zwłaszcza wobec owczarków niemieckich). Co wymaga od właściciela wzmożonej czujności, podzielnej uwagi i posiadania oczu dookoła głowy. Spacer trwa więc dwa razy dłużej, bo trzeba zmieniać trasę, gdy na horyzoncie widać pobratymca.

Wyżeł weimarski w lesie na spacerze
fot. Shutterstock

Spacerowy kupojad

Dwa razy w roku wyżeł weimarski wymienia sierść. Jeśli nie będziemy go wtedy wyczesywać, możemy być pewni, że w tydzień lub dwa mieszkanie zasypie srebrny śnieg, i to w niemałych ilościach. To w sumie drobiazg, bo jest coś gorszego, co może nas spotkać w związku z pielęgnacją pupila.

Zamiłowanie weimara do zjadania kup podczas spacerów sprawia, że mycie zębów po niemal każdym wyjściu na dwór okaże się niezbędne… i nieprzyjemne. Niestety nie wynaleziono jeszcze sposobu na takich delikwentów. Pocieszające może być tylko to, że niektóre z tego wyrastają, a inne, te bardziej posłuszne, uczą się, że właściciel za tym nie przepada.

Zanim kupisz wyżła weimarskiego…

Zanim kupisz wyżła weimarskiego, wiedz, że to pies wszechstronny. Sprawdzi się w agility, jako pies stróżujący i obronny czy ratownik, ale najszczęśliwszy jest w szczerym polu, które przeszukuje z pasją, węsząc i tropiąc zwierzynę i ptactwo. Robi to bez względu na pogodę, zawsze z tym samym uśmiechem na pysku.

Jeśli chcemy jak najczęściej ów uśmiech oglądać, poszerzmy wyprawkę weimara o kalosze i gwizdek dla siebie i przygotujmy się na przygodę z psem myśliwego.

Autor: Edyta Jaźwińska