22.12.2023

Gmina mimo próśb nie odebrała zaniedbanych psów. Jeden z nich nie żyje

Anna Marciniak

Anna Marciniak

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Do tragicznego wydarzenia doszło w województwie świętokrzyskim. Władze Skalbmierza mimo próśb przez dwa tygodnie nie odebrały zaniedbanych psów z jednej z posesji. Jedno ze szczeniąt nie przeżyło. 

gmina nie odebrała zaniedbanych psów jeden nie żyje

fot. Shutterstock | zdjęcie poglądowe

Osoby, które powinny współpracować z instytucjami dbającymi o dobrobyt zwierząt, niestety często nie spełniają podstawowych obowiązków. W Skalbmierzu w województwie świętokrzyskim powiatowy inspektorat weterynarii wnioskował do gminnych urzędników o odebranie z prywatnej posesji głodzonych i zaniedbanych psów. Było to tuż po tym, jak jeden z mieszkańców poinformował inspektorat, że w sąsiednim domu prawdopodobnie dochodzi do znęcania się nad kilkunastoma psami. Niestety czas oczekiwania na działania był zbyt długi. Jedno ze szczeniąt nie przeżyło. 

Psy (łącznie było ich 16) znajdowały się w mieszkaniu, które przypominało ruinę. Podłoga tonęła w śmieciach. Wnętrze wyglądało niczym po demolce, a karma dla zwierząt pokryta była pleśnią. Dramat psów nie zakończył się po jednej interwencji. PIW (Państwowy Inspektorat Weterynarii) odbył aż trzy kontrole. Po ostatniej Ewa Luboń-Stefanek – powiatowa inspektor weterynarii wystosowała wniosek do burmistrza o odebranie psów. Prośbę argumentowała faktem, że psy przebywały w fatalnych warunkach. Ponadto kontrola weterynaryjna wykazała, że zwierzęta nie były szczepione oraz nie miały zapewnionej opieki weterynaryjnej. 

Zwierzęta zamknięte są w opuszczonym budynku oraz w chlewie bez możliwości wyjścia. Na podłodze zalegają odchody oraz śmieci. Psy nie mają odpowiednich warunków bytowania. Nie posiadają misek ani posłań, nie są odpowiednio karmione, o czym świadczy ich skrajne wychudzenie. Nie mają stałego dostępu do wody – cytuje uzasadnienie portal tvn24.pl.

Gminie pismo zostało dostarczone 7 grudnia. Zawiadomiono również prokuraturę. Choć w teorii urzędnicy powinni natychmiast podjąć czynności i przekazać zwierzęta schronisku, tak się jednak nie stało. 19 grudnia czworonogi wciąż przebywały na posesji. 

Urzędnicy nie zrobili z tym nic. Dopytywaliśmy, nie mogliśmy jednak doczekać się żadnej odpowiedzi. Pan z odpowiedniego wydziału powiedział, że nie jest władny z tą sprawą nic zrobić – relacjonowała portalowi tvn24.pl Joanna Repel z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Brak odpowiednich służb ratujących zwierzęta

Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, bo na południu województwa świętokrzyskiego nie ma organizacji, która byłaby uprawiona do interwencyjnego odebrania zwierząt. Sprawie przyjrzeli się pracownicy KTOZ-u, jednak z racji, iż podlegają krakowskim władzom, nie mogli odebrać psów ze Skalbmierza. To dlatego obowiązek ten spoczął na skalbmierskim samorządzie.

Gmina dopiero 14 grudnia wszczęła postępowanie administracyjne, a dzień później przeprowadziła na miejscu wizję w asyście policji. Nie wiem, dlaczego tego dnia nie zabrali jeszcze zwierząt. Gminny radca prawny twierdził jedynie, że oni mają swoje procedury. Odkąd jestem powiatowym inspektorem weterynarii, nigdy nie miałam problemu z żadnym samorządem w naszym powiecie. Pierwszy raz tyle czekam na działanie urzędu. Nie otrzymałam od gminy żadnej odpowiedzi na pismo ponaglające, które wysłałam już kilka dni po złożeniu wniosku o odebranie zwierząt - mówi portalowy tvn24.pl kazimierska inspektor weterynarii Ewa Luboń-Stefanek.

Burmistrz chwali się prozwierzęcymi działaniami

Jedno ze szczeniąt nie przeżyło. Pozostałe są w lepszym stanie, tylko dlatego, że pracownicy inspektoratu weterynaryjnego regularnie przyjeżdżali karmić i poić zaniedbane czworonogi. Choć również burmistrz Skalbmierza przekonuje, że pracownicy urzędu dokarmiali zwierzęta, to w jego słowa wątpią zarówno pracownicy KTOZ-u, jak i inspektoratu. W rozmowie z tvn24.pl Marek Juszczyk, burmistrz Skalbmierza mówił o trudności w znalezieniu wspólnego języka z opiekunem zwierząt. Na zarzuty obrońców zwierząt odpowiada krótko „szukają sensacji” i dodatkowo podkreśla, że w 2023 roku gmina na walkę z bezdomnością zwierząt wydała 80 tysięcy złotych. 

To dużo, jak na naszą gminę. To też pokazuje, że nie lekceważymy problemu. Potrzebna jest szeroka kampania wśród mieszkańców nie tylko naszej gminy, ale w całej Polsce. Samorządy nie mogą pozostawać z tym problemem same - mówił burmistrz. 

Dlaczego więc psy mimo interwencji wciąż pozostawały u swojego oprawcy? Juszczyk w rozmowie z mediami przyznał, że faktycznie urząd nie wykonał poleceń inspektoratu, bo... zabrakło na ten cel pieniędzy. 

Mamy koniec roku, a nie jesteśmy gminą o wielkich dochodach. Postaramy się znaleźć pieniądze w budżecie, ale co będzie, jeśli ta osoba za tydzień znowu jakieś psy przygarnie? Zdajemy sobie sprawę, że musimy się zastosować do zaleceń inspektoratu, ale cały czas szukamy rozwiązania, bo zabranie zwierząt i oddanie ich do schroniska może nie być najlepszym wyjściem - opowiada burmistrz, zapewniając, że decyzja o odebraniu psów zapadnie do końca tygodnia.

 

 

Obecnie jak poinformował burmistrz, sześć czworonogów znalazło dom. KTOZ znalazł dom dla kolejnych trzech psów. W środę 20 grudnia pozostała siódemka miała zostać przewieziona do specjalnego ośrodka, gdzie otrzymały fachową opiekę. Innego zdania jest organizacja z Krakowa. Joanna Repel poinformowała portal tvn24.pl, że pracownicy KTOZ-u, 19 grudnia, tuż po tym, jak otrzymali od władz Krakowa odpowiednie pozwolenie, odebrali od 21-latka 11 czworonogów. 

Burmistrz jest zdania, że to właściciel posesji w pierwszej kolejności jest odpowiedzialny za czworonogi i przekonuje, że „polskie samorządy nie mają żadnych instrumentów do walki z podobnymi przypadkami znęcania się nad zwierzętami”. Szefowa inspektoratu natomiast zdradziła, że rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko gminie za niedopełnienie obowiązków i świadome dopuszczenie do tego, aby zwierzęta cierpiały. Marcin Pałys, lekarz weterynarii nie ma wątpliwości – urzędnicy powinni „niezwłocznie zastosować się do zaleceń inspektoratu”.

Podobnie jak inne osoby, on również nie wierzy w tłumaczenia burmistrza o braku środków na pomoc zwierzętom. Przekonuje, że zakup karmy i wody nie jest kolosalnym wydatkiem. 

Burmistrz powinien zareagować od razu, by zapobiec znęcaniu się nad zwierzętami. Wniosek inspekcji weterynaryjnej jest wiążący, nie można go ignorować. To wygląda jak świadome dopuszczanie do tego, żeby zwierzęta dalej cierpiały. Dwa tygodnie zwłoki to bardzo długi okres – komentuje dla tvn24.pl Pałys.

Źródło: tvn24.pl

Pierwsza publikacja: 21.12.2023

Podziel się tym artykułem:

Anna Marciniak
Anna Marciniak

Absolwentka dziennikarstwa, od zawsze kochająca pisać. Prywatnie wielka miłośniczka zwierząt. Kocha naturę, a w szczególności ceni sobie zapach lasu, do którego często zagląda w towarzystwie swojego 3-letniego mieszańca.

Zobacz powiązane artykuły

23.02.2024

„Pies fortuny”. Golden wbiegł do kiosku i ukradł szczęśliwą zdrapkę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W Chinach doszło do niecodziennej sytuacji. Golden retriever zerwał się ze smyczy, pobiegł do pobliskiego kiosku i ukradł zwycięską zdrapkę. 

golden ukradł zwycięską zdrapkę

undefined

21.02.2024

Pies na forsę. Pierwszy nos w Europie do wykrywania walut

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Czworonożna funkcjonariuszka Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego specjalizuje się w lokalizowaniu ukrytych walut oraz tytoniu. Przed jej czułym nosem nic się nie ukryje!

Poli - suczka, która wykrywa waluty.

undefined

20.02.2024

Nagrał filmik, jak psy zagryzają kota. Teraz ruszył jego proces

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Ruszył proces byłego myśliwego, który w 2022 roku udokumentował drastyczne wydarzenie. Nie tylko nagrał, jak jego dwa psy zagryzają kota, ale też chwalił się zarejestrowanym incydentem swoim kolegom. Sprawa znalazła swój finał w sądzie.

nagrał filmik, jak psy zagryzają kota

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się