04.11.2021

Aktualności

„Oddałam w ich ręce zdrowego psa, a zabrałam martwego”. York zmarł podczas usuwania kamienia nazębnego

author-avatar.svg

Magdalena Olesińska

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W pewnej lecznicy weterynaryjnej we Włocławku york zmarł na stole zabiegowym. „Pojechałam tylko usunąć kamień z ząbków” - napisała opiekunka 11-letniego psa.

york zmarł podczas zabiegu

fot. Shutterstock

Każdy zabieg, który jest wykonywany pod narkozą, wiąże się z ryzykiem. Usuwanie kamienia nazębnego jest jednak zabiegiem stosunkowo prostym. Dlatego opiekun, który decyduje się u swojego psa na ściągnięcie osadu w gabinecie weterynaryjnym, nie myśli o tym, że może to być ostatni raz, kiedy widzi pupila żywego. Niestety do takiej sytuacji doszło w jednej z klinik weterynaryjnych we Włocławku. 11-letni york zmarł podczas zabiegu, a jego reanimacja się nie powiodła. Dlaczego tak się stało?

„Pojechałam tylko usunąć kamień z ząbków”

Około dwa tygodnie temu na Facebooku jednego z włocławskich gabinetów weterynaryjnych pojawił się wpis, w którym opiekunka 11-letniej suczki rasy yorkshire terrier wyraziła swój żal po stracie ukochanej psinki.

Lecznicy weterynaryjnej zarzuca m.in., że „oddała w ich ręce zdrowego psa, a zabrała martwego”. Stało się tak, ponieważ – jak sama pisze – podano nieodpowiedni rodzaj znieczulenia ogólnego i zaaplikowano za dużą dawkę leków. Zarzuciła też, że nikt z personelu nie wyraził skruchy po śmierci suczki.

„Walczyłyśmy o jej każdy oddech i bicie serca”

Była pieskiem ze zdiagnozowanym zapadem tchawicowym znacznego stopnia. Potwierdzonym w dwóch lecznicach weterynaryjnych. Na te badania sami Państwa skierowaliśmy. Badania przedzabiegowe krwi, przed wczorajszą sanacją jamy ustnej, zostały przez nas zalecone i wykonane w laboratorium zewnętrznym. Jest to tzw. dobra praktyka lekarska. Co więcej, skierowaliśmy Kikę na echo serca, by wykluczyć chorobę kardiologiczną, która błędnie została zdiagnozowana w innym zakładzie leczniczym.

Z komentarzy pod postem możemy dowiedzieć się, że york był leczony w tym gabinecie weterynaryjnym już od kilku lat, a podczas zabiegu usuwania kamienia nazębnego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Podjęta przez personel medyczny reanimacja nie przyniosła jednak skutku.

Zarzuca nam Pani, że nie skierowaliśmy Kiki na narkozę wziewną. Nie jest to, jak Pani uważa „lżejsza narkoza”, a inna. W przypadku Kiki nie zmieniłoby to nic, bo leki, które wczoraj otrzymała to leki, które stosuje się przed podaniem narkozy wziewnej. Wydawało mi się, że wczoraj to dokładnie Państwu wszystko wytłumaczyłam. Nad każdym naszym pacjentem pracuje cały zespół medyczny. W dniu zabiegu pacjent jest dokładnie ważony, a do jego stanu zdrowia dobierana jest przez anestezjologa odpowiednia narkoza. Każdy pacjent jest intubowany, podłączony pod tlen, monitorowany przez lekarza.

(…)

Pisze Pani, że nie było z naszej strony skruchy. Rzeczywiście nie było, bo nie czujemy się winni śmierci Kiki. Za to było wiele empatii. Wiem, że post ten pisała Pani pod wpływem dużych emocji, rozumiem to. Pewnie na Pani miejscu też czułabym złość i ból. Pani straciła przyjaciela, my pacjenta. Walczyłyśmy o jej każdy oddech i bicie serca i przegrałyśmy tę walkę – napisała Magdalena Wieczorek-Rączka, właścicielka gabinetu weterynaryjnego i lekarz weterynarii.

Jak podkreśla właścicielka gabinetu weterynaryjnego – „każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii, dlatego nie blokuje ani nie usuwa komentarzy, jednak nikt nie ma prawa do fałszywych oskarżeń”. W wypowiedzi dla włocławskiej gazety dodała też, że jeśli wciąż będą pojawiać się tego typu wpisy, to będzie „zmuszona nawołać panią pismem do zaprzestania oskarżania gabinetu i pracowników o taką sytuację”, a jeśli opiekunka yorka uważa, że został popełniony błąd, ma prawo skierować sprawę do sądu.

źródła: wloclawek.naszemiasto.pl , www.facebook.co

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się