27.05.2021
Była bita i zmuszana do rodzenia szczeniąt. Dziś Maya ma upragniony dom
Magdalena Olesińska
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ciemna i zimna klatka - to był cały świat tej psinki. Kiedy Maya stała się bezużyteczna i nie przynosiła zysku, chciano ją otruć trutką na szczury.
fot. www.instagram.com/maya_especial
To jedna z tych psich historii, która porusza serca. Maya, bo o niej mowa, to suczka rasy husky, która przez wiele lat nie zaznała dobroci ze strony człowieka. Jej życie było dalekie od zwykłej psiej normalności. Chociaż los był okrutny, to w końcu się do niej uśmiechnął. Pięć lat temu gehennę niepełnosprawnej suczki z pseudohodowli przerwała Silvia Rayssa.
Znała tylko najgorszą stronę człowieka
Kiedy obecna opiekunka zobaczyła Mayę, suczka piła własny mocz i jadła swoje odchody. Ten widok złamał kobiecie serce. Kto i dlaczego doprowadził psinkę do takiego stanu? Suczka była „maszynką do zarabiania pieniędzy”. Właściciele pseudohodowli zmuszali Mayę, by raz za razem rodziła szczenięta na sprzedaż. Nieodpowiednie warunki, brak opieki medycznej, a przede wszystkim niewyobrażalne cierpienie doprowadziły suczkę do choroby. Choroby, przez którą Maya stała się dla pseudohodowców bezużyteczna. Brak zysku i nieużyteczność psinki to powody, dla których chciano się jej pozbyć w niehumanitarny sposób – poprzez podanie trutki na szczury. Śmierci suczki i jej cierpieniu zapobiegła Silvia Rayssa, która zabrała Mayę z miejsca, które w ogóle nie powinno istnieć. „Nietrudno było dostrzec ulgę w oczach psinki zaraz po opuszczeniu pseudohodowli” – wspomina opiekunka Mai.
„Zamiast kupować życie, lepiej je ratować”
To jedno z przesłań, które na profilu instagramowym suczki głosi Sylvia. Maya pobyt w pseudohodowli przypłaciła zdrowiem i poranioną psychiką. Była związywana i bita, co ostatecznie doprowadziło do niedowładu tylnych kończyn. Kiedy trafiła pod opiekę Sylvii, była bardzo płochliwa i bała się dotyku ludzkiej dłoni. Potrzeba było aż półtora roku intensywnego leczenia, w tym transfuzji krwi, rehabilitacji i oswojenia, by suczka z jeszcze większą wiarą mogła patrzeć w przyszłość.
Dziś, po pięciu latach od koszmaru, Maya jest zupełnie inną sunią. Po tej przestraszonej i wychudzonej suczce nie ma ani śladu. Świetnie radzi sobie z poruszaniem się na specjalnym wózku inwalidzkim. Natomiast miłość i troska opiekunki przemieniły ją w niezwykle pogodną oraz szczęśliwą psinkę. Cały proces przemiany Mai można zobaczyć na Instagramie suczki – KLIK!
źródło: www.boredpanda.com | zdjęcie główne: www.instagram.com/maya_especial
Zobacz powiązane artykuły
08.11.2023
Pomagać, a nie szkodzić. Awantura o psa Czarka
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Historia psa Czarka, który miał z warszawskiego przedszkola trafić do schroniska, wzburzyła wielu. Zwłaszcza w internecie. A w rzeczywistości jest kolejnym przykładem na to, jak wiele osób podejmuje działania pod wpływem emocji, nawet nie mając do dyspozycji faktów.
undefined
07.11.2023
Kontrowersje wokół adopcji zwierząt – czy schroniska utrudniają adopcje?
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Skąd się biorą kontrowersje wokół adopcji zwierząt? Zwierzęta powinny mieć domy, a schronisko – miejsce na nowe czworonogi. Jednak wiele osób uważa, że pracownicy przytulisk utrudniają proces adopcji. Dlaczego czasem można odnieść takie wrażenie?
undefined
06.11.2023
Miłość od pierwszego... zdjęcia. Adopcja Tosi to historia o wyborze serca
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Adopcja to podróż pełna niespodzianek, emocji i wyzwań, a historia Tosi jest tego doskonałym przykładem. Przezwyciężając trudności, można znaleźć lojalnego przyjaciela na całe życie.
undefined