„Nosisz psa jak worek ziemniaków!” – internauci nie zostawili na Baronie suchej nitki

Znany muzyk Baron postanowił wybrać się z psem młodej aktorki Julii Wieniawy do groomera. Internauci są dla niego bezlitośni i krytykują go za to, co wydarzyło się po wizycie u psiego fryzjera.

Julia Wieniawa od blisko czterech miesięcy ma nowego pieska rasy maltańczyk, którego najprawdopodobniej kupiła w hodowli. Pupil celebrytki otrzymał imię Gustaw, a ona sama zwraca się do niego Gucio. W ten sposób Julia chciała zapełnić pustkę po Klasyku – psie, którego adoptowała wspólnie ze swoim byłym chłopakiem, Antkiem Królikowskim. W tamtym czasie tak mówiła o psach:

Nie chcę oczerniać ludzi, którzy kupują pieski, bo to też nie jest nic złego, to też są zwierzęta. Ja w swoim rodzinnym domu mam pupila, którego kupiliśmy z hodowli, ponieważ nie mogłyśmy mieć pieska ze schroniska, bo byłyśmy bardzo małe, więc musiałyśmy mieć pieska, który będzie dobry dla dzieci itd. I nie widzę nic w tym złego, bo ten czworonożny przyjaciel jest cudowny, bardzo go kocham – czytamy na jastrzabpost.pl

Kiedy para się rozstała, opiekę nad Klasykiem przejął aktor. Wraz z nowym pupilem, maltańczykiem Guciem, w życiu celebrytki pojawił się także nowy partner – Aleksander Milwiw-Baron (członek zespołu Afromental). Podczas gdy Julia miała poranną sesję jogi, obowiązki nad psem przejął jej chłopak. Baron postanowił wybrać się z psem Wieniawy do groomera. Internauci są dla niego bezlitośni i wcale nie chodzi jedynie o wizytę z czworonogiem u psiego fryzjera.

Już nie mogę dłużej ukrywać się z moją nową miłością…! Przedstawiam Wam Gustawa aka Gucio – obwieściła pod koniec stycznia na Instagramie Julia Wieniawa.

View this post on Instagram

Już nie mogę dłużej ukrywać się z moją nową miłością…! 😅🥰 Przedstawiam Wam Gustawa aka Gucio #mybaby #mistergustaw #mylove

A post shared by Julia Wieniawa-Narkiewicz (@juliawieniawa) on

Baron z psem Wieniawy u groomera, a…

Kilka dni temu Baron wybrał się z psem Wieniawy do groomera, a dokładniej do salonu spa dla zwierząt Iwony i Reggiego – niektórzy mogą ich kojarzyć z programu „Żony Hollywood”. Muzyk wraz z Guciem – tuż po odwiedzinach w psim salonie piękności – został przyłapany przez paparazzi. Internet obiegły zdjęcia, które wzbudziły wśród internautów ogromne emocje. Gucio wyszedł z salonu z pofarbowanym na fioletowo ogonem, jednak to nie wzbudziło wśród użytkowników mediów społecznościowych aż takiej sensacji. Być może ludzie są coraz bardziej przyzwyczajeni do widoku pofarbowanych pupili celebrytów. Co oczywiście nie jest jednoznaczne z tym, że to pochwalają.

… internauci nie pozostawiają na muzyku suchej nitki

Baron wybrał się z psem Wieniawy do groomera, ale internauci byli przede wszystkim wzburzeni tym, jak muzyk traktował psa Wieniawy. Fotoreporterzy uchwycili moment, w którym do Gucia podbiegł west, a członek zespołu Afromental, nie przerywając rozmowy przez telefonu, złapał Gucia za szelki i trzymał go w powietrzu. Zdjęcia można obejrzeć TUTAJ. To tylko nieliczne komentarze, które pojawiły się po publikacji fotografii (pisownia oryginalna):

„Nie bierz psa, jak go traktujesz jak worek ziemniaków”

 

„Jak on trzyma tego psa… Mógł go udusić albo uszkodzić tchawicę”

 

„Jestem zaskoczona, że dajesz ludziom targać swojego psa i nosić go jak zabawkę za szelki, rozmawiając sobie przez telefon”

 

„Julia, jesteś ładną kobietą ale Ci odbiło. Niestety. Dodatkowo nie jestem w stanie zrozumieć jak możesz bronić swojego chłopaka/kolegę jak podnosi TWOJEGO psa. Wystarczyło schować telefon i podnieść normalnie. Szkoda psa w tym wszystkim. Dodatkowo pofarbowany ogon świadczy o tym, że mentalnie jesteście chyba na tym samym poziomie. Szkoda, bo kiedyś byłaś normalna a teraz robisz z siebie gwiazdkę prosto z fioletowego dywanu”.

„Tylko na chwilę go podniósł, bo podbiegł inny pies”

Niepochlebne opinie pojawiły się także na profilu instagramowym Julii Wieniawy. Celebrytka postanowiła wytłumaczyć zachowanie swojego chłopaka:

Nic złego się nie stało. Gucio ma szelki, aby łatwo i bezboleśnie można było go podnieść w razie potrzeby. Alek akurat rozmawiał przez telefon i tylko na chwile go podniósł, bo podbiegł inny pies, po czym od razu go odstawił. Trwało to kilka sekund, a paparazzi specjalnie narąbali mnóstwo zdjęć, żeby powstał hejt. Naprawdę nie wiecie, jak przykro mi to wszystko czytać. Kocham zwierzęta, a Alek to już w ogóle – skomentowała właścicielka Gucia.

Warto jednak dodać, że takie podnoszenie psa – z behawioralnego punktu widzenia – jest dla zwierzęcia czymś bardzo szkodliwym. I nie chodzi tutaj nawet o to, czy pies miał na sobie szelki, czy obrożę. Psy porozumiewają się między sobą za pomocą mowy ciała – uniesione uszy, nastroszona na grzbiecie sierść, świdrujące spojrzenie czy podniesiony ogon – to jawne sygnały, które pies wysyła pobratymcowi. Natomiast Baron, podnosząc Gucia, doprowadził do sytuacji, że – w oczach westa – maltańczyk groźnie „urósł”. Tym samym do westa dotarł komunikat, który mógł wywołać atak.

Pamiętajcie – nigdy nie podciągajcie i nie unoście psa do góry, gdy ten nawiązuje kontakt z innym psem! Pozwólmy psom być psami i pogadać sobie po psiemu, powąchać się i obejrzeć się wzajemnie na swoich zasadach. My, ludzie, nie jesteśmy lepsi w psiej mowie ciała niż one same i raczej nigdy nie będziemy. Jeśli nic złego się nie dzieje, nie ingerujmy zbytnio w psie kontakty, bo przyniesie to więcej szkody niż pożytku.

Źródło: www.rmf.fm, zdjęcie główne agencja Forum

Autor: Magdalena Olesińska