Czy warto adoptować psa? - Psy.pl - mamy nosa!
Uśmiechnięty kundelek

Czy warto adoptować psa?

Kochają bardziej czy stwarzają większe ryzyko problemów? Zrobić dobry uczynek, ratując psa ze schroniska, czy nie? Jakie pułapki na nas czyhają?

Po co kupować psa, skoro można zapewnić dom potrzebującemu go biedakowi? Jeśli nie planujemy kariery wystawowej pupila, dużo przemawia za tym drugim rozwiązaniem. Ale warto pamiętać, że oprócz „za” ma ono „przeciw” – zwłaszcza jeśli ulegliśmy obiegowym opiniom o psach ze „schronu”.

Warunki udanej adopcji

Psa po przejściach może przygarnąć większość z nas. Rzecz w tym, że dopiero przygotowanie się do tego jest gwarancją sukcesu. Trzeba sobie odpowiedzieć na kilka pytań:

  • Na ile sugerujemy się wyglądem psa, ujrzanego na internetowej stronie albo w ogłoszeniu?
  • Czy jesteśmy gotowi zaakceptować to, że jego zachowanie nieco odbiega od naszych oczekiwań?
  • Czy jesteśmy skłonni współpracować z osobami pomagającymi nam w adopcji?
  • Jeśli pies okaże się problemowy, czy będziemy mieli motywację do pracy z nim?
  • Czy jesteśmy gotowi skorzystać z pomocy szkoleniowca lub behawiorysty?

Pułapka I. Mity o schroniskowcach

Pokutuje u nas przekonanie, że pies po przejściach, przyjęty do nowej rodziny będzie szczególnie wdzięczny. Zaznał głodu i strachu, więc teraz, pozbawiony trosk, powinien się wykazać, stając się psim ideałem: grzeczny, posłuszny, dokładnie taki, jakiego chcieliśmy…

Zapominamy, że pies to zwierzę. Będzie się zachowywał tak, jak dyktuje mu instynkt i jak nauczyły go poprzednie doświadczenia (zwykle niezbyt miłe). Stanie się posłuszny, o ile mu w tym pomożemy, pokazując mu w sposób dla niego jasny (a z psem, z którym nikt nigdy nie pracował, może to być trudne) zasady, które obowiązują w domu, wymagając od niego stosownego zachowania, ale też dając mu wiele z siebie: zapewniając możliwość ruchu, jeśli go potrzebuje, poświęcając czas na naukę, a przy tym wszystkim okazując cierpliwość, pamiętając o jego przeszłości.

Czasem słyszy się opinię, że psy ze schronisk bardziej kochają nowych właścicieli niż te pochodzące z dobrych hodowli, w których się nimi troskliwie zajmowano. Źródło tego przekonania może tkwić w tym, że czasami psy po przejściach wykazują zaburzenia emocjonalne przejawiające się np. w uporczywym lgnięciu do ludzi, wręcz przyklejaniu się do ludzkich nóg, jakby w strachu, że pozostawiony na sekundę człowiek zniknie. Nie jest to jednak dowód uczuć, tylko objaw problemów psychicznych psiaka.

Pułapka II. Fałszywe opinie

Bywa, że przygarniamy psa, którego nam zarekomendowano jako nieagresywnego czy spokojnego, a po kilku dniach spędzonych w domu okazuje się, że chce zjadać pobratymców na spacerach albo godzinami szaleje w mieszkaniu. Cóż, sprawdzanie charakteru w nienaturalnych schroniskowych warunkach może nie być miarodajne. Stres, obecność innych czworonogów, trudne warunki życia – to wszystko powoduje czasową zmianę zachowania. Z drugiej strony, nie wszystkie psy po przejściach mają problemy. A nawet jeśli się pojawią, często da się je – czasem z pomocą fachowców – rozwiązać.

Mity na temat adoptowanych psów są o tyle szkodliwe, że sugerując się nimi, czujemy się oszukani, gdy pies, który jakoby miał być nam wdzięczny, warczy na nas znad miski lub ucieka w siną dal, gdy tylko odepniemy smycz – czy tak może się zachować bezgranicznie kochający zwierzak? Ano może – jeśli nie nauczyliśmy go przychodzenia na wołanie, jak każdego innego psa.

Pies z rodziną
fot. Shutterstock

Pułapka III. Adopcja „na wcisk”

Niekiedy problemy z adoptowanymi psami bywają spowodowane przez działania osób zajmujących się adopcją. Dotyczy to czasem wolontariuszy ze schronisk, którzy mając pod opieką poszczególne zwierzaki, pragną szybko znaleźć im dom… Czasem taki opiekun nieświadomie usiłuje tak nagiąć opis podopiecznego, żeby pasował do wymagań osoby szukającej psa dla siebie.

Schroniskowi opiekunowie zwierząt i wolontariusze pośredniczący w adopcjach stykają się z tak trudnymi przypadkami, widzą tyle krzywdy i okrucieństwa, że niekiedy tracą wszelką wyrozumiałość wobec ludzi. Zdarza się, że oburza ich samo stawianie wymagań przez kandydatów na właścicieli: pies, powiadają, to nie robot ani mechanizm do programowania, to tylko zwierzę, nie można wymagać, żeby zachowywał się tak, jak nam się spodoba.

Sęk w tym, że trzeba odróżnić wymagania nierealne („proszę mnie zapewnić, że pies nigdy nie zachoruje i będzie zabawiał trzyletnie dziecko”) od takich, których spełnienie daje większą szansę na udaną adopcję. Jeśli np. ktoś pracuje poza domem i pies będzie zostawał kilka godzin sam, nie można proponować mu zwierzaka, u którego stwierdzono lęk separacyjny. Wprawdzie i na takie problemy są sposoby, ale potrzeba czasu i zaangażowania, na które nie każdego stać.

Pułapka IV. Brak wiedzy o schroniskach

Niektórzy ludzie nie wiedzą, że w Polsce schroniska to zwykle obozy przetrwania, a nie bezpieczne miejsca schronienia. Dlatego wiele psów, opuściwszy je, przejawia agresję wobec pobratymców. W zagęszczeniu panującym prawie w każdym schronisku, zwierzaki słabsze psychicznie przechodzą męki, zastraszane przez silniejsze osobniki. Adoptując psa, trzeba się liczyć z tym, że taki problem może – choć nie musi – się pojawić.

Mało który pies wychodzi u nas z wolontariuszami na spacery i jest uczony czegokolwiek – np. przychodzenia na wołanie. To dlatego dorosły zwierzak z przytuliska może chcieć uciekać. Z takim stworzeniem trzeba pracować cierpliwie jak ze szczeniakiem, wykorzystując do nauki przywołania smakołyki i… długą (10-15 m) linkę.

Na szczęście w schroniskach zdarzają się też istne perły – jak szorstkowłosy Sznurek, który w oceanie podobnych kundelków zwrócił na siebie uwagę, z własnej inicjatywy wyrzucając piłkę przez kraty do pracowników schroniska. Talent, który sam się ujawnił, pomógł temu niemłodemu psiakowi w znalezieniu domu po kilku latach schroniskowej niedoli. A inny kundelek z przytuliska, Gutek, odnosi sukcesy w agility i sportowym posłuszeństwie.

Chłopiec przytula psa
fot. Shutterstock

Jak zmniejszyć ryzyko nieudanej adopcji?

Zwłaszcza jeśli w domu są dzieci, szukaj psa z tzw. domu tymczasowego, w którym wolontariusz miał szansę sprawdzić jego reakcję na małych ludzi (a przy okazji być może także na psy i inne zwierzęta).

Jeśli nie stanowi dla ciebie problemu, że pies może urosnąć zbyt duży, weź małego, najlepiej dwumiesięcznego szczeniaka, którego masz szansę wychować (najlepiej, jeśli w schronisku jest jego matka i możesz zobaczyć, jak wygląda i jak się zachowuje – czy nie jest np. lękliwa).

Jeżeli wolisz psa dorosłego, nie bój się dać szansy starszemu – zwłaszcza jeśli znasz jego przeszłość i ktoś opowie ci o jego zachowaniu.

Postaraj się poznać zwierzaka przed ostateczną decyzją, wyjść z nim na spacer, przyjrzeć się jego reakcjom na świat poza schroniskiem.

Niektóre schroniska wydają psy do domów np. na wakacje czy święta – pozwoli ci to bliżej poznać kandydata na przyjaciela.

Wybierając psa, nie daj się ponieść emocjom, żebyś idąc po ratlerka, nie wyszedł z bernardynem, bo „on tak patrzył” – pamiętaj, że to decyzja na wiele lat!

Skąd brać psa po przejściach?

Jest wiele miejsc, z których można wziąć zwierzaka… Co wybrać?

Schronisko miejskie

Najpopularniejsze rozwiązanie. Zaletą jest duży wybór, wadą – to, że w większości z nich opiekunowie nie udzielą konkretnych informacji o charakterze psa. Poza tym w tak dużych skupiskach łatwiej o chorobę zakaźną.

Prywatne przytulisko

Na ogół mniejsza liczba psów, więc większe szanse na trafne obserwacje zachowania zwierzaka. Niebezpieczna może być chęć zareklamowania nam psa bez wad.

Dom tymczasowy

Komfortowa sytuacja – pies obserwowany wiele godzin na dobę w domu. Są dane o tym, jak znosi samotność, o jego temperamencie, zwyczajach i przywarach. Największe szanse na dokładne określenie charakteru.

Ulica

Tu nie my wybieramy psa, lecz on nas, wlepiając w nas przerażone oczy. Oczywiście pomóżmy mu. A potem rozważmy, czy możemy go zatrzymać, czy powinniśmy mu znaleźć odpowiedniejszy dom.

Kundelek i właścicielka
fot. Shutterstock

Co cię może zaniepokoić już po adopcji?

  • Zupełnie nie czuję sympatii do nowego psa! Co będzie, jeśli go nie polubię?
    Dziwne byłoby zapałanie gorącymi uczuciami do nieznanego zwierzaka, który trafił do nas przed kilkoma godzinami. Zwłaszcza gdy jest dorosłym stworzeniem, którego reakcji nie znamy i którego mowa ciała jest jeszcze dla nas obca. Cierpliwości, nic na siłę. Dajmy i sobie, i jemu trochę czasu.
  • Nasz pies rezydent jest załamany nowym domownikiem. Czy tak już będzie zawsze?
    Na szczęście psy to zwierzęta stadne i mamy spore szanse na to, że po okresie boczenia się i dąsów polubią się lub będą się tolerować. Zwłaszcza jeśli są przeciwnej płci i w różnym wieku (choć ekstremalny układ: szczeniak + staruszek też nie jest wskazany).
  • Pies nie szuka z nami kontaktu. Sprawia wrażenie, jakby nas nie dostrzegał.
    Może to być sygnał poważnych kłopotów behawioralnych, ale najczęściej to sposób, w jaki pies radzi sobie ze stresem w nowym miejscu. Nie zwracajmy na niego uwagi – poczekajmy, aż pierwszy do nas podejdzie. Pamiętajmy, że czas aklimatyzacji psa trwa trzy tygodnie. Nie oczekujmy więc, że zwierzak po przejściach będzie otwarty i chętny do współpracy od początku pobytu u nas.
  • Pies drepcze za mną krok w krok, bezustannie się we mnie wtula – zaczyna mnie to irytować.
    Gdy minie okres aklimatyzacji, zacznij spokojnie, konsekwentnie pokazywać psiakowi, że jest w stanie egzystować jako samodzielna jednostka, a nie tylko jako twój cień. Pomału ucz go pozostawania w innym pomieszczeniu (najpierw na parę minut) i na legowisku oraz podstawowych komend, a nawet sztuczek, bo w ten sposób uczysz go innego sposobu nawiązywania relacji z ludźmi (np. siadania obok czy leżenia w pobliżu w oczekiwaniu na komendę).
Autor: Paulina Łukaszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *