Dlaczego psy nami rządzą?


Pamiętacie rozbrajające wielkie oczy Kota w Butach w „Shreku”? Nikt nie mógł się im oprzeć. Nasze psy też znają takie sztuczki!

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak i dlaczego psy nami rządzą? Nasi ulubieńcy, zwłaszcza gdy czegoś od nas chcą, chętnie używają „szczenięcego spojrzenia”. Ich oczy się wówczas powiększają, a kąciki opadają. Oko wydaje się większe, ciemniejsze i… smutniejsze. Tak wyglądające psie oczy kojarzą nam się ze spojrzeniem bezbronnego, potrzebującego pomocy dziecka. I jak tu takiej istocie czegoś odmówić?

Co ciekawe, za zdolność do takich spojrzeń odpowiadają mięśnie oka, które wykształciły się u czworonogów w toku ewolucji. I jak twierdzą naukowcy, doszło do tego wyłącznie po to, by udomowione zwierzaki mogły lepiej się porozumiewać z ludźmi!

Nie złość się na psa

Czasami dochodzi do nieporozumień między nami i naszymi pupilami. Psie gesty uległości: pochylanie głowy, opuszczanie uszu, czołganie się, nerwowe oblizywanie się, ludzie biorą często za wyrażanie poczucia winy i wierzą, że pies wie, iż zrobił coś złego. Tymczasem takimi zachowaniami psy mówią innym psom: Nie atakuj mnie, nie mam złych zamiarów, pozostańmy w zgodzie. Gdy widzą nas zdenerwowanych, nie rozumieją, że to z ich powodu. Po prostu proszą nas, byśmy nie wyładowali złości na nich…

Psy nami rządzą i stroją do nas miny…

Psie miny najlepiej widać u ras krótkowłosych. Pewien zaprzyjaźniony pinczer – pies z gatunku niedotykalskich – opracował cały zestaw min mających zniechęcać przypadkowych przechodniów do bliższych kontaktów. I nie jest to wcale typowe dla psów pokazywanie zębów! Ów pinczer potrafi tak zmarszczyć pysk, że widnieje na nim wyraz dezaprobaty i niesmaku, który ludzie bardzo dobrze odczytują. Nie wyciągamy przecież ręki do stworzenia wyraźnie okazującego nam niechęć. Ten cwany psiaczek wypracował więc miny pomagające mu osiągnąć to, czego chce – święty spokój.

…bo my tego chcemy

Wiele psów w sytuacji, gdy czują się bezpieczne i rozluźnione, potrafi „się uśmiechać”. Ich wargi są wówczas rozciągnięte, źrenice rozszerzone, czworonóg całym ciałem, a zwłaszcza mimiką pyska pokazuje, że czuje się szczęśliwy i zrelaksowany.

Naukowcy uważają, że zmiany w budowie pyska naszych ulubieńców zostały wymuszone przez ludzi. Wybierali oni do hodowli psiaki mające bogatszą mimikę. Podobnie postępowali w stosunku do czworonogów, które dłużej wytrzymywały wpatrywanie się im w oczy (z natury psy tego nie lubią, bo odczytują to jako chęć konfrontacji). Ludzie podświadomie szukają w zwierzętach cech podobnych sobie, ponieważ je rozumieją (albo myślą, że rozumieją). Bo w towarzystwie istot potrafiących się z nami porozumieć czujemy się bezpieczniej.

Czego się nauczyły dla nas, by lepiej się z nami dogadywać?

To się nie stało z dnia na dzień. Latami, wiekami psy uczyły się z nami kontaktować i zmieniały się dla nas. Co robią dziś?

Przytulają się
Psy lubią kontakt fizyczny, w stadzie nieraz śpią przytulone. Ale dobrze nam znany gest przytulenia do ciała opiekuna pochylonej głowy i zamarcia w tej pozycji w bezruchu zdaje się wymyślony i zarezerwowany dla nas, ludzi.

Unoszą brwi
Dzięki temu oczy wydają się większe i smutne, co ma wywołać u człowieka emocjonalną, ciepłą odpowiedź. Za ten mechanizm odpowiadają specjalnie wykształcone u psów mięśnie duże oka. W wypadku wilków są one w dość szczątkowej formie, natomiast u naszych pupili na drodze ewolucji rozwinęły się bardzo mocno.

Dotykają nas łapą
Wśród psów to raczej gest dominujący – łapę kładzie na kłębie słabszego kolegi osobnik silniejszy. W relacjach z nami służy zaś do zwrócenia uwagi. W ten sposób pies stara się też nas pocieszyć. Nie uderza wtedy mocno, lecz lekko muska, jakby chciał powiedzieć: „hej, jestem tutaj!”.

Wytrzymują nasz wzrok
Dla psowatych długie wpatrywanie się w oczy jest przejawem złego wychowania i najczęściej prowokuje konflikt. My z kolei lubimy patrzeć na rozmówcę. Przez lata psy nauczyły się, że ludzie tak mają… Potrafią patrzeć nam w oczy, co my – podświadomie – odbieramy jako przejaw szczerości.

Kochasz? To mi to okaż!

Dlaczego psy nami rządzą? Nasze czworonogi nas tak oczarowały, że wierzymy, iż bezgranicznie nas kochają i są gotowe na wiele, by nas chronić i bronić. I tak jest!

Nie chodzi mi tylko o przysmak

Ktoś, kto patrzy na nas dużymi, pełnymi miłości oczami, może nas namówić na wiele – także na dodatkowy smaczny kąsek albo kolejny w tym dniu długi spacer. Czy to tylko sztuczka? Nie, bo silne emocjonalne przywiązanie psa do człowieka jest faktem. Co więcej, przez wieki towarzyszenia nam czworonogi nauczyły się bezbłędnie odczytywać nasze nastroje i reagować na nie.

Chcę cię pocieszyć!

Badacze z Uniwersytetu Johna Hopkinsa przeprowadzili eksperyment, w którym wzięła udział grupa kilkudziesięciu osób z psami. Właściciel był odizolowany od psa przezroczystymi drzwiami z zamkiem magnetycznym – żeby dotrzeć do człowieka, zwierzak musiał uderzyć w przegrodę na tyle silnie, aby mechanizm magnesu puścił, umożliwiając uchylenie drzwi. Po chwili neutralnego zachowania właściciel zaczynał płakać. Wszystkie badane psy natychmiast okazywały silne zdenerwowanie i zaczynały szturmować drzwi, próbując dostać się do opiekuna i go pocieszyć.

Pokonam wszystkie przeszkody

Przedostanie się do człowieka wymagało od zwierzaków użycia sporej siły. Niezależnie od rasy, wielkości i charakteru psy tak długo szturmowały przegrodę, aż udało się im włamać do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie rzucały się do właściciela, przytulając się do niego i liżąc.

Kocham cię i już!

Co ciekawe, robiły to także te zwierzaki, które na co dzień wydawały się mniej przywiązane do człowieka i miały z nim luźniejsze relacje – tyle że otwarcie drzwi zajmowało im więcej czasu. Słowem, niezależnie od tego, jak bardzo psy starają się nami manipulować, i tak ich przywiązanie jest i silniejsze, i bardziej szczere niż nasze – bo bezwarunkowe! A czy ty uważasz, że psy nami rządzą?

Autor: Paulina Łukaszewska