Czy gubernator Nowego Jorku porzucił swojego psa?


Zdarza się, że ludzie okrutni dla innych ludzi szczerze kochają zwierzęta. Czy tak jest też w tym wypadku? Czy przeciwnie: oskarżany przez kilkanaście kobiet o molestowanie były gubernator Nowego Jorku porzucił swojego psa?

Psy polityków to trudny temat, choć na szczęście rzadko się zdarza, by polityk porzucił swojego psa. Czworonogi bywają ich prawdziwymi przyjaciółmi, wybranymi z rozmysłem. Tak jak pupile byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy, który ze względu na alergię dzieci zdecydował się na portugalskie psy dowodne. Zdarza się też jednak, że politycy dają psy innym politykom… w prezencie. Kolekcjonerem żywych prezentów jest prezydent Rosji Władimir Putin. Ostatni to owczarek środkowoazjatycki o imieniu Wiernyj, którego dostał parę lat temu od prezydenta Turkmenistanu na 65. urodziny. Wcześniej otrzymał też owczarka bułgarskiego Baffi, a także akitę Jume i labradorkę Connie. Putin ma wprawdzie opinię miłośnika psów, ale jak wielu innych polityków, wykorzystuje je często w celach politycznych. Duża czarna Connie przestraszyła kiedyś – ku cichej uciesze właściciela – kanclerz Niemiec Angelę Merkel podczas wizyty dyplomatycznej, a Jume, przedstawicielka japońskiej rasy, towarzyszyła prezydentowi Rosji m.in. podczas konferencji z tokijskimi dziennikarzami.

Gubernator się wyprowadził, a pies został

A jaką rolę pełnił Captain, mieszaniec malamuta i husky, którego były już gubernator stanu Nowy Jork przygarnął jako szczenię trzy lata temu? Z pewnością miał ocieplić wizerunek polityka, który bardzo lubił się z nim fotografować. Wiele wskazuje jednak na to, że w tym wypadku był to kruchy dowód ludzko-psiej przyjaźni. Ten żywiołowy mieszaniec najwyraźniej nie otrzymał należytej opieki i wychowania. Wygląda na to, że nie zaspokojono jego potrzeb, nie zapewniono mu dużej ilości ruchu, jakiego potrzebują psy ras północnych, wyhodowane do ciągnięcia sań. Wszystko to razem sprawiło, że Captain ma na koncie kilka ugryzień, a współpracownicy gubernatora uważają go za trudnego w obsłudze. Zwłaszcza teraz, gdy Cuomo złożył rezygnację i wyprowadził się do swojej siostry… bez psa.

Czy Andrew Cuomo porzucił swojego psa? On zaprzecza, ale…

Przed wyprowadzką gubernator miał pytać personel, czy ktoś chciałby zatrzymać jego psa. Jeden z pracowników wziął go nawet na parę dni do domu, ale opieka nad nim go przerosła i zwierzak wrócił do rezydencji. Media zaczęły pisać o sprawie i zastanawiać się, czy gubernator porzucił swojego psa, a organizacja New York State Animal Protective Federation zaproponowała umieszczenie zwierzaka w schronisku. Wtedy rzecznik polityka wziął go w obronę. Twierdził, że propozycja skierowana do pracowników dotyczyła opieki nad psem tylko na czas urlopu ustępującego polityka. Po paru dniach głos zabrał na Twitterze sam Cuomo. Zamieścił zdjęcie z pupilem i napisał, że był zajęty monitorowaniem skutków tropikalnej burzy w Nowym Jorku. A Captain jest częścią rodziny i tak pozostanie. Wątpliwości budzi jednak fakt, że opublikowane zdjęcie zrobiono w zeszłym roku…

Żałoba po Bo

Zaledwie parę miesięcy temu Barack Obama żegnał swojego ukochanego psa Bo. Zwierzak towarzyszył mu w Białym Domu niemal przez cały czas urzędowania. Po zakończeniu prezydentury nikomu z rodziny nie przeszło nawet przez myśl, by pies miał zostać i nie przeprowadzić się ze wszystkimi w nowe miejsce. Dożył pod ich troskliwą opieką godnego wieku 12 lat, a rozłączył ich dopiero nowotwór, który zakończył życie Bo. Zarówno Barack Obama, jak i jego żona czule żegnali pupila w mediach społecznościowych, pisząc o nim wiele ciepłych słów. A jak się skończy historia psa byłego gubernatora Nowego Jorku? Czy jest szansa na happy end? Czy może Andrew Cuomo jednak porzucił swojego psa? Co o tym sądzicie?

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

źródła: https://www.businessinsider.com, https://www.today.com

Autor: Dorota Jastrzębowska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments