Porady dla psiarzy! Jak oduczyć psa pogoni?


Przejeżdżający rower czy samochód bądź przebiegające dziecko często są dla naszego pupila niezwykle interesującym i atrakcyjnym obiektem. Jak oduczyć psa pogoni?

Tajwan to mieszaniec owczarka niemieckiego. Jest bardzo energiczny i wszędzie go pełno. Uwielbia ruch i bieganie za piłką, może ją gonić do upadłego. Opiekunowie mają z nim taki problem, że goni wszystko, co się rusza. Samochody, rowery, biegaczy, dzieci, koty… Żadne metody nie pomagają! Co robić? Jak oduczyć psa pogoni?

Tego zdecydowanie nie polecamy!

Krzyczenie na psa
Pies goniący uciekający obiekt jest w tak dużych emocjach, że nic do niego nie dociera. Krzyczenie niczego go nie nauczy, a jedynie sprawi, że pies może zacząć się ciebie bać.

Spuszczanie psa ze smyczy
Samo gonienie jest dla psa tak przyjemne, że każda okazja, kiedy może to robić, jest nagrodą samą w sobie. Dlatego psa, który goni pojazdy, trzymaj zawsze na smyczy lub długiej lince.

Zabawa frisbee
Frisbee to uciekający talerz, który pies ma złapać w locie. Jeśli twój zwierzak nie ma problemu z gonieniem, możecie się w to bawić. Ale gdy ma, zrezygnuj z frisbee, by nie pogłębiać problemu.

Zachowanie Tajwana nie jest czymś wyjątkowym. Wiele psów ma ten problem, że goni uciekające czy też szybko przemieszczające się obiekty, a właściciele są w tej sytuacji bezradni. Sprawa jest poważna, bo pies goniący samochód może pod niego wpaść. Gdy ruszy w pościg za dzieckiem, może je przestraszyć, a nawet zrobić mu krzywdę. Dlatego nie wolno tego problemu bagatelizować, trzeba zacząć działać! Tylko jak? Jak oduczyć psa pogoni?

Skąd ten problem?

Nie da się ukryć, że psy to drapieżniki, choć gdy patrzymy na nie, jak śpią w naszych łóżkach, możemy o tym zapomnieć. Polowanie leży w ich naturze i trudno im się tego wyzbyć, mimo że my wolelibyśmy, by w każdym kocie widziały przyjaciela. Gonienie to element tzw. łańcucha łowieckiego, w którego skład wchodzą: tropienie, wypatrywanie ofiary i pogoń za nią, chwycenie jej i rozszarpanie. Psy rasowe były hodowane w ten sposób, by jedną z cech podkreślić. I tak na przykład teriery lubują się w rozszarpywaniu – kojarzycie pewnie widok jack russell terriera, który trzyma w pysku maskotkę i szybko porusza głową w prawo i w lewo, jakby chciał ją rozłożyć na czynniki pierwsze. Z kolei wyżły miały przede wszystkim tropić – i do dziś uwielbiają węszyć, szczególnie gdy wyczują dziką zwierzynę. Natomiast u owczarków wzmacniano gonienie i chwytanie. Już wiecie, skąd problem?

Owczarki po prostu uwielbiają gonić uciekające obiekty, bo w tym celu zostały wyhodowane! Jasne, można coś z tym zrobić, ale nie należy zrzucać winy na złe wychowanie przez właściciela czy – co jeszcze gorsze – oskarżać psa o agresję. Gonienie i chęć złapania „ofiary” to część owczarkowej natury. A „ofiarą” może się stać wszystko, co przypomina uciekającego zająca, a więc piszczące i biegające dziecko czy szybko przemieszczający się motocykl. Skoro wiemy już, na czym polega problem i dlaczego dotyczy tylko niektórych ras psów, przejdźmy dalej. Jak pomóc Tajwanowi?

Zabawa zamiast pogoni

Kłopot z gonieniem uciekających obiektów jest taki, że sprawia ono psu ogromną przyjemność. Trudno więc znaleźć coś, co będzie równie atrakcyjne jak samo gonienie – to tzw. zachowanie samonagradzające. Warto jednak spróbować przekierować psa na szarpak, np. taki ze sztucznego futerka, którym będziemy poruszać i na niby uciekać. Trzeba to jednak zrobić w odpowiedniej odległości od bodźca pobudzającego psa – przynajmniej na początku nauki starajmy się być jak najdalej od roweru czy samochodu. Później, w miarę postępów, możemy stać coraz bliżej, jeśli tylko widzimy, że pies jest w stanie bawić się szarpakiem, a nie chce „zabić” samochodu.

Na ćwiczenia dobrze jest się umówić z kimś, kto będzie jechał motorem czy też rowerem i zgodnie z naszymi zaleceniami będzie się oddalał lub przybliżał do psa. Takie kontrolowane ćwiczenia mogą bardzo psu pomóc – pod warunkiem że nie będzie równocześnie narażony na kontakt z uciekającymi obiektami. Dlatego w okresie treningów odpuśćmy sobie spacerowanie przy ruchliwych ulicach albo wzdłuż ścieżek rowerowych.

Kontrola to podstawa

Zastanawiacie się pewnie, czy Tajwan nie ucieknie z miejsca ćwiczeń i czy nie wybierze – wbrew naszym oczekiwaniom – gonienia samochodu zamiast futerka. Spieszymy z odpowiedzią: nie będzie miał takiej możliwości! Dlaczego? Ano dlatego, że będzie na smyczy lub długiej, dziesięciometrowej lince. Początkowo warto ćwiczyć na 2-3-metrowej smyczy, a w miarę postępów wydłużać psu linkę. Pierwsze próby odpięcia psa ze smyczy można podjąć po kilku miesiącach, ale jeśli i tak wybierze pogoń za samochodem, trzeba wrócić do linki.

Bywają psy, szczególnie starsze, które przez całe życie goniły rowerzystów i mają to zachowanie tak utrwalone, że już zawsze muszą chodzić na uwięzi. Choć z pewnością są w stanie przekierować swoją uwagę na szarpak i – co wcześniej się nie zdarzało – widząc motocykl, patrzą na właściciela w poszukiwaniu futerka, a nie skupiają się na tym „strasznym” obiekcie.

Jak oduczyć psa pogoni? To ci się przyda!

Szarpak z futerkiem – prawie każdy pies oszaleje na jego punkcie, szczególnie jeśli wprawisz go w ruch! Większość ma linkę do trzymania. Kosztuje ok. 30 zł.

Linka lub długa smycz – psa, który ucieka, nie można spuszczać, by nie dawać mu okazji do gonienia. Ćwiczcie na smyczy, a potem na lince. Koszt to 20 zł.

Szelki typu guard – jeśli pies, chcąc dopaść samochód, dusi się na obroży, może zrobić sobie krzywdę. Zmień ją na szelki. Ceny zaczynają się od 40 zł.

Rowerzysta – do ćwiczeń potrzebujesz pozoranta z pojazdem, który ma w zwyczaju gonić twój pies. Może to być znajomy na rowerze lub w samochodzie.

Ważna sekunda

Wiemy już, że przekierowujemy psa na zabawkę, najlepiej szarpak. Dlaczego nie na jedzenie? Smakołyki są dobre, ale do uczenia komend. Tutaj potrzeba nagrody, która pozwoli psu wyładować emocje i to najlepiej w ruchu. Dlatego zabawa z właścicielem, który w zabawkę tchnie życie, może się stać na tyle atrakcyjna, że pozwoli psu rozładować emocje, jakie normalnie włożyłby w gonienie odjeżdżającego pojazdu.

Uwaga! Zabawkę (ukrytą np. w tylnej kieszeni) pokazujemy pupilowi w momencie, gdy tylko zauważy „straszny” pojazd, ale jeszcze na niego gwałtownie nie zareaguje. W przeciwnym wypadku, jeśli damy psu poszczekać, a z zabawką ujawnimy się dopiero po chwili, przez przypadek… nagrodzimy psiaka za to, że chciał pogonić samochód! Dlatego tak ważne jest, by precyzyjnie wyłapać ten kluczowy moment.

Tylko nie piłka

Tajwan uwielbia biegać za piłką. Właściciele często mu ją rzucają, nieraz nawet przez pół godziny. I w tym kłopot! Na czym bowiem polega aportowanie piłki? Pies goni szybko uciekający obiekt, wszystko dzieje się w dużych emocjach, adrenalina szybuje w górę… Czy coś wam to przypomina? Dokładnie to samo dzieje się z psim ciałem i w psiej głowie, gdy chodzi o gonienie np. kota!

Dlatego rzucanie Tajwanowi piłki należałoby ograniczyć (dwa razy w tygodniu, jednorazowo nie więcej niż pięć rzutów), a w początkowym okresie treningów z niegonienia w ogóle zrezygnować z takiej zabawy. Wyciszające, uspokajające zabawy z piłką to szukanie jej (chowamy ją za najbliższym drzewem) lub rzucanie, gdy pies siedzi, i pozwolenie na pójście po nią, gdy już leży. Wszystko po to, by nie gonił jej, kiedy „ucieka” niczym rower czy motor.

Co jeszcze pomoże?

Jak jeszcze można oduczyć psa pogoni? Tajwanowi poza treningiem pomogłyby długie, relaksujące spacery, z dala od ulic i zabudowań. Najlepiej na lince, by nie miał możliwości niczego pogonić. Dlatego warto, kiedy to tylko możliwe, zabierać go na wycieczki za miasto, gdzie będzie mógł spokojnie powęszyć i rozluźnić ciało. W takim nastroju łatwiej mu będzie zachować spokój, gdy już wróci do miasta.

Autor: Aleksandra Więcławska