Pies w rozmiarze XXL - Psy.pl - mamy nosa!
Kobieta z wielkim psem

Pies w rozmiarze XXL

Pies musi być duży – ten pogląd podziela wielu z nas, choć nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji takiego wyboru. Jeśli ty też marzysz o psie w rozmiarze XXL, przeczytaj ten tekst – trochę na zachętę, a trochę ku przestrodze...

Ale lwy! – usłyszałam kiedyś, wędrując po centrum Warszawy z zaprzyjaźnioną mastifką angielską i fila brasileiro. Autor tego komentarza – robotnik stojący na rusztowaniu – nie był jedyną osobą, która się nam przyglądała. Co to za rasa? Ile je taki pies? Czy jeszcze urośnie? – oto standardowy zestaw pytań zadawanych właścicielom czworonożnych olbrzymów.

Zalety wielkiego psa

Zawsze lubiłam duże psy, chyba dlatego że tak miło jest się do nich przytulić – przyznaje Beata Zalewska, hodowczyni mastifów angielskich z podwarszawskiego Konstancina.

Wielu właścicieli docenia tę możliwość fizycznego kontaktu, postrzega swoich pupili jak partnerów w pracy i wypoczynku. Podczas gdy małe psy budzą uczucia opiekuńcze, brytany wydają się kompanami bardziej serio.

Kolejna różnica dotyczy pobudliwości – maluchy są na ogół bardzo pobudliwe, nawet ich procesy fizjologiczne przebiegają szybciej niż u dużych osobników. Te wielkie mają wysoko ustawioną poprzeczkę, powyżej której stwierdzają: „jestem zdenerwowany, zły, rozdrażniony”. Coś, co rozzłościłoby mniejszego czworonoga, olbrzyma raczej nie wyprowadzi z równowagi.

Na przykład małe, szczekające tuż pod nogami „wielkopsa” stworzenie tego samego gatunku zazwyczaj nie jest postrzegane przez niego jako przeciwnik – choć oczywiście nawet najspokojniejszy brytan ma granicę wytrzymałości…

Nie bez znaczenia jest też funkcja odstraszająca, jaką pełni duży pies – czy to biegający po posesji, czy spacerujący ze swoim panem. Nie musi demonstrować agresji, wystarczy, że jest – mało który menelik zdecyduje się zaczepić człowieka, obok którego kroczy sześćdziesięciokilogramowy towarzysz.

Dla kogo gigant?

Wbrew pozorom psy olbrzymy nie są jedynie dla mierzących blisko dwa metry wzrostu przedstawicieli rodzaju ludzkiego. Z 60 albo 80 kilogramami psa mało kto poradzi sobie siłą. Liczy się raczej siła psychiczna, której nie wolno mylić ze skłonnością do używania przemocy. Problem w tym, że wiele osób bezpodstawnie wierzy, iż są „urodzonymi przywódcami”. Tymczasem nasze słabości szybko wyjdą na jaw, zwłaszcza gdy trafimy na rasę (lub osobnika) niepozbawioną ciętości.

Poza silną osobowością olbrzymy wnoszą zwykle do naszego życia nieporządek. Dużo ras o luźnych faflach… pluje, brudząc meble, tkaniny, ściany. Poza tym im większy pies, tym więcej wnosi do mieszkania błota i piachu. Właściciel molosa czy dużego owczarka powinien się więc zdystansować wobec powszednich spraw typu sprzątanie…

Większość bardzo dużych psów nie wymaga dużej ilości ruchu (albo wręcz nie jest to dla nich wskazane). Miłośnik wielogodzinnych wypraw rowerowych może się zatem poczuć rozczarowany, gdy jego dogue de bordeaux albo mastif neapolitański kategorycznie odmówi towarzyszenia mu w tych eskapadach.

Z pewnością nie są też wielkie psy odpowiednim materiałem na przyjaciół osób z trudem wiążących koniec z końcem. Utrzymanie olbrzyma w zdrowiu i dobrym samopoczuciu sporo kosztuje.

Mity o olbrzymach

  • Psi olbrzym je ogromne ilości karmy
    Niekoniecznie. Zapewne obiadowa porcja nowofundlanda czy mastifa zrobi piorunujące wrażenie na właścicielu króliczego jamnika, ale najważniejsza jest jakość karmy. Oszczędzanie na niej to prosta droga do niekończących się wizyt w lecznicy – z coraz to nowymi przypadłościami.
  • Wielki pies może bawić się z małym,bo ma wrodzony instynkt opiekuńczy
    Duże psy są często poczciwymi „wujkami” dla znacznie mniejszych, młodych psiaków. Cóż z tego, skoro bywają też wujkami bardzo nieuważnymi… Mogą zranić malucha niechcący.
  • Olbrzymy to takie łagodne ciapy
    Takie sprawiają wrażenie, ale wyprowadzone z równowagi reagują nadspodziewanie szybko. Długo trwa też ich wyciszanie.
  • Duże psy lubią dzieci
    Duże psy miewają wysoki próg pobudzenia – niedelikatne zachowania dzieci są więc przez nie przyjmowane z niebywałą cierpliwością. Lepiej jednak nie testować, gdzie się kończy granica wytrzymałości olbrzyma; kiedy dziecko ją nieświadomie przekroczy, skutki będą bardzo poważne. Fakt, że pies godzi się na skakanie po głowie, wchodzenie na niego czy próby jeżdżenia na nim, nie oznacza jeszcze, że to lubi.

Pułapki XXL

W przypadku mastifa angielskiego miesięczne koszty to 500-600 zł. Nie chodzi nawet o ilość jedzenia, jaką pochłaniają wielkie psy, tylko o jego jakość: są to często zwierzaki o dość delikatnym przewodzie pokarmowym, toteż najtańsza supermarketowa karma albo resztki z talerzy domowników nie wchodzą w grę – szybko spowodują problemy natury zdrowotnej i dodatkowe wydatki. A koszty leków rosną wprost proporcjonalnie do wielkości psa.

Na dodatek większość dużych ras nie jest długowieczna. Ani się obejrzymy, jak pupila dosięgnie starość albo, odpukać, zachoruje. Wówczas odkryjemy, jak trudno opiekować się bardzo ciężkim i często bezwładnym delikwentem…

Kiedy Toro zachorował, do znoszenia go po schodach musieliśmy z mężem zatrudnić jeszcze jedną osobę – opowiada Magdalena Solnicka, właścicielka dogo canario, która mieszka w domu jednorodzinnym, ale z dużą liczbą schodów.

Na początku naszej drogi z psem nie myślimy zwykle o takich pozornie nieistotnych szczegółach. Stąd apel do osób mających mieszkanie na trzecim piętrze bez windy i nieplanujących przeprowadzki, by jeszcze raz przemyślały decyzję o zakupie molosa – zwłaszcza że psy dużych ras są na ogół zagrożone dysplazją stawów biodrowych.

Spacer z ogromnym przyjacielem też ma swoje minusy. Czasem wychodzenie z wiaderkiem i saperka zamiast woreczka wydawałoby się najlepszym wyjściem z sytuacji…

Bojowa czkawka

Poprzeczka świętej cierpliwości dużego psa jest na ogół zawieszona wysoko, szczególnie w rasach od bardzo dawna już hodowanych głównie jako psy towarzyszące i ozdobne. Te, które mają bardziej użytkowe, bojowe dziedzictwo, mogą jednak przysparzać więcej problemów.

Nasz dogo canario pierwszą bójkę odbył w wieku… siedmiu miesięcy. Został wtedy zaatakowany przez starszego, agresywnego samca – opowiada Magda Solnicka.

Kiedy właściciele zobaczyli, jak wygląda taka walka w wykonaniu ich ukochanego psa, wprowadzili środki bezpieczeństwa, np. nie poruszał się w miejscach publicznych bez kagańca. Bardzo dużo pracowali nad jego posłuszeństwem, ale mimo to wyrósł na osobnika dominującego i chcącego się sprawdzać z innymi psami.

Kochaliśmy go bardzo, a jednak życie z nim najłatwiejsze nie było. Nawet gdy sami mieliśmy oczy dookoła głowy i staraliśmy się kontrolować otoczenie, czasem zdarzał się bezmyślny właściciel beztrosko spuszczający psa tuż przy naszym albo, co gorsza, ktoś, kto koniecznie chciał wypróbować swojego czworonoga w walce z naszym „potworem”. Nauczyłam się jednego: nasz pies, na co dzień powolny, spokojny, wręcz wolno myślący, w chwili pobudzenia zmieniał się nie do poznania: reagował w ułamku sekundy, wpadał w wściekłość i trudno go było odwołać. A że ważył tyle, ile ja – można sobie wyobrazić, jak bardzo bałam się niebezpiecznych sytuacji na spacerze – opowiada Magda.

Beata Zalewska nie przeżywała tak dramatycznych momentów. Przyznaje, że nie widziała nigdy naprawdę rozjuszonego, rozwścieczonego mastifa i raczej nie chciałaby zobaczyć… Wystarczyła jej próbka w postaci solidnie podenerwowanych dwóch samców mastifa, które udało się rozdzielić, zanim na dobre dały się ponieść emocjom.

Dwie zaprzyjaźnione suki wspomniane na początku tekstu – mastifka i fila – też w pewnym momencie zaczęły walczyć. Każde starcie kończyło się ranami, a szans na rozdzielenie tak dużych psów nie ma, gdy w domu jest akurat tylko jedna osoba. Zresztą nawet dwie będą miały z tym problem. Warto mieć to na względzie, gdy planujemy powiększyć domowe stado o kolejnego olbrzyma…

Chłopiec robi zdjęcie dużemu psu
fot. Shutterstock

Życie nad psem

Teoretycznie psy nie muszą mieszkać w ogromnych mieszkaniach. Nasze domy są wszak dla nich odpowiednikiem bud, więc duża przestrzeń mieszkalna, o ile mają możliwość wychodzenia na długie spacery, nie jest im do niczego potrzebna. W wypadku psich gigantów też niby tak jest. Niby…

Próby mieszkania z ukochanym stworzeniem gabarytów sporego osła w dwudziestometrowej kawalerce są bowiem dość karkołomne. Co prawda się zdarzają, ale nasz gatunek ma wtedy niejakie trudnosci z przystosowaniem się do życia nie tyle z psem, ile nad psem – przeskakiwania nad jego cielskiem w drodze do wnęki kuchennej, blokowania się w ciasnym korytarzu czy też przytulania do pupila na rozkładanej kanapie, bo tylko jeden taki mebel zmieścił się w małym mieszkanku.

Eksperymenty z zagęszczaniem powierzchni życiowej wykazały, że ciasnota jest niebezpieczna. Nie każdy właściciel dużego psa ma z nim idealne układy. Problemy wyjdą na jaw szybciej i w większym natężeniu właśnie w małym mieszkaniu, choćby dlatego że ciągłe przepychanie się, wpadanie na siebie i zdobywanie kawałka miejsca zwiększa możliwość wystąpienia konfliktów.

Decydując się na brytana w kawalerce, warto też zawczasu pomyśleć o rzeczach z pozoru błahych. Ot, choćby o tym, że im większy pies, tym więcej będziemy mieli w domu jego specyficznego zapachu i błota wniesionego na wielkich łapach – a wszystko to da się nam we znaki znacznie bardziej niż w trzypokojowym mieszkaniu o powierzchni 80 m.

Zamiary na siły

Pewien kaukaz nie lubił wizyt u weterynarza. Pani domu wymyśliła więc cały ceremoniał odwiedzin: lekarz czekał w pobliżu głównego wejścia, a ona przekradała się do tylnej bramy i robiła tam sporo hałasu. Pies ruszał ku tylnemu wejściu, żeby zaprowadzić tam porządek, a wtedy weterynarz mógł niepostrzeżenie wejść na posesję.

Najwięcej właścicieli niewydolnych wychowawczo wobec swojego wielkiego pupilka rekrutuje się spośród osób starszych. Olbrzymi pies często bowiem bywa spełnieniem wieloletnich marzeń. Ludzie nie myślą o tym, że rozkoszny szczeniak zamieni się w cięższego od nich osobnika ani o tym, że sami zaczynają już tracić siły i mogą nie dotrzymać mu kroku. Dlatego eksperymenty z ekstremalnie dużymi psami lepiej zaczynać wcześniej, a nie dopiero na emeryturze…

Autor: Paulina Łukaszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także
  • dwbem
    dwbem 4 czerwca 2017 o 18:32

    Faktycznie molosy nie są dla każdego ale ja mam od ponad 35 lat rottweilery, w porywach bywały 4 w mniejszym niż obecnie mieszkaniu w bloku, w osiedlu, na szczęście na parterze.
    Potrafiłam w jednej ręce wyprowadzać dwie suki lub parę a mam 153 cm wzrostu i ważyłam poniżej 50 kg. Mimo to dawałam radę bo po pierwsze wszystkie od szczeniaka socjalizowałam ze światem, po drugie zawsze panowałam nad nimi nie siłą fizyczną a siłą psychiczną. I do dzisiaj a mam już prawie 77 lat nie miałam konfliktów ani z psami ani z ludźmi wokół siebie bo psy mimo szkolenia policyjnego na obronne były zawsze łagodsne i przyjazne dla całego otoczenia a w stosunku do słabszych i mniejszych szalenie cierpliwe iopiekuńcze.Czyli można ale trzeba doskonale wiedzieć jakie psy się ma i jak z nimi postępować, żeby nie mieć wrogów w otoczeniu.

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *