Żmije bardziej aktywne niż zwykle? Uważajcie na spacerach!


Coraz dłuższe i cieplejsze dni skłaniają do dłuższych spacerów z pupilem. Warto wiedzieć, że nie tylko kleszcze stanowią zagrożenie. Na spacerze z psem możesz spotkać także... żmiję zygzakowatą.

Mówi się o tym, że w tym roku mamy prawdziwą plagę kleszczy. Owszem, jest ich naprawdę dużo, to prawda! Jednak nie tylko na kleszcze musimy uważać, gdy udajemy się z psem do lasu czy na polankę. Ciepłe dni i czasowe odizolowanie ludzi od świata zwierząt sprawiły, że obecnie coraz więcej osób spotyka na drodze węże. Spotkanie psa ze żmiją zygzakowatą może zakończyć się tragicznie, dlatego zachowaj czujność! Co robić?

Na spacer do lasu? Byle ostrożnie!

Kiedy idziemy na spacer do lasu, musimy wziąć pod uwagę to, że zwierzęta odzwyczaiły się nieco przez czas obostrzeń zakazujących wstępu na jego teren, że mogą w nim spotkać człowieka. Mniejszy ruch na leśnych ścieżkach zwiększa obecnie prawdopodobieństwo spotkania dzika czy właśnie żmii zygzakowatej, jedynego jadowitego węża, jaki żyje na terenie Polski. Kliniki weterynaryjne informują, że mają coraz więcej psich pacjentów po niebezpiecznym spotkaniu z tym wężem. Jedna z klinik na Śląsku nie tak dawno napisała ostrzeżenie, że w ciągu dziesięciu dni ratunkowego dyżuru miała pięciu pacjentów ukąszonych przez żmiję zygzakowatą! W tym samym czasie pojawiają się informacje o niebezpiecznych spotkaniach psów z dzikami.

Las to królestwo zwierząt, a my jesteśmy w nim tylko gośćmi. Musimy brać pod uwagę ryzyko różnych spotkań, niekoniecznie przez nas oczekiwanych. Już jakiś czas temu mówiono i pisano o znacznie większym występowaniu w Polsce żmii zygzakowatej. Teraz, niestety, coraz więcej osób spotyka tego węża na spacerach.

Gdzie najczęściej można spotkać żmije?

Na polankach, na stosach kamieni przy lesie, a także w tych wszystkich miejscach, które są dobrze nasłonecznione, gdyż żmije lubią wygrzewać się w promieniach słońca. Żmija lubi także przecinki w podmokłych lasach, więc i tam trzeba uważać. Widywana jest także coraz częściej na różnych łąkach i terenach porośniętych wysoką trawą. Z zimowego snu budzi się w marcu, a od kwietnia zaczyna okres godowy.

Co zrobić, jeśli ją zobaczymy? Oddalmy się spokojnie. Jeśli akurat idziemy z psem na smyczy, to absolutnie nie pozwólmy mu podchodzić do węża. Żmija atakuje tylko wtedy, gdy wejdziemy z nią w jakikolwiek kontakt. Nie atakuje aktywnie, ale w obronie własnej. Woli wybrać ucieczkę niż walkę, ale gdy poczuje się osaczona, może ukąsić. Niestety, nasze psiaki są bardziej zagrożone ukąszeniem niż my, bo wąż wzbudza ich ciekawość i chęć zaczepki. Pies może więc zostać ugryziony w łapkę, oberwać w pyszczek lub w jeszcze inne miejsce.

Objawy ukąszenia przez żmiję zygzakowatą

Po ugryzieniu zaczyna się robić miejscowy obrzęk. Często widać także charakterystyczne ślady po ukąszeniu – dwie małe ranki. Można zaobserwować również ciemny płyn, sączący się z rany po ugryzieniu. Pies może też kuleć, jeśli oberwał w kończynę. Może ona stać się czerwona i spuchnięta. Jeśli jednak, jakimś cudem, od razu nie zauważymy pewnych objawów, to po upływie kilku godzin zaczną pojawiać się na skórze psa krwiste pęcherze. To alarm! Jeśli nie wyleczy się tych pęcherzy, to kolejnym etapem będzie spowodowana toksynami martwica tkanek i uszkodzenie układu nerwowego.

Co zrobić, kiedy spotkanie psa ze żmiją zygzakowatą skończy się ukąszeniem?

Lepiej, aby do tego nie doszło. Jeśli jednak spotkanie psa ze żmiją zygzakowatą zakończyło się ukąszeniem, warto mieć wiedzę, co wówczas zrobić. W takiej sytuacji należy być mimo wszystko opanowanym, aby móc dobrze i szybko zadziałać. Jeśli puszczamy psa na polankę luzem, to nie zawsze jesteśmy w stanie w pierwszej chwili zobaczyć, że coś się stało. Jednak pies zapewne pokaże, że coś jest nie tak, bo będzie odczuwał duży ból. Chociaż bywają takie psy, które w pierwszej chwili odczuwania bólu mogą tego nie pokazać.

Zachowaj spokój i zabierz psa do weterynarza

Pies, którego ukąsi żmija zygzakowata, powinien być jak najszybciej zawieziony do lekarza weterynarii. Tutaj naprawdę liczy się czas. Weterynarz powinien zrobić psu odpowiednie badanie kliniczne i wdrożyć leczenie. Jeśli nie podejmie się leczenia, ukąszenie żmii zygzakowatej może doprowadzić do śmierci psa. Czy jednak możemy jakoś zareagować, zanim zawieziemy psa do lecznicy? Tak, możemy udzielić psu pierwszej pomocy w tej sytuacji. Przede wszystkim trzeba jak najmocniej ograniczyć ruch czworonoga. Musisz też zachować spokój, bo pies wyczuwa twoje emocje. Stres nie jest tutaj sprzymierzeńcem.

Jeżeli żmija ukąsiła psa w łapę, to możesz założyć lekką, uciskową opaskę powyżej zadanej psu rany. Dobrze, żebyś miał przy sobie czystą wodę, aby móc oczyścić miejsce ukąszenia. Dobrym pomysłem jest noszenie do lasu czy na polankę, małej, psiej apteczki, by móc zareagować od razu – rana po ukąszeniu żmii zygzakowatej powinna zostać dokładnie przemyta i zabezpieczona opatrunkiem jałowym. Dzięki temu możesz powstrzymać proces zakażenia. Nigdy nie powinno się nacinać rany ani upuszczać krwi.

pies u weterynarza
fot. Shutterstock

Warto wiedzieć, że żmija nie musi wstrzyknąć jadu przy ukąszeniu. To akurat dobra wiadomość. Jednak zawsze należy psa pokazać lekarzowi weterynarii, który oceni sytuację. Jeśli jad został wstrzyknięty, to jedyne antidotum na ten jad, antyoksynę, podaje się psu do sześciu godzin od momentu ukąszenia. Lekarz może jednak stwierdzić po dokładnym zbadaniu psa, że nie jest ona konieczna. Warto też pamiętać o tym, że antyoksynę podaje się czworonogowi tylko raz w ciągu jego życia. Następna taka dawka mogłaby się bowiem skończyć wstrząsem anafilaktycznym.

Autor: Agnieszka Czylok