Strażak adoptował psa, którego wcześniej uratował. Właściciel nie chciał leczyć zwierzaka

fot. Shutterstock

Jeden strażak adoptował psa, którego wyniósł z pożaru, drugi przygarnął zwierzaka, którego wyciągnął ze studni.

Jeszcze kilka tygodni temu strażak Malcolm Cortner z Des Moines (Iowa) nie spodziewał się, że wkrótce będzie mieć nowego przyjaciela. Jednak tak się złożyło, że we wrześniu wezwano go wraz z kolegami do pożaru mieszkania, w którym był czworonóg. To właśnie w wyniku tej akcji strażak adoptował psa.

W płonącym mieszkaniu znalazł psiego podrostka

W płonącym mieszkaniu strażacy znaleźli niespełna półtorarocznego mastifa o imieniu George. Pies rasy olbrzymiej to w tym wieku jeszcze dzieciak. I właśnie życie tego psiego dzieciaka zawisło na włosku. Strażacy zrobili, co mogli, m.in. podali psu tlen i wezwali Animal Control. Ta jednak stwierdziła, że ​​pies potrzebuje kosztownego leczenia albo… prawdopodobnie trzeba będzie go uśpić.

Właściciel chciał uśpić mastifa, ale strażak adoptował psa

Ponieważ postawiony przed takim wyborem właściciel psa wybrał jego eutanazję, los zwierzaka wydawał się przesądzony. Zapewne miłośnik zwierząt postąpiłby inaczej, nawet w tak dramatycznych okolicznościach. Na szczęście dla czworonoga prawdziwy miłośnik zwierząt był w pobliżu. Malcolm Cortner, który pomagał wydostać psa z budynku, zaproponował, że przejmie mastifa wraz z kosztami leczenia. Właściciel zwierzaka przystał na tę propozycję.

Pies George jest już zdrowy i szczęśliwy w swoim nowym domu

Malcolm Cortner dwa razy uratował życie mastifa. Raz, gdy wynosił go z płonącego mieszkania, a drugi raz, gdy ocalił go od eutanazji. Czy psu może się trafić lepszy opiekun? George wiele wycierpiał, ale dzięki trosce swojego obecnego opiekuna pewnie już dawno o tym wszystkim zapomniał. Przed nim całe życie w nowej ludzkiej rodzinie!

Strażak adoptował psa, którego wyciągnął ze studni

Podobna historia wydarzyła się niedawno w Polsce. Tym razem nie chodziło jednak o pożar, lecz o psa uwięzionego w studni. Na pomoc zwierzęciu ruszyli strażacy z OSP Chociwel. Akcja we wsi Kania zakończyła się sukcesem, i to podwójnym! Nie tylko udało się uratować szczeniaka, ale przy okazji znaleźć też dom – psa adoptował strażak. Jak do tego doszło?

Grupa nastolatków nie przeszła obojętnie

Pewnego dnia grupa młodzieży przechodzącej w pobliżu lasu usłyszała skowyt. Wrażliwi młodzi ludzie zrozumieli, że jakieś zwierzę wzywa pomocy. Dlatego bez wahania zrezygnowali ze swoich planów i zaczęli go szukać. Na szczęście szybko znaleźli studnię, z której dochodził rozpaczliwy głos. Zajrzeli do niej i zobaczyli uwięzionego psiaka. Sami jednak nie byli w stanie mu pomóc, więc wezwali strażaków. Gdyby nie empatyczna postawa tych młodych osób, to kto wie, jak zakończyłaby się ta historia…

Psiak skradł serce strażaka

Przybyli na miejsce strażacy wyciągnęli zwierzę ze studni. Jakimś cudem psiakowi nic poważnego się nie stało. Był tylko bardzo spragniony, bo zaschło mu w pyszczku od wołania o pomoc. Troskliwi strażacy o tym też pomyśleli i napoili czworonoga. Mało tego – jeden z nich od razu polubił uratowanego psa. Zgodnie z procedurami trzeba było jednak szukać właściciela zwierzaka. Szczeniaka zabrano więc do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kiczarowie. Okazało się, że przygarnęła go tymczasowo osoba pomagająca zwierzętom. Z radością przyjęła wiadomość, że psiak skradł serce jednego z ochotników. I tak oto kolejny strażak adoptował psa!

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

źródła: https://kesq.com, https://www.dailymail.co.uk, https://szczecinskie24.pl

Autor: Dorota Jastrzębowska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments