Z psem w świecie! Twój pies w wielkim mieście


„Pies w mieście się męczy!” – słyszymy czasem taką opinię. Czy to prawda? To zależy od tego, jak się nim zajmujemy!

No dobrze, miasto może i nie jest naturalnym środowiskiem dla psów, ale czy gdziekolwiek mogą one w pełni realizować swoje potrzeby? Niezupełnie… Zatem zamiast się zamartwiać weźmy się lepiej do roboty i zróbmy wszystko, by pies w mieście się nie męczył.

Zapoznajmy psa z miastem…

Jeśli nasz pies nie jest przyzwyczajony do miasta, bo np. trafił do nas ze wsi, musimy powoli przyzwyczajać go do nowego miejsca. Trzeba stopniowo pokazywać mu nowe otoczenie (nie wszystko naraz!), przyzwyczajać do dźwięków i zapachów (najpierw z bezpiecznej odległości), nagradzając za zachowanie spokoju. Jeżeli psiak nie jeździł miejską komunikacją, najpierw obejrzyjmy stojący na pętli autobus – nie zmuszajmy zwierzaka do przejechania od razu całej trasy. A zapoznanie go z miejskimi ulicami zacznijmy od bocznej drogi.

…najlepiej od szczeniaka

Dobrzy hodowcy psów mieszkający poza miastem organizują swoim psiakom – zwłaszcza szczeniętom – wyprawy do najbliższej aglomeracji. Pokazują im rowery, auta, ludzi z wózkami, biegające dzieci. Podczas tych wypraw psy oswajają się też z rozmaitymi dźwiękami. Dzięki temu później nie reagują na nie paniką. Z takim zsocjalizowanym zwierzakiem znacznie łatwiej się żyje. Zatem, jak widać, życie w mieście to szansa na posiadanie psiego wielkomiejskiego celebryty, na którym mało co robi wrażenie!

Pies w wielkim mieście – ważne!

1. Nie wypuszczaj psa samego, „by pobiegał”.

Nawet osiedlową uliczką czasem przejedzie samochód. A za wypadek spowodowany przez psa odpowiadasz (karnie i cywilnie) ty!

2. Nigdy nie przywiązuj go przed sklepem.

Bo są nieodpowiedzialni ludzie, inne, agresywne psy, przejeżdżający z impetem po chodniku rowerzyści, złodzieje psów…

3. Pilnuj, by nie wychodził bez oznakowania.

Czip to świetny pomysł, ale odczytać go trzeba u weterynarza. Na adresówce znalazca od razu zobaczy twój numer telefonu.

Twój pies w wielkim mieście? Sprawdź, co go tam czeka!

Pies, który mieszka w dużym mieście, musi zaakceptować panujące tam zasady. Gwar, odgłosy przejeżdżających samochodów czy tramwajów to tylko nieliczne „uroki” centrum miasta, z którymi musi zmierzyć się zwierzę.

1. Nienaturalne zapachy drażniące psi nos.

Psia głowa z natury rzeczy znajduje się na poziomie rur wydechowych samochodów. To, co my odbieramy jako ledwo wyczuwalny smrodek, dla psa naprawdę jest problemem. Nasze czworonogi żyją w chmurze przemysłowych zapachów utrudniających im życie. Wszechobecne spaliny psują im możliwość nieskrępowanego odbierania bodźców zapachowych. Zabierajmy więc zwierzaki poza miasto albo chociaż do miejskich lasów – niech trochę „przeczyszczą” sobie nosy, niuchając zapachy natury.

2. Ciągły hałas, męczący czułe uszy psa.

Słuch to po węchu drugi istotny zmysł psa. Jest bardzo wrażliwy. Psie ucho wychwytuje dźwięki o dwukrotnie wyższej częstotliwości niż nasze. Nic dziwnego, że pobyt w mieście, gdzie właściwie stale utrzymuje się pewien poziom szumu, jest dla naszych czworonogów niełatwy. Niewiele zaradzimy na hałas miejski, ale możemy… nie dokładać naszego. W aucie, gdy wieziemy psa, nie włączajmy głośnej muzyki. Zrezygnujmy z uruchamiania głośnika sparowanego ze smartfonem, gdy spacerujemy z pupilem. Unikajmy podnoszenia głosu.

3. Wiele psów, czasem wrogo nastawionych do naszego pupila.

Dużo psów stłoczonych na nienaturalnie małej przestrzeni to przepis na kłopoty. Stąd częste konflikty wybuchające na klatce schodowej, podwórku, a zwłaszcza w windzie. Wiadomo, każdy pies uważa, że to jego teren. W miejskich parkach, zwłaszcza w wolne dni, nie jest lepiej. Na dodatek wymagamy od pupili zachowania niezgodnego z ich naturą: przyjaznego nastawienia do wszystkich spotkanych psów albo przynajmniej ich ignorowania. Poszukajmy psu kolegów – takich, przy których nasz pupil czuje się zrelaksowany. Lepsza jakość niż ilość: nie zmuszajmy go do zaprzyjaźniania się z każdym napotkanym czworonogiem.

4. Samotność, która doskwiera, gdy jesteśmy w pracy lub szkole.

Wiele miejskich psów na czas nieobecności ludzi zostaje w mieszkaniach. Część tego czasu przesypiają – ale ile można spać? Prędzej czy później zaczynają im dokuczać nuda i brak bodźców. Wpadają w depresję lub zaczynają szczekać albo obsesyjnie lizać czy obgryzać łapy. Rozwiązaniem może być drugi pies lub kot do towarzystwa. Albo sąsiadka czy płatny petsitter, który zabierze psa na spacer. Jeśli nie ma takiej możliwości, zapewnijmy pupilowi długi spacer przed naszym wyjściem i zostawmy mu gryzak czy kong wysmarowany czymś pysznym.

5. Miejski ruch, który wciąż pobudza instynkt drapieżcy.

Pies jest drapieżnikiem. Jego mózg jest przystosowany do reagowania na poruszające się obiekty. A w mieście wszystko się rusza! Wielu spieszących się przechodniów, auta, rowery, hulajnogi elektryczne… Nic dziwnego, że sporo miejskich psów żyje w ustawicznym pobudzeniu. Co na to poradzić? Możemy uczyć pupila koncentrowania się na nas (używając atrakcyjnych smakołyków lub jego ulubionej zabawki). Dobra jest też nauka sztuczek – umysł psa zajmie się zadaniem, spychając te wszystkie poruszające się obiekty na drugi plan.

Autor: Paulina Łukaszewska