Marcel o dwóch pyskach – wywiad z Gabi Drzewiecką

O psie, który jest dekoratorem wnętrz i ma łóżko w szafie, z uśmiechem opowiada Gabi Drzewiecka.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 2(39)/2019Z Gabi Drzewiecką rozmawia Paulina Król.

Dzień przed Wigilią, 7 lat temu, Gabi adoptowała kundelka ze schroniska w Józefowie. Dwa tygodnie wcześniej, po 18 wspólnych latach, pożegnała ukochanego Reksia. Klasycznego kundelka, podpalanego, ze świńskim ogonkiem. Jego odejście za Tęczowy Most było dla niej wielką tragedią. Chciała jednak jak najszybciej wypełnić miejsce po nim i dać dom bezdomnemu pieskowi.

Uznała, że Reksio nie miałby jej tego za złe, a wręcz przeciwnie. Skoro ona ma czas i miejsce w domu, to dlaczego jakiś biedak ma cierpieć? Przecież każdego psa obdarza się ogromną miłością i każdy pozostaje głęboko w pamięci.

Marcel, następca Reksia, jest bardzo do niego podobny.

Nie wyobrażałam sobie wybierania psa w schronisku jak zabawki w sklepie. Jak mogłabym powiedzieć: ciebie biorę, a ty zostajesz za kratami? Poprosiłam wolontariuszkę z Józefowa, żeby znalazła dla mnie szczeniaka – miałam ambicje, żeby go wychować – który wyrósłby na niewielkiego psa, abym mogła go ze sobą zabierać. Na zdjęciu wydawał się dość potężny, a mnie przynieśli małą mysz, ze stopkami wielkości mojego kciuka. Piesek został znaleziony w cegielni w Radzyminie wraz ze swoją mamą i rodzeństwem.

Miał zaledwie 2,5 miesiąca, ale już w samochodzie go roznosiło, więc żeby nie zrobił sobie krzywdy, wsadziłam go pod kurtkę i tak dotarliśmy do domu. Miał karmelowe futerko i nawet chciałam dać mu na imię Karmel, ale przypominał też słodki cukiereczek, więc nazwałam go Marcepanem. Ostatecznie, dla uproszczenia, został Marcelem. Kiedyś pognał na Polu Mokotowskim za biegającym facetem. Niemal wpadłam w histerię, że rzuci się na człowieka, więc rozpaczliwie wołałam: Marcel, Marcel! Nagle biegacz się odwrócił i dziwnie na mnie spojrzał. Okazało się, że też miał na imię Marcel. Było dużo śmiechu, no i Marcel Marcelowi nic nie zrobił. Pies Marcel ma też wiele żartobliwych pseudonimów artystycznych, na przykład szczuralinek, szczurzy terrorysta, socjopata. Reaguje na wszystkie!

Te przezwiska są związane z jego charakterem?

To pies o dwóch twarzach, czyli pyskach. I, jak każdy pies, ma osobowość. Potrafi być niezrównoważonym, lekkim agresorem, a jednocześnie ładować się na kolana do przytulania. Jest uparty, ale też zabawny. Jako szczeniak zjadł mojej mamie meble i wydłubał fugi między deskami. Sam rozmontował składany metalowy kojec – nie wiem jak, bo ważył wtedy zaledwie 1,5 kg. Nie udało mi się nauczyć go chodzenia bez smyczy. Mimo że był malutki, biegał za ludźmi i ich podgryzał. Na spacery chodzi więc na wszelki wypadek w kagańcu. Ale na wybiegu fantastycznie bawi się z innymi psami.

Gdy goście przychodzą do mnie do domu, obowiązuje procedura: najpierw zakładamy kaganiec i na chwilę Marcelka przytrzymujemy, gość wchodzi, Marcel musi go obwąchać i sprawdzić, czy się go nie boi. Potem psa trzeba pogłaskać i nawychwalać, jaki to on cudowny. Wtedy kaganiec zostaje zdjęty, a Marcel staje się najbardziej przytulaśnym psem. Kocham w nim to, że lubi się przytulać. To stworzenie ciepłolubne. Drapie łapą tak długo, aż wpuszczę go pod kołdrę czy koc. Mnie już jest gorąco, a on twardo leży. Nie wyjdzie się załatwić, kiedy pada deszcz, a nawet nie stanie na mokrej trawie. Lubi mieć suche futerko i suche łapki. Czasami…

Ciąg dalszy przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu „Mój Pies i Kot” – do kupienia w Biedronkach!

Gabi Drzewiecka – dziennikarka muzyczna, w Chillizet prowadzi autorski program „Gabinet dźwięku”; dla „Dzień dobry TVN” przeprowadza wywiady z największymi gwiazdami świata muzyki.

Autor: Paulina Król