Dwie różowe dusze – wywiad z Kasią Szklarczyk


O suczce Daisy, która kompletuje buty do pary i uwielbia spacery… w torbie – opowiada Kasia Szklarczyk.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 2(59)/2021. Z Kasią Szklarczyk rozmawia Paulina Król.

Trzy lata temu za Tęczowy Most odeszła Cola, pierwszy pies Kasi, którego wyprosiła u rodziców, gdy miała osiem lat. Po traumatycznych przeżyciach związanych z jej nagłą chorobą, dramatycznych próbach uratowania 13-letniej suczki i najtrudniejszej w życiu decyzji o jej uśpieniu Kasia postanowiła, że już nigdy nie będzie miała psa. „Cola była miłością mojego życia, poza nią świata nie widziałam” – wspomina. Trafiła jednak na krążący w sieci wpis – psie memento, które brzmi: „Nie płacz po moim odejściu, nie mów, że nie chcesz innych psów, tylko uhonoruj moje życie, ratując inne, i daj szczęśliwy dom innemu pieskowi”. Tak to do niej przemówiło, że postanowiła przygarnąć psa.

Od ponad roku masz Daisy, ale Cola wciąż jest w sercu.

Z Colą się wychowywałam. Spośród rodzeństwa, a mam dwie siostry, do mnie była najbardziej przywiązana i czuła, że jestem jej małą panią. Najfajniejsze wspomnienia to codzienność: powitania, spacery, spanie z nią w łóżku, bo siostrom pozwalałam ją zabrać na noc raz w tygodniu, joggingi z tatą, który biegał z nią po kilka kilometrów, i zabawy. Kiedyś podczas świąt Bożego Narodzenia w domu babci zniknęła na piętrze i jak się okazało, odgryzła do połowy nogi mojej ulubionej lalce Barbie. Ale nie miałam do niej żalu. Psu wiele się wybacza.

Jej choroba przyszła nagle, z dnia na dzień opadała z sił. Wróciłam do domu rodzinnego, bo potrzebowała opieki 24 godziny na dobę, a rodzice pracowali. Codziennie jeździłam z nią 20 km na kroplówki, trochę podratowały ją sterydy. Na ostatnie dni zabrałam ją do Warszawy. Mimo wysiłków wielu specjalistów guz w głowie poczynił takie spustoszenie w organizmie, że nie dało się jej uratować. Płaczę, wspominając ją, ale wierzę, że za Tęczowym Mostem jest szczęśliwa.

Kiedy już się zdecydowałaś na kolejnego psa, on sam stanął na Twojej drodze.

Wracaliśmy z weekendu w Krakowie trasą szybkiego ruchu i nagle mignęły mi w rowie dwa małe pieski. Wpadłam w panikę, widząc, jak te małe stworzenia biegają blisko ruchliwej drogi. Nie bez problemu udało się nam je złapać. Podjechaliśmy do wioski, żeby zapytać, czyje to psy, ale nikt ich nie znał. Były zaniedbane, głodne, miały sfilcowaną sierść. Na stacji benzynowej kupiłam kilka hot dogów i nakarmiłam psy parówkami. Nie miały czipów, a na moje apele w mediach społecznościowych nikt nie odpowiedział. Przypuszczam, że ktoś je wyrzucił.

Karmelek, którego wziął mój znajomy, miał zagojone dwa złamane żebra, a Daisy oprócz wrośniętego w opuszek piątego pazura miała w podbródku dziurę na wylot. Okazało się, że ząb zepsuł się w środku i zgnił jej kawałek szczęki. Zrobiła się przetoka, która non stop ropiała. Po usunięciu chorego zęba wszystko się zagoiło i nie ma już śladu. Brak mi słów na ludzi, którzy porzucają zwierzęta. One mają uczucia, potrafią kochać, odczuwać ból i strach. Dla tych, którzy trzymają je na łańcuchu, biją, wyrzucają, powinien być zakaz posiadania zwierząt.

Po znalezieniu Daisy napisałaś na Instagramie: „Moja miłość. Moje szczęście. Już jesteśmy nierozłączne… już jesteś tylko moja, kocham szalenie!!!”.

Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. Już w aucie poczułam z nią taką więź, jakby była…

Ciąg dalszy wywiadu przeczytasz w magazynie „Mój Pies i Kot” – szukaj w sieci sklepów Biedronka!

Kasia Szklarczyk – modelka, zwyciężczyni 7. edycji „Top Model” nazywana polską Claudią Schiffer. Prywatnie związana ze znanym raperem Marcinem „Ostrym” Ostrowskim.

Autor: Paulina Król